Menu
menu      Strona Główna
menu      marihuana farmer download
menu      marihuana gif
menu      marihuana macho
menu      Marihuana shop
menu      Marichuana skutki uboczne
menu      Marokańscy piłkarze
menu      Marko Bajić
menu      Marketing pzy Kawie
menu      mars Film
menu      Marmur Wyroby

Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla zapytania: Marihuana i skutki uboczne





Temat: dopalacze.com czy narkotyki.com ?
i te komorki wszystkie od urodzenia sa te same az do smierci i nie podlegaja czyszczeniu z toxyn?

biorac pod uwage wiele czynnikow pozytywnych, odkladanie sie thc ewentualne i brak konsekwencji tego nie jest zadnym argumentem

Na Uniwersytecie Hardvardzkim zespół lekarski w 1987 roku przeprowadził badania nad szkodliwością marihuany lecz, niebezpiecznych fizycznych czynników w marihuanie nie znaleziono. Zarówno jak w przypadku tytoniu niezdrowy jest sam dym. Szkodliwość dymu możne być eliminowana poprzez spożywanie rośliny zamiast palenia lub przez stosowanie fajki wodnej. Dym spalanej marihuany i haszyszu zawierają czynniki rakotwórcze podobne do tych z dymu papierosowego, lecz nie pali się ich tak często i w takich ilościach jak papierosów.

Palenie marihuany, w przeciwieństwie do papierosów, nie prowadzi do blokady dróg oddechowych, rozedmy płuc i nie upośledza funkcji płuc.

Palenie marihuany, w przeciwieństwie do alkoholu, nie prowadzi do nieprawidłowego rozwoju płodu. Nie poznano jeszcze do końca zasad działania THC na organizm ludzki.

Dowiedziono, że konopie (dokładniej kanabinoidy):

- obniżają zbyt wysokie ciśnienie w gałce ocznej, oraz blokuje postęp jaskry;

- powodują ulgę w bólach artretycznych, reumatycznych;
- pomagają na migreny i bóle głowy;

- bywają pomocne w psychoterapii;
- łagodzi odchodzenie od alkoholu i twardych narkotyków;

- udrażniają drogi oddechowe astmatykom (rozszerzają pęcherzyki płucne);
- pomagają na chroniczne bóle;

- łagodzą nudności i bóle spowodowane rakiem;
- jest pomocna w pokonywaniu bezsenności;

- łagodzi odruchy wymiotne u osób leczonych chemioterapią;
- łagodzi bóle u chorych na stwardnienie rozsiane;

- blokuje ataki epileptyczne.
Konopie są używane również do walki z:

- chorobą Parkinsona;

- chorobą Alzheimera;
- alkoholizmem.

Pomaga ludziom chorym na AIDS:

- eliminuje stres i depresje;

- eliminuje nudności;
- redukuje ból;

- pobudza apetyt.
W grudniu 1997 r. w Toronto Terrence Parker, jako epileptyk, uzyskał sądownie prawo do użytku i hodowli konopi w celach leczniczych. Wcześniej został oskarżony o hodowlę i posiadanie narkotyków. Sędzia wydając werdykt stwierdził, że ustawa zakazująca używania konopi jako medykamentu niezgodna jest z konstytucją. Po oczyszczeniu z zarzutów zwrócono mu rośliny, sprzęt do hodowli oraz skonfiskowaną marihuanę. Sam T. Parker starał się przez ponad 20 lat o prawo do stosowania marihuany, która blokuje ataki epileptyczne.

W XIX wieku lekarz królowej Wiktorii, by złagodzić bóle porodowe, podawał jej konopie.

Lepiej palić mniej mocniejszej niż więcej słabszej marihuany.

Medyczne przeznaczenie konopi indyjskich było najbardziej rozpowszechnione w XIX wieku. Lecz późniejsze stosowanie innych leków działających szybciej i mocniej (najczęściej skutkami ubocznymi było uzależnienie) całkowicie wyparło konopie. Dziś coraz częściej słyszy się o stosowaniu marihuany w medycynie.

THC utrzymuje się w organizmie, w organach, w których znajduje się najwięcej tłuszczów tj. mózg, wątroba, trzustka, jądra i jajniki. Obecność THC może być wykryta poprzez badanie moczu do kilku godzin po użyciu, oraz do kilku miesięcy po użyciu przez badanie krwi.

THC jest też w postaci kapsułek, zawierają 100% wyciąg, jednak dym palonej marihuany działa szybciej. Osoby dłużej używające marihuanę często okazują osłabienie pamięci i koncentracji. Ale nie są to objawy długotrwałe. Zanikają po zaprzestaniu używania. Zwłaszcza u młodych ludzi może wystąpić psychiczne uzależnienie.
Psychicznym uzależnieniem nazywamy stan, który jest następstwem częstego przyjmowania substancji wywołującej uczucia błogości, zadowolenia lub satysfakcji, powodującej tzw. głód (np. bez danej substancji świat może być zbyt szary lub zbyt normalny). Marihuana i haszysz nie powodują uzależnienia fizycznego.

Fizycznym uzależnieniem nazywamy stan będący następstwem częstego przyjmowania substancji bez której naturalne (a jednak nie) funkcje organizmu nie potrafią odbywać się bez ciągłej obecności danej substancji.

Podobno marihuana zmniejsza popęd płciowy u dzieci (?!?). Fakt, że młodzi ludzie nie powinni używać zbyt często, gdyż może to prowadzić do "syndromu antymotywacyjnego".





Temat: marichuana


           Od czego mozna sie szybciej uzaleznic od trawki czy od nikotyny


Polecam gorąco, moze nie za krotkie, ale godne uwagi i chwilki pomyslunku
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Żyjemy w kraju, gdzie już oseski ciągną wódę z gwinta kopcąc przy tym
papierocha za papierochem. I to jest w porządku. Należy do polskiej (ale nie
tylko polskiej) normy. M. Kozakiewicz dowodzi, że dalece mniej szkodliwa
jest marihuana, traktowana jako zabójczy narkotyk.
Przez piętnaście lat prowadzono na zlecenie Światowej Organizacji Zdrowia
(WHO) badania nad szkodliwością marihuany / konopi indyjskich. Po
opracowaniu raportu w tej sprawie ... zatajono go. "Przyczyną konfiskaty
raportu było stwierdzenie, że szkodliwość marihuany jest wyraźnie mniejsza
niż szkodliwość tytoniu i alkoholu nawet wtedy, gdy jest zażywana z
intensywnością równą tej z jaką ludzie używają alkoholu lub papierosów." W
raporcie stwierdza się, że "palenie marihuany nie prowadzi do blokady dróg
oddechowych i rozedmy płuc i nie upośledza funkcji płuc, jak czynią to
papierosy". Ponadto "istnieje pewność, że alkohol odbija się negatywnie na
rozwoju płodu", czego w przypadku marihuany nie stwierdzono.

Dyskusyjna jest też powszechnie panująca opinia o skutkach społecznych i
szkodliwości narkomanii w porównaniu ze "zdrowszymi" używkami (tytoń i
alkohol). Według badań Polskiej Akademii Nauk na 70 osób umierających z
powodu palenia tytoniu przypada 30 zgonów na skutek alkoholizmu i tylko 1 -
2 na skutek narkomanii (dotyczy to wszelkich narkotyków, a więc i
"twardych"). Nasze Ministerstowo Zdrowia uznaje jednak, że nie można
dokonywać takich porównań bo ... alkohol i tytoń nie są narkotykami. Podobne
badania w USA dały następujące wyniki: liczba zgonów z powodu   nikotynizmu
320.000,  alkoholizmu 100.000, a narkotyków - 3.562.

Wracając do utajnienia raportu WHO. "Naprawdę sensacyjne jest to, że WHO
nagle zamienia się w biuro cenzorskie i nie dopuszcza do publikacji

legalizacji marihuany"! Powstaje zatem pytanie, kto i dlaczego jest
zainteresowany utrzymywaniem pełnej prohobicji na marihuanę. Poza
narko-handlarzami oczywiście. Na przykład policja, która w USA "otrzymuje na
walkę z narkomanią ogromne sumy pieniędzy z budżetu, a dodatkowe zyski
ciągnie z istniejącego w USA prawa o konfiskacie majątku ruchomego i
nieruchomego narkomanów. Oblicza się, że konfiskaty te dają policji w USA
więcej pieniędzy, niż otrzymuje z budżetu państwa". Nie bez znaczenia jest
też "potężne lobby przemysłu farmaceutycznego, który produkuje setki
drogich, syntetycznych środków psychotropowych i nie jest skłonny do
dopuszczenia konopi indyjskich, które są pomocne w leczeniu około 24 chorób
(tutaj ich nie wymieniam). Są one tanie i nieszkodliwe w porównaniu z lekami
syntetycznymi." W polskim, oficjalnym "lekospisie" (a więc i w aptekach)
znaleźć można ponad 100 farmaceutyków odurzających o których wiadomo, że
charakteryzują się wysokom ryzykiem wywołania uzależnienia. Nie ma jednak
marihuany, która nie dość że tak nie uzależnia, to nie wywołuje takich
skutków ubocznych jak niektóre "oficjalne" leki.

Absurdalne i niemoralne jest to, że państwo w znacznym stopniu "żyje" z
podatków i akcyzy na tytoń i alkohol, a zakazuje obrotu dalece mniej
szkodliwą jak się okazuje marihuaną.

A może gigantyczne środki przeznaczane na ściganie narkobyznesu skierować na
różne metody walki z narkomanią, alkoholizmem i nikotynizmem. Przykład
holenderski pokazuje przecież, że prohibicja nie jest jedyną drogą.

Swen

PS Cytaty z artykułu M. Kozakiewicza, Co nam szkodzi opublikowanego w
czasopiśmie 'Hyperreal'
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

http://www.hyperreal.art.pl/haagenti/







Temat: Poglądy polityczne
Chodziło mi z o to, ze brak jest skutków ubocznych takich jak np przy zazywaniu amfetaminy (psychoza, uszkodzenie ukladu krazeniowego i narzadow, silne uzaleznienie fizyczne, bezsennosc, apatia itp).Brak koncentracji? Jaks ie piwo pije to na brak koncentracji nikt nei narzeka i raczej sei z tego cieszy

Owszem masz racje pod wplywem marihuany nie nalezy prowadzic samochodów oraz obslugiwac maszyn, ale marihuana bezposrednio jako przyczyna smierci zostala odnotowana tylko w jednym przypadku dziecka, ktore wypalilo i zjadlo ponad kilogram marihuany i serce nie wytrzymalo.

nadaje się do "otwierania umysłu" przesłuchiwanego A to bardzo ciekawe, jezeli ktos nie pali regularnie to zazwyczaj pierwszy czy tam drugi, trzeci kontakt z marihuaną bardziej zamyka jego umysł na osoby trzeżwe i do tego przedstawiające jakąś władze... Czy ta ksiazka jest na faktach? Nie omieszkam poczytac.

Absolutnie pozytywne, to nawet siedzenie na forum nie jest wiadomo jak ktos pali codziennie to jest cos nie tak, ale po co komus tego zabraniac skoro nie wyrzadza mu to takiej krzywdy jak np alkohol, moim zdaniem alkohol powinien byc zdelegalizowany, wiecej osob traci zycie, rodzine, prace, przyjaciol z powodu alkoholu anizeli z powodu trawki.

Uzaleznienie psychiczne owszem istnieje od wszystkiego, patrz konie ale bedac uzaleznionym psychicznie od marihuany masz wieksze szanse na normalne zycie, anizeli stosujac opiaty, chemie... Znam wiele przypadków na dobrych stołkach, ktorzy marihuana nie gardza palą dla zrelaskowania sie, po kolacji, zeby posluchac muzyki robia to od ponad 10 lat niemal codziennie i sa naprawde normalnymi ludzmi w niczym nie przypominajacymi amfetaminiarzy czy tez heroinistow gdzie rowneiz wystepuje uzaleznienie psychiczne, prowadzace do degeneracji psychiki, w koncu nie znam nikogo kto dla marihuany podjal by sie np prostytucji z braku funduszy, bo poprostu wydatek jest o niebo mniejszy.Zdecydowanei jest to uzywka, ale bezpieczniejsza od innych (oczywiscie w granicach rozsądku).

To, że marihuana obniża inteligencję stałych palaczy o średnio 5 punktów, jest potwierdzone naukowo

Prosze napisz skąd to wziąłeś! Czytałam zarówno raport WHO (Swiatowa organizacja zdrowia moge ci go udostępnić) wypowiedzi lekarzy, psychologow i nigdzie nic takiego nie znalazłam.

Co do wypowiedzi pod artykulem, nawet ich nie czytam niektorzy to przerost formy nad trescia i tylko szpanuja ta cala legalizacja.

A jesli chodzi o legalizacje, to nie jestem za pelna legalizacja, a za mozliwoscia posiadania danej ilosci powiedzmy do 2 gramow na wlasny uzytek i zeby nie odpowiadac za to jak za 40 kg bo tak niestety teraz jest keidys byla taka wlasnie ustawa, i wiezenia nie byly przepelnione zwyklymi popalaczami i byl wiekszy procent łapania hurtownikow, a teraz to smeirdzi przeplacaniem policji przez mafie narkotykowe, bo w bialy dizen dochodzi do ogromnych transakcji a policja nic nie widzi to sie nazywa wlasnie prohibicja, a jak widzi i zlapie to sprzeda z zyskiem patrz sprawa w Łodzi...

To juz takie Czechy maja zlagodzona polityke narkotykowa (mozna posiadac, a nawet palic i nic ci nie zrobia), nie wspominajac o Holandii tam odkad jest zalegalizowana marihuana niesamowicie spadl procent uzaleznionych od narkotykow ciezkich, oraz procent oduzajacych sie dzieci i nieletnich ale Polska jest an to za głupia, choc jak chcemy byc andal w UE to trzeba bedzie niestety ustawe zmienić.

Osobny wątek? trzeba by wypowiedzi poprzeklejac

Ps.Twoja wiedza jest typowo zaczerpnieta z tv i prasy? Wolalabym dyskutowac z kims kto wie jak to sie je.



Temat: Holandia zamyka coffee shopy z trawką
Holandia w bardzo szybkim tempie staje sie panstwem policyjnym. Jest gorzej niz polskie media to opisuja. Konstytucja jest lamana. Moze byc jeszcze gorzej, bo faszystowska partia PVV jest obecnie najwieksza, a po niej poj...na chadecja.
Boje sie jezdzic po tym kraju

Skręt w Holandii tylko za okazaniem legitymacji?
Jacek Pawlicki
2009-07-09, ostatnia aktualizacja 2009-07-08 16:14

Coffee shopy powinny się stać zamkniętymi klubami palaczy marihuany, i to wyłącznie dla Holendrów - postulują eksperci wynajęci przez rząd.

Takie wnioski przedstawiła komisja pod wodzą chadeckiego polityka Wima van de Donka poproszona o przygotowanie zmian w polityce wobec miękkich narkotyków.

W zamian za przekształcenie coffee shopów w zamknięte kluby ich właściciele mieliby prawo do większych zapasów miękkich narkotyków niż dotychczas - czyli ponad 500 g. Polityką wobec miękkich narkotyków zajmowałby się specjalny koordynator o szerokich uprawnieniach. Komisja postuluje też, by z 16 do 18 lat podnieść wiek, od którego można kupować legalnie alkohol. Bo trawka idzie często w parze z napojami wyskokowymi.

To wszystko można traktować jako zapowiedź szykowanej przez rząd rewizji najsłynniejszego bodaj na świecie holenderskiego eksperymentu - gedoogbeleid, czyli obowiązującej od lat 70. polityki tolerancji wobec miękkich narkotyków. Wychodziła ona z prostego założenia, że skoro nie możemy czemuś zapobiec, to przynajmniej postarajmy się to kontrolować.

Od ponad 30 lat sprzedaż niewielkiej ilości miękkich narkotyków jest w Holandii dozwolona w koncesjonowanych kafejkach nazywanych popularnie coffee shopami. Jest ich 700, każda z nich musi mieć licencję od lokalnych władz podobną do naszej koncesji na sprzedaż alkoholu. Każdy klient ma prawo kupić do 5 g marihuany, wypalić skręta w kafejce czy zjeść ciasteczko z domieszką miękkiego narkotyku.

Gedoogbeleid miała głównie na celu wyciągnięcie miękkich narkotyków z rąk kryminalnego półświatka, kontrolowane zmniejszanie ich zużycia oraz ograniczenie społecznej uciążliwości tego zjawiska.

- To się nie udało - przyznaje prof. Cyrille Fijaut z komisji van de Donka. Depenalizacja sprzedaży marihuany nie wyrwała jej z szarej strefy ani nie spowodowała zmniejszenia zużycia - głównie za sprawą niekonsekwencji w samej polityce wobec miękkich narkotyków. O ile posiadaczy małej ilości trawki w Holandii nikt nie ściga, o tyle uprawa i hurtowa sprzedaż marihuany są niedozwolone. Chcąc mieć towar, coffee shopy muszą łamać prawo i kupować narkotyki na czarnym rynku kontrolowanym przez przestępców. Szacuje się, że czarny rynek wart jest w Holandii 2 mld euro.

Pielgrzymki narkoturystów zakłócają też życie mieszkańców tak dotkliwie, że niektóre przygraniczne miasta jak Bergen op Zoom i Roosendaal zdecydowały się pozamykać kafejki. Inne - jak Amsterdam - wymusiły zamknięcie lokali leżących zbyt blisko szkół.

Dlatego rząd chadeka Jana Petera Balkenendego chce zimą zrewidować politykę wobec miękkich narkotyków. Wszystkie partie zgadzają się, że prawo trzeba zmienić, ale co do tego, jak to zrobić, nie ma już zgody. Chadecy nie chcą np. zgodzić się na zalegalizowanie upraw marihuany, za czym z kolei opowiadają się ich koalicjanci z lewicowej Partii Pracy.

Przeciwnicy reformy przestrzegają, że odcięcie turystów od coffee shopów spowoduje rozwój czarnego rynku, co zwiększy również przestępczość. Eksperci z komisji van de Donka wiedzą też, że Holandia na całym świecie kojarzy się dziś nie tylko z tulipanami i wiatrakami, ale także z wonią palonej marihuany. Na 16 mln Holendrów trawkę pali regularnie blisko 400 tys. osób, do tego dochodzi corocznie kilkanaście milionów turystów przyjeżdżających m.in. dla coffee shopów.

Jeszcze kilka lat temu o skutkach ubocznych polityki tolerancji nie mówiło się publicznie. Rok temu stereotyp holenderskiej krainy swobód zaczął się jednak chwiać w posadach. Policja usunęła z centrum Rotterdamu prostytutki legalnie świadczące swe usługi, kurczy się słynna dzielnica czerwonych latarni w Amsterdamie - władze przekształcają ją w kwartał sklepów i apartamentów. A ze sklepów ze zdrową żywnością zniknęły halucynogenne grzybki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
http://wyborcza.pl/1,7547...gitymacji_.html



Temat: Jak to ciężko lekko żyć !!!
Śledzę to forum od dłuższego czasu, przeczytałem wiele postów i cieszyłem się razem z Tobą Twoją abstynencją, tak jak trwam w mojej. Pisałem już, że mam 4 miesiące abstynencji i nadal jest ciężko, przypuszczam iż mam depresję, nie dopuszczam zalążków schizofrenii, choć kto wie. Zauważam u siebie ogromną niezdolność do życia, nieradzenie sobie z życiem codziennym i zwykłymi problemami, wszystko mnie przerasta. Urabiam sobie w głowie chore schematy na temat sytuacji, zdarzeń, ludzi. Próbując przewidzieć, co się stanie lub może się wydarzyć, układam w głowie najbardziej nieprzewidziane i nieobliczalne wyjścia. Nie wiem po co to mi lub memu umysłowi, być może po to aby nie zostać zaskoczonym, aby być przygotowanym na każdą ewentualność, aby nikt mnie nie przyłapał na sytuacji- nie wiem , nie umiem, nie rozumiem. Taki strach przed odrzuceniem, wyśmianiem, wyeliminowaniem. To bardzo ciężkie życie, bo staram się kontrolować całe moje życie i wszystko co się wokół mnie dzieje. Po rozwodzie, by nie widzieć mojej sytuacji życiowej, do regularnego picia dołożyłem regularne jaranie, lecz przyszedł moment przesilenia, bądź przejedzenia. Zacząłem terapię aa, szczerze i z pełną determinacją, lecz po 2,5 miesiąca pełnej abstynencji sprytny mechanizm wołając o dawkę alkoholu, lub marihuany stworzył mi iluzję, że nie ma żadnych problemów. Jeden incydent, drugi, w zasadzie nic złego się nie stało, żyję funkcjonuję, więc po co się tak męczyć kosztem wyrzeczeń. Dokończę terapię a emocje wyreguluję sobie chemicznie za pomocą alkoholu i mj. Doszedłem do jakiegoś momentu terapii, bodajże 9 mieś. i zerwałem kontakty z poradnią, bo życie wziąłem w stery. Kilka miesięcy temu upadek na twarz, paniczny strach przed utrata pracy-nieuzasadniony- paranoje, bezsenność. Odnosiłem wrażenie że wariuję, było to tak okrutne samopoczucie, którego nie chce więcej doświadczać. Nie dopuszczam myśli, że mógłbym sobie na luzie zajarać i poczuć się świetnie, bo tego już nie będzie. 10 lat jarania, własne hodowle, botaniczne pasje, znajomi, klimaty, nie chce juz tego. Wielokrotnie czytam wypowiedzi, że musimy walczyć, ja już nie walczę, przegrałem i uznałem ta walkę za przegraną. Dość już mam walki, której i tak nie wygram, złożyłem broń w postaci lufki i nie sięgam po nią by się po raz kolejny upokorzyć. Niestety uporać się ze skutkami tych walk nie jest łatwo i jest jeszcze wiele kontuzji które muszę zrehabilitować. Bardzo dużo dało mi chodzenie na terapię aa i zamierzam zacząć od nowa, gdyż problem alkoholowy mam w pełni rozwinięty. Nie chcę złożyć alkoholowej broni, tego regulatora emocjonalnego mimo, iż wiem, że na tej wojnie przegrałem, ale chyba jeszcze za mało straciłem, a wystarczy przestać pić i zabrać się za własne emocje. Wiele magii jest w słowach, które wypowiadamy, programujemy się, a zarazem jesteśmy przekorni wobec siebie i swojego nałogu. Dzisiaj nie mówię, że juz nigdy nie zapalę, bo tego nie wiem, wiem że nie chcę palić i dziś nie zapalę. W taki sposób rzuciłem palenie papierosów 3 mieś. temu+tabex. Mam głody i wiem, że to po odstawieniu, ale daję jakoś radę. Zaleca się nie pić alkoholu podczas rzucania palenia, ja piłem codziennie i piję, bądź to 4 dębowe, bądź to szampan+ 1 dębowe. Ciągoty były, ale siła umysłu robi swoje.
"Przywołujesz to, co myślisz, czujesz i mówisz".
Zdaję sobie sprawę, że zaprzeczam sobie mówiąc o niepaleniu i jawnie przyznając się do alkoholizmu. Wszystkie te nałogi służą chemicznemu regulowaniu uczuć. Środki dostępne, niezawodne, działanie natychmiastowe, tylko nikt nie mówi na początku o skutkach ubocznych i konsekwencjach tego szybkiego wprowadzania się w stan błogości. Nie było mowy o dołach, zejściach, depresjach, schizofreniach, drżeniu rąk, porażeniach mózgowych, lękach, paranojach, zaburzeniach i problemach rodzinnych, społecznych i zawodowych. Odstawiam ten cały bajzel powoli, a strach przed odstawieniem alkoholu to również chora imaginacja chorego umysłu. Myślenie o niepiciu i konsekwencjach z tym związanymi wywołuje u mnie paniczny strach, podobnie jak skutki niepalenia. Tak naprawdę daję sobie przyzwolenie na dalsze picie, to typowa forma zaprzeczania, które ma wiele postaci.
"Nie możesz doświadczyć siebie takim, jakim jesteś, jeśli nie natrafiłeś wpierw na to, czym nie jesteś."
Wiedza na temat własnej choroby jest potrzebna, pozwala na reagowanie w momentach trudnych, ale sama wiedza nie wystarczy, a nadmiar może nawet zaszkodzić.
" Dopiero z chwilą przyznania, że to ty jesteś za to odpowiedzialny, nabierasz mocy, aby to zmienić."
Oprócz wszystkich zaleceń, wiedzy i profilaktyki jest jeszcze jedna strona naszej osobowości-podświadomość. Polecam Neale Donald Walsch, to dla mnie ciekawa karma dla podświadomości, kilka zacytowałem.
"Niektórzy ludzie nie chcą wytrzeźwieć, a właściwie większość. Wolą roić, śnić na jawie."



Temat: twarde lądowanie...
Witam!
Natknąłem się na to forum około miesiąca temu i zaglądam tu dość regularnie od tej pory. Postanowiłem się w końcu zalogować i podzielić się moją historią.

Paliłem regularnie marihuanę przez około 6 lat. Zaczęło się od poznania bakającego towarzystwa na 2-gim roku studiów i od tego czasu palenie stało się nieodłącznym elementem mojego życia. Widziałem w tym element alternatywnego stylu życia, czułem się uświadomiony w tej całej masie szarych człowieczków pędzących nerwowo za bliżej nieokreślonym celem. Nie będę się dłużej rozwodził nad motywami palenia, bo każdy kto z tego forum korzysta wie jak można sobie to wszystko latami racjonalizować..

Paliłem różnymi falami: były okresy że raz na jakiś czas, były i 'cugi' wielotygodniowe. Mimo to bez problemów skończyłem studia, rozpocząłem pracę i dalej funkcjonowałem w przekonaniu że palenie mi nie szkodzi, wręcz przeciwnie. Jednak od 4 lat moje życie przypomina sinusoidę z cyklami półrocznymi: przez całą wiosnę i lato jestem szczęśliwy, pewny siebie i mam mnóstwo energii (wtedy też paliłem więcej..), jednak jak tylko nadejdzie jesień dosłownie padam na kolana - jestem ciągle smutny, nie mam na nic siły, czuję się głupi i wszystko widzę w czarnych barwach.

Wraz z końcem tego lata dotarło do mnie że nie kontroluję już swojego palenia i że chcę się z tego otrząsnąć. Od 7 tygodni jestem czysty i uczęszczam na terapię - cotygodniowe spotkania z psychologiem. Jest to pierwsze takie doświadczenie w moim życiu. Decyzja o zaprzestaniu palenia zbiegła się z nadejściem jesieni i znowu dopadł mnie mega dół. Mój psycholog twierdzi że jest to wynik rozstania z nałogiem i że muszę to przetrwać, z tego co czytam na forum to rzeczywiście takie stany często towarzyszą trzeźwieniu. Uważa on że moje jesienno-zimowe doły były reakcją obronną mózgu na ciągłe jego zatruwanie.
Minęły już prawie 2 miesiące i nie widzę żadnych pozytywnych zmian. Jestem ciągle otępiały, skryty, boję się ludzi, odizolowałem się od znajomych, nic mnie nie cieszy. Czuję sie jakbym miał martwicę mózgu - mam ogromne problemy z myśleniem, z koncentracją, z wypowiadaniem się, z pracą - powoduje to bardzo niską samoocenę i przekonanie że do niczego się nie nadaję.

Dużo czytałem na temat depresji (jako jednostki chorobowej) i wszystkie jej objawy doskonale pokrywają się z moim samopoczuciem - dlatego postanowiłem skonsultować się z psychiatrą. Opowiedziałem mu o wszystkim i stwierdził on że mam typową depresję sezonową i nie ma to żadnego związku z paleniem marihuany. Dostałem receptę na leki antydepresyjne (Xetanor) i za miesiąc mam się stawić na konsultacje.

Jestem w kropce bo nie wiem którego specjalisty mam słuchać. Nie wykupiłem jeszcze tych leków, generalnie boję się wchodzić w psychotropy bo wiąże sie to ze skutkami ubocznymi i trudnym odstawianiem, ale z drugiej strony bardzo słabo radzę sobie z codziennością.

Co Waszym zdaniem powinienem zrobić???



Temat: TERAZ
Czesc.

Palilem od 6 lat. Czasami okazyjnie, czasami codziennie, coraz czesciej codziennie, choc z przerwami np. przed sesjami.

Nie bede sie tu rozpisywal o tym co sklonilo mnie do ponizszych przemyslen - kazdy ma tutaj swoj indywidualny, ze tak powiem, wachlarz ;) skutkow ubocznych, ktore zaprowadzily na to forum. Moje nie byly tak hardcorowe jak niektorych. Uplasowalbym je raczej gdzies w srodku tutejszej skali.

Probowalem rzucac juz kilka razy. 2 lata temu udalo sie nawet na pol roku. Niestety nie pamietam zbyt wiele z pozytywnych skutkow, poniewaz przyslonily mi je hektolitry alkoholu wypitego "w zastepstwie".

Ostatni raz trwal 2 miesiace, z finalem koncem zeszlego roku. Dalem sie nabrac sam sobie, ze to tylko ten jeden raz, a pozniej moze od czasu do czasu... Teraz nie pale 1,5 miesiaca. Tym razem wiem, ze sie uda. Wydaje mi sie, ze znalazlem klucz do drzwi abstynencji.

Nie ma zadnego "tylko tego jednego razu". Albo rzucam, albo nie. Tym razem rzucam z postanowieniem, ze nie zapale nigdy wiecej. Wczesniej niby tez, ale sam siebie oszukalem, ze przeciez nic sie nie stasnie, tylko ten jeden raz, wszystko pod kontrola. Zaden jeden raz. Pod zadna kontrola. Nie ma zadnej kontroli nad tym. Kazdy "ten jeden raz" po przerwie konczy sie powrotem do punktu wyjscia. To jak z alkoholikami. Jak chce wyjsc z tego, to nie moze do konca zycia napic sie nawet kieliszka wodki. Tak samo jest z tym zielonym scierwem. 2 tygodnie temu mialem juz te mysl. "Ten jeden raz i koniec". O nie kolego, tym razem mnie nie nabierzesz. Bogatszy o poprzednie doswiadczenia z rzucaniem, juz wiedzialem, mialem swiadomosc, ze ten caly miesiac, ktory nie pale pojdzie na marne. Ze znowu wroce do punktu wyjscia, znowu bede analizowal sytuacje i obiecywal poprawe. Skoro mam to juz za soba, skoro juz tyle mnie to kosztowalo, to znowu mam przez to przechodzic? Dla "tego nibyjednego razu"? Ooooo nie-e.

Czy moze dalej palic w takim ukladzie? Ile tak jeszcze mozna? Kolejnych kila lat? 10? 20? No ile? Nie chce przeciez obudzic sie ktoregos ranka z reka w nocniku jako samotny, przepalony zgred wydajacy ostatnia zlotowke na TAKTAku do kolejnego z rzedu dilera-idioty, zeby skolowac material i patrzec jak inni wokol cos osiagneli w zyciu, a ja je przespalem i przepalilem. Wtedy bedzie juz pozamiatane. A moment, w ktorym chce sie ogarnac nadszedl wlasnie TERAZ. Nie jutro, nie za tydzien. TERAZ. Nie mowie, ze Ci co nie przestaja palic tak wlasnie skoncza, ale takie miewalem czarne wizje siebie.

Znam kilka osob, ktore albo juz osiagnely w zyciu bardzo wiele, albo sa na najlepszej drodze w tym kierunku. Zadna z nich nie pali. Nie daj sie oszukac, ze moze byc inaczej. Moze i sa wyjatki od tej reguly, ale jest ona taka, ze zyciowy sukces nie idzie z w parze z jaraniem. To sa swieze przemyslenia, ale jestem przekonany, ze to tak wlasnie jest.

Mam 25 lat, jestem mlody, cale zycie przede mna, mam ambicje i chce je zrealizowac. Skonczylem zajebiste studia za granica, na otwierajacym perspektywy kierunku, ze swietnym rezultatem, mam realna szanse na bardzo dobra prace i udana kariere. Mam wspaniala dziewczyne, z ktora swietnie mi sie uklada. Za nic nie chcialbym tego zaprzepascic przez jakas zamule zwiazana z paleniem.

Dziewczyna odgrywa tutaj niesamowita role. Chce zeby postrzegala mnie jako silnego mezczyzne, ktory wie czego chce i z zelazna konsekwencja potrafi to realizowac. A nie jako narkomana-niedorajde, ktory jednego dnia mowi, ze gandzia jest be, a juz nastepnego jest tak zjarany, ze ledwo widzi na oczy. Niesamowicie jest tez motywujace, co piszecie na tym forum. Podziwiam Was za wasza walke i tym mocniej sam zaciskam piesci.

Kopa daje rowniez wizerunek, ktory odbudowuje sam przed soba. Kazdego dnia, cegielka po cegielce. Niesamowite, jakiej energii oraz wiary w siebie potrafi dodac. A jesli ja w siebie nie uwierze, to na milion procent nikt inny nie zrobi tego za mnie. Jesli potrafie pokonac sam siebie, to pokonam wszystko, zmiele w drobny mak kazda przeszkode, ktora stanie na mojej drodze. Zjarany czuje sie slaby, nie mam szacunku do siebie i wszystko mnie przerasta.

1.5 miesiaca bez, pierwszy tydzien byl pieklem i niech nikt mi nie mowi, ze marihuana nie niesie ze soba fizycznych objawow odstawienia - kolatanie serca, zimne poty. Psychnicznie oczywiscie totalne dno i 3tony mulu. 2 dni. Koszmar. Kolejnych 5 to totalna bezsennosc. Jeszcze mam lekki zespol amotywacyjny (hehe, to chyba od dziecka ;) ), ale juz wszystko powoli wraca do normy, widze postep z dnia na dzien. Przybywa energii do dzialania, nie spie do poludnia i lepiej sie odzywiam. Do tego alkohol zupelnie okazyjnie i nie "do podlogi", zadnego upijania sie "w zastepstwie".

Wyrazy podziwu i gratulacje dla trwajacych w abstynencji! To na prawde lezy w zasiegu reki i jest jak najbardziej wykonalne. Trzymajcie sie!



Temat: a jak z paleniem narkotyków?
eh no to ja tez cos powiem. na poczatek moze tyle ze czesto widze wybiorcze podchodzenie do pewnych kwestii. nie chce nikogo krytykowac i nie chodzi mi tylko o ten temat ale ogolnie czesto ludzie jedne zasady stosuja do rzeczy ktore sami uwazaja za porzadne, ale tych ktorzy stosuja te same zasady w stosunku do rzeczy ktorych ci pierws nei akceptuja besztaja za to. tak jest chyba z kazdym ze mna tez i jak widac w tym temacie jest to dosyc istotna kwestia. nie wiem czy zrozumieliscie ocb
no ale do rzeczy
konopie maja wlasciwosci lecznicze terapeuczyczne uspokajajace usypiajace(to akurat na 100% -> autopsja) tez o tym slyszalem niejednokrotnie i czytalem.
wedlug mnie podzial na tyto alholol narkotyki twarde i miekkie jest sam w sobei nietrafiony. cos takiego jak narkotyki miekkie nie istnieje. alkohol i tyton to to samo co ziolo. a nie sa uznawane za narkotyki. a hasz? niektorzy uwazaja ze jest miekki niektorzy z tego co wiem ze twardy. gdzie przebiega granica? a cala gama rzeczy psychoaktywnych ktore czaja se tuz za kotara tych znanych? kwasow, browna koksu fety? w aptece jest tyle rzeczy ktore mozna brac ze glowa mala. jest tez od groma rzeczy naturalnych do palenia nie wiem czy chcecie je uznac za miekkie czy twarde bo nie wiem absolutnie dlaczego taki podzial wogole ma prawo bytu bo jest sztucznie stworzony. jednym z przykladow takiej rosliny jest szalwia. mozna ja palic czy zuc. oczywiscie jest to specjalna odmiana.nie powoduje uzaleznienia a przezycia sa naprawde bardzo glebokie. nie da sie tego porownac z niczym innym. tak samo jak zadnego innego narkotyku nie mozna porownywac do innego srodka. to tak jakby porownywac tyton do alkoholu. ja jestem jak najbardziej za legalizacja marihuany. sam pale od dwoch lat(teraz prawie wogole) , a od niedawna hasz. zaczalem w wieku 15-16 lat i mialem pol roku intensywnego palenia. czasem wydawalo mis ie ze sie uzaleznilem ale wyszedlem z teog bez wiekszego problemu i teraz pale raz na dwa-trzy miesiace. przyznaje sie bez bicia ze ziolo wypalilo mi spore dziury w mozgu mam problemy z pamiecia(od jakiegos czasu powoli chyba ustepuja) po pewnym czasie od palenia zaczely sie pojedyncze niespodziewane bole lewego pluca, a potem na srodku klatki piersiowej(szlugow nigdy nie palilem ale biernym paleczem jeste od urodzenia), zdarzaly sie raz na miesiac na kilka minut i ustepowaly. teraz zdarzaja sie bardzo rzadko. pozatyum mialem zawroty glowy przy szybkim wstawaniu czy prostowaniu sie w sposob gwaltowny czasem bez zadnego powodu. tez ustapily.pomimo skutkow ubocznych i regularnego ostrego palenia przez ponad pol roku(czasem raz na tydzen czasem raz na dwa czasem dwa na dzien czasem cala noc palenia) uwazam ze jest to bardzo wzgobacajace doswiadczenie. otwiera oczy na wiele spraw. nie bede tutaj wymienial co sie zmienilo, ale mysle ze i tak dobrze by nie bylo tego widac bo zaczalem palic w okresie gdy malo mnie ogolnie obchodzily rozne sprawy a teraz podchodze do niech z uwaga ale i dystansem. ale dobrym przykaldem jest tu powiazanie bakania z tematyka al. chodzi mi o wolnosciowy aspekt obu spraw. pozatym to wydaje mi sie ze swojemu dziecku nei bede zabranial, przynajmniej jak juz bedzie w jakims konkretnym wieku(nie wiem ile mysle ze tro bedzie zalezalo od tego na ile bedzie dojrzale) ale bede uwazal na nie. wychodze z zalozenia ze jezeli bedzie wiedzialo ze moze bakac to latwiej mi bedzie wybadac ile pali itd. ja sam moglem sprobowac troche pozniej ale nei zaluje. nie chce byc niemily ale wydaje mi sie ze krytykowanie zielska i wypowiadanie sie na temat tego jak uzaleznia nie jest na miejsu w przypadku osob ktore nie mialy wiekszego kontaktu z marihuana. jak dla mnei to zbyt zlozona sprawa zeby ja tak szufladkowac. widac to zreszta po dlugosci tego posta.
jezeli ktos jest zainteresowany ogolnie tym teamtem to zapraszam na www.hyperreal.info i www.hyperreal.info/neuro_groove



Temat: Controlled Labs Black Hole


Co to za produkt?
Zwiększa apetyt

Krótka charakterystyka

*
Szybko się wchłania i szybko działa
*
Ogromnie zwiększa apetyt
*
Pośrednio wspomaga przyrost masy mięśniowej
*
Bezpieczny i efektywny, zarówno dla kobiet i mężczyzn
*
Stymuluje metabolizm
*
Zawiera dodatki wspomagające trawienie

W jakim celu jest stosowany?
Black Hole to produkt stworzony z myślą o wszystkich mających problemy z apetytem. Nie trzeba chyba tłumaczyć nikomu, że aby zbudować
masywną sylwetkę, należy spożywać duże ilości odpowiedniego jedzenia. Często jednak, czy to z powodu zmęczenia czy stresu
TM dnia codziennego, nie jesteśmy w stanie zmusić się do spożycia posiłków. Wtedy z pomocą może przyjść Black Hole .
TM W skład Black Hole wchodzą:
Mieszanka kannabinomimetyków pozbawionych działania psychoaktywnego pomagająca w zwiększeniu apetytu, zawiera:
- Korzeń Echinacea Purpurea (Jeżówka Purpurowa)
- Spilanthes Acmella
Podstawą do zastosowania tych dwóch roślin był fakt, że obie zawierają kannabinomimetyki, związki naśladujące swoim działaniem
kannabinole, zwłaszcza tetrahydrokannabinol (THC). Jak powszechnie wiadomo, spożywaniu marihuany, której głównym związkiem
aktywnym jest właśnie THC, towarzyszy wzmożony apetyt. To podsunęło naukowcom pomysł. Zaczęli poszukiwać substancji mających
podobny wpływ na łaknienie, jak THC, ale pozbawionych działania psychoaktywnego. Owocem ich pracy było znalezienie dwóch roślin,
echinacea purpurea oraz spilanthes acmella. Zawierają one, wspomniane wcześniej kannabinomimetyki. Związki te wchodzą w interakcje
z receptorami CB1 i CB2, rozmieszczonymi w mózgu i na całym ciele, powodują bardzo szybki wzrost łaknienia, podobny do tego
towarzyszącego spożyciu THC, ale bez skutków ubocznych w postaci ospałości czy zaburzenia zdolności psychoruchowych.
TM Mieszanka Digest-It-All - poprawia trawienie, zawiera:
- Humulus lupulus - czyli chmiel zwyczajny. Ekstrakt zawierający 8% gruczołów włosków wydzielniczych, otartych z owocostanu. Lupulinum,
bo tak nazywane są te gruczoły, wykazuje zdolność do stymulowania gruczołów trawiennych.
- Ekstrakt canyaponia piauhiensis - roślina z rodziny dyniowatych. Pomaga w trawieniu i usuwaniu nagromadzonych gazów z jelit (pomocne
w zwalczaniu wzdęć).
- Tynanthus panurensis - winorośl występująca w lasach deszczowych
Amazonki. Używana przez tamtejszych mieszkańców w celu regulacji pracy żołądka i całego układu trawiennego.
- Korzeń imbiru – wspiera proces trawienia, obniża ciśnienie oraz poziom cholesterolu, ogranicza produkcję kwasów żołądkowych, działa lekko moczopędnie (pozwala usunąć nadmiar wody z organizmu).
- Rdest sachaliński - naturalny antyoksydant, pomocny w zwalczaniu wolnych rodników powstających min.: przy spożywaniu dużych ilości jedzenia.
TM Teraz widzisz, że Black Hole został stworzony, aby ułatwić Ci codzienne
zmagania z dietą – nigdy więcej opuszczania posiłków, zmuszania
się do jedzenia i popijania każdego kęsa jedzenia.

SKŁAD:
Wartości odżywcze

Porcja: 3 kaps.

Ilość porcji w opakowaniu: 30 (90 kaps)

Zawartość: 90 kaps (30 porcji)
Składniki % Zapotrzebowanie dzienne
Mieszanka kannabinomimetyków 1000 mg -
Mieszanka Digest-It-All 1100 mg -
Dawkowanie:
Jedna porcja (3 kapsułki) przed pierwszym posiłkiem.



Temat: Controlled Labs - Black Hole
Black Hole

-Szybko się wchłania i szybko działa.
-Drastycznie zwiększa apetyt.
-Pośrednio wspomaga przyrost masy mięśniowej.
-Legalny, bezpieczny i efektywny, zarówno dla kobiet i mężczyzn.
-Stymuluje metabolizm.
-Zawiera dodatki wspomagające trawienie.

Opis:
Black Hole to produkt stworzony z myślą o wszystkich mających problemy z apetytem. Nie trzeba chyba tłumaczyć nikomu, że aby zbudować masywną sylwetkę , należy spożywać duże ilości odpowiedniego jedzenia. Często jednak, czy to z powodu zmęczenia czy stresu dnia codziennego, nie jesteśmy w stanie zmusić się do spożycia posiłków. Wtedy z pomocą może przyjść Black Hole.

W skład Black Hole wchodzą:
Mieszanka kannabinomimetyków pozbawionych działania psychoaktywnego - pomaga w zwiększeniu apetytu, zawiera:
-Korzeń Echinacea Purpurea (Jeżówka Purpurowa)
-Spilanthes Acmella

Podstawą do zastosowania tych dwóch roślin był fakt, że obie zawierają kannabinomimetyki, związki naśladujące swoim działaniem kannabinole, zwłaszcza tetrahydrokannabinol (THC). Jak powszechnie wiadomo, spożywaniu marihuany, której głównym związkiem aktywnym jest właśnie THC, towarzyszy wzmożony apetyt. To podsunęło naukowcom pomysł. Zaczęli poszukiwać substancji mających podobny wpływ na łaknienie, jak THC, ale pozbawionych działania psychoaktywnego. Owocem ich pracy było znalezienie dwóch roślin, echinacea purpurea oraz spilanthes acmella. Zawierają one, wspomniane wcześniej kannabinomimetyki. Związki te wchodzą w interakcje z receptorami CB1 i CB2, rozmieszczonymi w mózgu i na całym ciele, powodują bardzo szybki wzrost łaknienia, podobny do tego towarzyszącego spożyciu THC, ale bez skutków ubocznych w postaci ospałości czy zaburzenia zdolności psychoruchowych.

Mieszanka Digest-It-All - poprawia trawienie, zawiera:
-Humulus lupulus - czyli chmiel zwyczajny. Ekstrakt zawierający 8% gruczołów włosków wydzielniczych, otartych z owocostanu. Lupulinum, bo tak nazywane są te gruczoły, wykazuje zdolność do stymulowania gruczołów trawiennych.
-Ekstrakt canyaponia piauhiensis - roślina z rodziny dyniowatych. Pomaga w trawieniu i usuwaniu nagromadzonych gazów z jelit (pomocne w zwalczaniu wzdęć).
-Tynanthus panurensis - winorośl występująca w lasach deszczowych Amazonki. Używana przez tamtejszych mieszkańców w celu regulacji pracy żołądka i całego układu trawiennego.
-Korzeń imbiru - wspiera proces trawienia, obniża ciśnienie oraz poziom cholesterolu, ogranicza produkcje kwasów żołądkowych, działa lekko moczopędnie (pozwala usunąć nadmiar wody z organizmu).
-Rdest sachaliński - naturalny antyoksydant, pomocny w zwalczaniu wolnych rodników powstających m.in.: przy spożywaniu dużych ilości jedzenia.

Teraz widzisz, że Black Hole został stworzony aby ułatwić Ci codzienne zmagania z dietą - nigdy więcej opuszczania posiłków, zmuszania się do jedzenia i popijania każdego kęsa jedzenia.

Zalecane dawkowanie:
Jedna porcja (3 kapsułki) przed pierwszym posiłkiem.



Temat: [problem] Mój chłopak pali!!!

najlepiej to w ogólne nie palić , ot co
Jeśli chodzi o aspekt zdrowotny to niewątpliwie.


nie powiedziałabym. na podstawie czego wysuwasz taką opinię? są jakieś badania, które to potwierdzają? bo pierwszy raz słyszę coś podobnego, więc jestem ciekawa, potwierdzone to jest, czy sobie wymyśliłeś?
Nic sobie nie wymyśliłem, marihuana nie ma substancji smolistych, a więc nie zwiększa ryzyka zachorowania na raka w takim stopniu jak tytoń. Powoduje co prawda problemy z pamięcią krótkotrwałą, ale można je bez problemu wyeliminować, chociażby robiąc przerwy w paleniu.
Jeśli Cię to interesuje, zamieszczę kilka cytatów z wikipedii.

"Ma ona działanie psychotropowe, jak również uspokajające i przeciwbólowe; pobudza apetyt, dodatkowo działa rozkurczowo na mięśnie. Jest też wykorzystywana w leczeniu niektórych chorób, takich jak jaskra, niektóre nowotwory, stwardnienie rozsiane, bóle migrenowe czy astma oskrzelowa."

"Przyjmowanie marihuany, podobnie jak każdej innej używki może prowadzić do uzależnienia. W odróżnieniu od niektórych narkotyków "twardych" (np.: heroiny, alkoholu) nie występuje uzależnienie fizyczne. Przy stałym używaniu może pojawić się jednak uzależnienie psychiczne. Odpowiada za to głównie efekt euforyczny i uczucie odprężenia występujące po zażyciu marihuany. Przy braku dostępu do używki osoba uzależniona odczuwa stan zaniepokojenia i niepewności, występujące przy wszystkich używkach działających euforycznie. Uzależnienie to jednak ustępuje po trwałym odstawieniu środka i nie powoduje długotrwałych efektów ubocznych, tak jak uzależnienie fizyczne."

"Konopie są relatywnie bezpieczne w stosunku do innych substancji psychoaktywnych, gdyż:
bezpośrednia toksyczność marihuany jest bardzo niska
nie prowadzą do uzależnienia fizycznego[potrzebne źródło]
dawka śmiertelna jest szacowana na 20 000 do 40 000 pojedynczych dawek[1] i jak na razie nie odnotowano ani jednego przypadku śmiertelnego z powodu przedawkowania
nie stwierdzono by przyjmowanie marihuany powodowało wzrost agresji lub skłonności do łamania prawa, choć istnieją na ten temat rozbieżne opinie."

"W 1995 r. Światowa Organizacja Zdrowia przygotowała raport pt. Implikacje zdrowotne używania konopi: Analiza porównawcza zdrowotnych i psychologicznych skutków używania alkoholu, konopii, nikotyny i opiatów. Jego upowszechnieniu towarzyszył skandal, gdy brytyjski periodyk popularnonaukowy New Scientist ujawnił w numerze z lutego 1998 r. fakt zatajenia jednego z rozdziałów tego dokumentu. W ocenzurowanym rozdziale autorzy – troje wiodących badaczy uzależnień – porównują naukowo udokumentowane zagrożenia płynące z używania marihuany z zagrożeniami, jakie niesie ze sobą stosowanie używek, czyli alkoholu i nikotyny, oraz nielegalnych – opiatów. Wykazują oni, że tam, gdzie ryzyko istnieje, jest ono w rzeczywistości o wiele poważniejsze w przypadku obydwu legalnych używek."
źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Marihuana

a Tobie radzę, zamiast odradzać chłopakowi dobrą zabawę, zapal z nim.


Chłopak który nie zrobi dla ciebie coś o co go prosisz to nie wiem co powinnaś zrobić... ja miałam sama z tym problem ale powiedziałam do niego... albo przestaniesz albo marnuj życie sam...
ale oczywiście możesz skorzystać z rady tej koleżanki i spróbować owinąć swojego chłopaka w okół palca, tylko pytanie, czy chciałabyś chodzić z ciepłą kluchą. Choćbym nie wiem jak kochał swoją dziewczynę, nie zrezygnowałbym dla jej widzi mi się z pewnych rzeczy, bo czułbym się potem jak ostatni wazeliniarz. A dziewczyny, która rzuca mnie z powodu marihuany na pewno bym nie żałował, bo nie jestem typem, który podwija ogon i pyta się, czy może wyjść raz w miesiącu na piwo z kolegami.



Temat: Legalizacja narkotyków

Co do samej legalizacji, to na dziś dzień jestem temu przeciwny, choć przyznaję jednocześnie, że nigdy się nad tym dłużej nie zastanawiałem. Jeśli jednak miałbym poprzeż taki projekt, to chętnie wysłucham opinii uzasadniających tę kwestię, popartymi rzecz jasna stosownymi publikacjami.

A oto mój punkt widzenia.
Na początek mały rys hiistoryczny.
Na jeden z pierwszych zapisów na temat farmakologicznego użytkowania konopi natykamy się w starożytnym, chińskim manuskrypcie Pen Ts'ao, przypisywanym legendarnemu Cesarzowi Shen-Nungowi, który żył około 2800 r. p.n.e. Mimo tego, nie zachował się żaden oryginał tego dzieła, a jego pierwsza znana wersja datowana jest dopiero na początki naszej ery, nie ma żadnej wątpliwości, że konopie w Południowo-Wschodniej Azji mają długą historię, zarówno medycznego, jak i rytualnego użytkowania. Chińskiemu traktatowi wtóruje starożytna hinduska księga, Atharvaveda (datowana na 1400 r. p.n.e.), w której konopie znane są jako ‼Święta Trawa” – środek leczniczy i czarodziejski i wymienione jako jedna z pięciu z magicznych roślin, poświęconych bogowi Sivie. Ayurveda – tradycyjna medycyna hinduska wymienia ponadto konopie jako doskonałe lekarstwo na gorączkę, dezynterię i udar słoneczny.

i dalej już troszkę bardziej współcześnie.

Pomimo tego, że od 1961 na całym świecie panuje całkowita prohibicja narkotykowa dzięki Single Convention on Narcotic Drugs, przyjętej przez ONZ, Uniwersytet w Missisippi jest zobowiązany do prowadzenie corocznych upraw konopi o wielkości 7 tys. metrów kwadratowych na potrzeby medyczne rządu Stanów Zjednoczonych. Część zbiorów z tych upraw otrzymuje dokładnie 8 osób w tym kraju, które dostały pozwolenie na medyczne używanie marihuany. Pomimo kontynuowania przez rząd Stanów Zjednoczonych ‼Wojny z Narkotykami” na szczeblu federalnym, prawdziwy przełom w prawie antynarkotykowym nastąpił w 1996 poza jego jurysdykcją. Wtedy to stany California i Arizona przegłosowały dopuszczenie marihuany do praktyk medycznych i legalizację hodowli za pozwoleniem lekarza. Dwa lata później do tego głosu przyłączyły się stany Colorado, Waszyngton D.C., Oregon, Nevada i Alaska, a rok później Maine. W 2000 r. ustawę przegłosowano także na Hawajach. Słuszność tego kroku potwierdził wkrótce rządowy raport Marijuana and Medicine: Assessing the Science Base, który ujrzał światło dzienne w marcu 1999 i okazał się strzałem w plecy za 900 tys. dolarów. Badania naukowe oddaliły w nim bowiem resztki mitów o szkodliwości marihuany, potencjale uzależniającym, efektach ubocznych zażywania i łączeniu z nią ścieżki w twarde narkotyki.

W obecnej chwili marihuana lub też jej syntetyczne ekwiwalenty tj. Marinol, są testowane z powodzeniem przy takich chorobach, jak: AIDS, stwardnienie rozsiane, anoreksja, choroba Parkinsona, przewlekła depresja, epilepsja, astma, porażenie poprzeczne, nerwobóle, Pruritis, wymioty i niedyspozycje żołądkowe, Hyperemesis gravidarum, syndrom post polio, dystonia torsyjna oraz różne odmian raka.

Jak się okazuje nasi południowi sąsiedzi kombinują co z tym fantem zrobić i tak:
W marcu 2008 aktywistka Bushka BryndovĂĄ razem z terapeutą Duąanem Dvořákiem i wieloma innymi znajomymi powołali do życia inicjatywę obywatelską ‼KonopĂ­ je lĂŠk” (Konopie są lekiem). Zebrali mnóstwo podpisów naukowców, artystów, znanych ludzi oraz zwykłych obywateli i złożyli w Parlamencie projekt zmiany Kodeksu Karnego: powołując się na konstytucyjne prawo każdego obywatela do zdrowia, godności i prywatności zaproponowali, by każdy pełnoletni, bez żadnych zezwoleń, mógł zarejestrować w Ministerstwie Zdrowia i wyprodukować na własny użytek nawet 1,5 kg (w postaci ususzonych żeńskich kwiatostanów) rocznie, co będzie stanowić ilość wystarczającą nawet dla najbardziej cierpiących. Nie może podlegać to koncesjonowaniu ani kontroli oficjalnych służb medycznych, ponieważ uniemożliwiłoby równą dostępność dla każdego, stwarzając ryzyko kradzieży i nakręcając korupcję oraz czarny rynek.

Oczywiście skutki jakie powoduje palenie marihuany są praktycznie takie same jak paierosów, tyle że fajki nie nie dają stanów euforycznych. Skoro można się truć papierosami to czemu nie trawką? Która na marginesie nie dokońca musi szkodzić.



Temat: AYAHUASCA




| No, no - BEKUISTE.
| Ale co ma wpływ na odporność na działanie tejże rośliny?
| Innymi słowy co powoduje, że jedni wariują, a inni nic nie robią?

Problemy zaczynaja sie w momencie, kiedy czlowiekowi przez glowe nagle
zaczna przemykac mysli typu: "cos jest nie tak", "ta roslina jest
trujaca", "chyba zaczynam wariowac". Najczesciej czlowiek nie potrafi
tego opanowac i nakreca sie w ten sposob coraz bardziej...
W zaleznosci od odpornosci psychicznej, albo mu to przejdzie po
wytrzezwieniu albo nie; i czesto konczy taki czlowieczek z diagnoza:
schizofrenia, ciezka paranoja itp.

Pozdrawiam


Witam Cię serdecznie
No nie całkiem mogę się zgodzić z Tobą,przedewszystkim nie probowałeś TEJ że
rośliny a jak się domyślam nie próbowało również twoje towarzystwo.
Z całym szacunkiem dla Ciebie wyjaśnię Ci o co mi chodzi abyś wpełni mnie
zrozumiał o ile tego chcesz.
Z pewnymi używkami miałem do czynienia w swoim życiu a mam 33 lata więc
jakieś
doświadczenie w tym mogę mieć i jak narazie moje psyche jest w porządku.
Choć dla niektórych moje przekonania i wierzenia mogą okazać się skutkiem
ubocznym,
to skutek ten jednak nie był narodzinami brania używek co nie mogę
powiedzieć aby
nie ściągneły ze mnie "różowych okólarów" i nie utwierdziły  w mioch
poglądach.
Ludzie mówią tak jak im wygodnie jest mówić a nie tak jak się sprawa ma.
Nie jestem zwolennikiem twardych narkotyków(co po niektorzy nie dzielą na
twarde i miękkie
poprostu NARKOTYK i już)i nigdy nie będe,natomiast trucizna ktora jest
zalegalizowana
dosłownie wszędzie i jej działanie jest napewno regresywne(znaczy śmierć)
to PAPIEROS ktorego  nadal niestety pale a CANNABIS czyli marihuana jest
moim
wspomnieniem.O ile  wiesz lub nie,właśnie tytoń jest jednym ze składników
ceremonii
picia AYAHUASCI, gdzie AYAHUASQUERO-mistrz ceremonii okadza dymem z fajki
adepta.Ale to jest tytoń a nie chemiczny papieros.
Nie chciał bym tego brać dla przyjemności ponieważ nie bieże się AYAHUASCI w
tym
celu,do tego są inne używki które jak sam Wiesz zachwiały niejednemu
równowagę
psychiczną.Wszystko co w nad miarze to SZKODZI nawet woda-możesz się utopić.
Ogólnie wszyscy jesteśmy narkomanami ŻYCIA,będąc na haju życiowym wydaje się
nam
iż tak a nie inaczaj ma być.SYSTEM ktory obecnie jest na naszej planecie
jest niczym
innym jak tylko złudzeniem,ktore pogłębia nas  w codziennym życiu PRACY daje
kopa
naszym neuronom i wydaje się nam iż robimy dobrze-ale chyba tylko
sobie.Wierzę że to
kiedyś się zmieni bo już dziś co po niektórzy myślą całkiem inaczej i tak
trzymać!
AYAHUASCA nie jest narkotykiem,ona nie uzależnia a nawet pomaga w leczeniu
narkomanów
i alkoholików-są to slowa szamana,mistrza ceremonii CURANDERO z plemienia
KAMPÓW
Francisco Montes Shuna(odsyłam zainteresowanych do NIEZNANT ŚWIAT nr.11)
Jego zdaniem roślina ta jest tzw.rośliną-nuczycielem ktora umożliwia dostęp
do wiedzy
tzw.ROZUMU WRZECHŚWIATA czyli uniwrsalny umysl w którym jest WSZYSTKO
to co było,jest i będzie.Spożywanie jej samemu bez nadzoru szamana może
okazać się zgubne,
i tu MASZ racje nie jestem smobującą tym bardziej że sam przekonalem się na
własnej skórze
co to znaczy ZAWIAS.Poprostu pojechałbym tam gdzie mam jechać (tylko gdzie i
w ktore miejsce?)
i spróbował gdyż chciałbym przekonać się co "w trawie piszczy" - poprosutu
to jest moja ciekowość.

dziękuje.
Sam napewno wiesz jacy są ludzie?Człowiek (większa,większość) uważa się za
strukture kości i mięśni,
które poruszane są dzięki impulsom elektrycznym kierowanym poprzez nasz mózg
za pomocą
naszych neuronów-szkoda ża taki panuje wizerunek istoty ludzkiej ktora
została stworzona
na obraz i podobieństwo BOGA.Tylko skąd się biorą te impulsy?Dusza człowieka
czyli podobieństwo
BOGA to nasz IMPULS (moim zdaniem) ktory kieruje a raczej powinien kierować
nas do wyzwolenia
mając na celu równowagę pomiędzy materią(ciałem) a umysłem(duszą- nie mylić
z rozumem on często
jest zgubny-zresztą to widać)poprostu białe i czarne-SYMBIOZA jedno bez
drugiego nie ma wyrazu.
CIEKAWOŚĆ jest właśnie tą siłą motoryczną która pobudzana jest przez nasze
JA JESTEM czyli dusze
do działań często przeciwnych wobec wszelkich wyobrażeń społeczeństwa które
poprzez swój program
wchodzi w regresje a nie progresje co zgoła ma odmienne skutki w naszym
świecie.Tacy ludzie jak Kopernik,
Galileusz czy Tesla pobudzani byli ciekawością zjawisk które oplatają nas
niczym pajęczyna życia dla wielu
będąca całkowicie nie widoczna lub ignorowana poprzez swą niewiedzę i
krótkowzroczność.
Ja natomiast chcę się dowiedzieć czegoś więcej.
Pozdrawiam Artur.
P.S
Jeśli chodzi o schizofrenie to tak do końca nie wiadomo kto jest naprawdę
chory patrząc się w szklaną pułapkę

coraz więcej i to nie poprzez narkotyki!





Temat: Narkotyki i uzależnienia a rozwój duchowy

:694: PhoSi jako osoba "mająca dostęp do zarządzania zawartością forum... proszę abyś najpierw wskazał w SWOICH postach GDZIE pisałeś na główny temat, czyli "Marihuana a rozwój duchowy", bo ja jakoś nie mogę się doszukać!

Epatujesz nas wiedzą na temat narkotyków... prądoznawstwa... a jaki to ma wpływ na rozwój duchowy nijak doszukać sie nie mogę!


Olku? Zdziwiłeś mnie tą wypowiedzią, gdyż treść BEZPOŚREDNIO związana z tematem znalazła się w moim pierwszym poście... W którym podsumowałem wpływ narkotyków [w tym także i marihuany] na czucie ciała duchowego, a myślałem, że nietrudno wyciągnąć z tego taki wniosek, że skoro po "chemii" tego w ogóle nie czuć to to właśnie ona nas ogranicza... A np. marihuana raczej nie zablokuje możliwości rozwoju, skoro jej wpływ jest tak znikomy... Tak, mówię to z własnego doświadczenia - nie opieram się na opiniach innych...


(...) gdybym podczas tego skoku ciśnienia dostał wylewu i zmarł, to według Twojego ostatniego porównania nie ciśnienie byłoby winne mojej śmierci a Twój post

Tak? To coś chyba błędnie odczytałeś sens mojej wypowiedzi, gdyż nie czułbym się winny za to, że dostałeś wylewu [efekt]... Czemu? Ja pisząc posty [narkotyk] adresuję Je do osób, które panują nad emocjami i słowa zapisane na forach internetowych nie wywołują oni ciśnienia [choroba]... Przeglądając internet powinieneś być przygotowany na wszystko...

I kwadratowych nawiasach masz odniesienia do sytuacji z narkotykami... Teraz jaśniej? I co, według Ciebie to ja powinienem być obwiniany za Twój wylew? Według mnie nie... Masz inne zdanie? ok.

[quote=Chavin]Jak to wygląda procentowo - odsetek tych, którzy skierowali się w stronę duchowości do odsetku tych, których już nie ma wśród nas?[/quote]

Ależ nie prowadziłem żadnych takich badań i wcale nie twierdzę, że odsetek ludzi, którzy skierowali się pod wpływem narkotyków w stronę duchowości do tych, którzy umarli jest choć porównywalny! W każdym razie z pewnością są ludzie, którym spojrzenie 'śmierci' w oczy [także za pomocą narkotyków] zmieniło światopogląd... Dlatego więc... Czy każdego człowieka biorącego narkotyki trzeba nazywać głupim? Czy możemy tak robić? [tak, nie uważam się za narkomana, gdyż to tak samo jakby osobę, która pije jedno piwo na 3 miesiące nazwać alkoholikiem - nonsens...] Jedno zdanie jest jakby kwintesencją tego wszystkiego: każdy ma wolną wolę i nie możemy narzucać mu własnej... Ani wyzywać i szykanować jeśli postępowanie innych jest inne od naszych...


dealer sprzeda Ci prochy, jesli wcześniej zaliczysz test BHP?

Esh... Napisałem przecież, że to BHP to skrót użyty na wyrost... Chodziło mi raczej o to, że są pewne zasady, których należy przestrzegać by nie skończyć źle... bądź by przynajmniej ograniczyć do minimum taki koniec tego wszystkiego... Przenosząc to na sprawy alkoholowe to jest coś porównywalnego do tego, że mówi się, aby nie pić na pusty żołądek, nie mieszać alkoholi i nie pić na słońcu... Tak samo i tutaj, tylko tutaj jeśli się nie zastosuje człowiek do tego skończy się to dużo gorzej... Np. 300mg efedryny na 60kg masy ciała, możliwy rezultat? Nadmierna tachykardia pogotowie, zagrożenie życia... I dlatego właśnie głównie na oddziały toksykologiczne trafia młodzież, gdyż wszystko robi 'bez pomyślenia'... Natomiast starsi, jeśli cokolwiek biorą z reguły są ostrożniejsi...


analogia jest błędna

Według mnie nie jest... Gdyż prądu też można np. używać raz na kilka miesięcy... [znałem rodzinę, której nie stać było na opłacanie rachunków i właśnie tak to się odbywało].. Więc nikt tu nie mówi o 'codziennym' użytkowaniu... Spróbuj spójrzeć na to trochę dogłębniej...

gdyby ludzie nie korzystali z narkotyków odnalezienie niektórych 'leków' byłoby niemożliwe, gdyż chemiczne/biologiczne symulacje nie są w stanie wykazać wszystkiego... Ostatnio np. była mowa o tym, że MDMA może być używane jako środek do leczenia Parkonsona jako substytut L-dopy [l-dopamina], która powoduje wieeele skutków ubocznych, jak np. ruchy pląsawiczne... Jak naukowcy wpadli na trop takiego rozwiązania? Właśnie przez człowieka, młodego, o bardzo zaawansowanym stadium rozwoju choroby, który przez przypadek odkrył, że po łyknięciu tabletki extasy może sprawnie funkcjonować... Naukowcy w życiu by o tym nie pomyśleli, gdyż myśleli, że wina choroby leży w błędnym funkcjonowaniu neuroprzekaźników, a tu co? Zdziwienie! [sorry, że drobne odejście od tematu i za nadmiernie rozwiniętą wypowiedzieć - takie tematy po prostu mnie interesują...]


gdybyśmy codziennie od dzieciństwa się z nimi stykali i uczyli właściwego z nich korzystania (...) (Tak jest z kofeiną, teiną, nikotyną, czasem alkoholem (choć tu już różnie...) i właśnie dlatego niektórzy w swoich wypowiedziach odróżniają te środki... choć Ty byś wrzucił je do jednego worka...)

A i owszem! Wrzuciłbym do jednego worka... Interesuję się chemią i patrząc na to z tego punktu widzenia wszystkie są narkotykami [choć nikotyna to sprawa sporna - nie zmienia stanu świadomości...]... Tyle tylko, że wymienione przez Ciebie substancje są zaliczane do tych 'najgroźniejszych' gdyż uzależniają także i fizycznie - nie psychicznie jak niektóre 'miękkie' narkotyki...

Pozdrawiam,
Peace!



Temat: legalizacja marichuany
"Trawa", zwana również zielem Boga (marihuana) występuje w przyrodzie w trzech podstawowych odmianach: Cannabis: rudealis, indica i sativa. W jej żywicy - haszyszu, najbardziej pożądanego wytworu konopi, zidentyfikowano ponad 400 związków chemicznych i ich izomerów wśród których wyodrębniono co najmniej 60 substancji psychoaktywnych. Ich zawartość w zależności od odmiany waha się w granicach od śladowych ilości do 95 %. Tymi związkami chemicznymi, które odpowiadają za psychoaktywne własności marihuany, są kannabinoidy. Ich głównym i najsilniej działającym przedstawicielem jest tetrahydrokannabinol (THC). Występuje on w różnych postaciach, ale jako delta-9-tetrahydrokanabinol i delta-8-tetrahydrokanabinol ma najsilniejsze oddziaływanie na człowieka i odpowiada za większość jej "pozytywnych" efektów psychicznych. Ponadto da się również wyraźnie wyodrębnić kanabidiol (CBD) Jego działanie jest zazwyczaj uspokajające, a przy dużym stężeniu może wywołać depresję. W
"dobrej jakości" marihuanie zawartość CBD jest marginalna, ale w "gorszych" gatunkach może znacznie przeważać nad THC. Oddziaływuje on na mózg 2-3 razy dłużej niż THC. Ponadto, najczęściej obecną substancją towarzyszącą THC jest kanabinol, (CBN). Jest to produkt rozkładu THC. W świeżo zebranym materiale stanowi nikły procent, ale przy niewłaściwym suszeniu i przechowywaniu jego ilość dramatycznie wzrasta kosztem THC. CNB działa usypiająco i lekko dezorientująco. Kannabinoidy rzadko występują w stanie wolnym. Zazwyczaj powstają one pod wpływem temperatury z bardziej złożonych, nieaktywnych związków. Dlatego "trawka", by zadziałała, wymaga spalenia, upieczenia w gorącym piecu lub chociaż lekkiego podgrzania.
Dlaczego THC tak silnie oddziaływuje na naszą psychikę i powoduje zmiany sposobu naszego postrzegania rzeczywistości?
Kiedyś, zastanawiający dla człowieka był związek pomiędzy doznaniami, jakich doświadczał po opoidach i badania w tej materii doprowadziły do wykrycia receptorów opiatowych w komórkach nerwowych naszych mózgów oraz endoopoidu - endorfiny (~morfina). Odkryto również inne receptory - dopaminowe powiązane z inną substancją naszej biochemii dopaminą (~kokaina). Dalsze badania pozwoliły na odkrycie receptorów amfetaminowych i powiązanie z nimi fenyloetyloaminy (~amfetamina). Do niedawna można było się tylko domyślać obecności receptorów kannabinowych w komórkach nerwowych naszego mózgu i obecności endokannabinoidów w naszym organizmie. Anandamina - jedna z pochodnych kwasu arachidonowego - jest właśnie taką cząsteczką podobna do THC a wytwarzaną przez nasz organizm. Komórki nerwowe wytwarzają anandaminę w odpowiedzi na uszkodzenie tkanek (spowodowane np. urazem albo niedokrwieniem); w ten sposób nasz organizm sam próbuje złagodzić ból. Przeciwbólowe działanie marihuany było jedną z pierwszych prób jej zastosowania w medycynie. Obecnie znamy dwa rodzaje receptorów dla kannabinoidów: CB1 i CB2. Receptory CB1 (ośrodkowe) znajdują się w wielu miejscach mózgu - między innymi w tych, które odpowiadają za pamięć, sen i czuwanie, emocje i postawę ciała. Receptory CB2 (obwodowe) są zlokalizowane m.in. na komórkach układu odpornościowego. Wskutek przyłączeniu się THC do receptorów zmienia się metabolizm komórek: dochodzi do zmian sposobu uwalniania hormonów i neuroprzekaźników. To właśnie czyni go substancją psychoaktywną - narkotykiem.
Zewnętrzne objawy przyjęcia narkotyku to przekrwione oczy, stan głębokiego zamyślenia lub tzw. wesołkowatość. Najczęściej opisywane efekty działania to: zwiększone poczucie humoru, euforia, empatia, poczucie jedności ze światem, wyczulenie zmysłów dotyku, smaku i słuchu, zaburzenia w odczuwaniu mijającego czasu, odczucie fizycznego relaksu, częste zapominanie, kłopoty z pamięcią krótką utrzymujące się do paru dni od zażycia, łatwość zasypiania. Do rzadko spotykanych należą: nudności, chwilowa utrata kontroli nad własnym ciałem, złe samopoczucie, zawroty głowy, zaburzenia widzenia i słyszenia, drżenie mięśni, palpitacje serca oraz lekkie halucynacje.
Prawdopodobnie najbardziej szkodliwym efektem ubocznym THC, wynikającym z regularnego używania marihuany jest syndrom amotywacyjny, objawiający się apatią, zobojętnieniem i niemożnością skupienia się na jakichkolwiek celach. Wspomina się też o stanie związanym z długotrwałym przyjmowaniem marihuany, a związanym ze zmniejszoną energią, zmniejszoną dążnością do osiągnięć, apatią, skróconym czasem skupienia uwagi, nieadekwatną oceną sytuacji, a przede wszystkim z upośledzoną zdolnością do komunikowania się z innymi. [zespół amotywacyjny objawiaja się tym, że osoba długotrwale pozostająca pod działaniem kannabis traci ochotę do podejmowania jakichkolwiek działań psychicznych i fizycznych]

W sumie, uważam że marihuana to problem dzieciaków (czasem niektórzy dorosli dalej pozostają dzieciakami). Nie mam ochoty serwowania dzieciom powyższych środków bez utudnień a jestem niemalże pewien, że "przeciętny uzytkownik lufki" nawet nie pokusił się nigdy o to, aby dowiedzieć się - jakie "kuku" robi sobie przy okazji. Zakz również ma swoje negatywne aspekty, ale to całkiem inna działka. Zawsze przy podobnego typu tematach wystepują dwa zagadienia (kontrowersja zakazu i kontowersja środka).

Myślę że przy problemach naszego kraju z funduszami na (absolutnie nie NFZ) podstawowe leczenie obywateli - wynajdowanie poteżnych środków na przeciwdziałanie negatywnym skutkom tetrahydrokanabinolu jest poza naszym zasięgiem.

Nie jestem ani też przeciw, ale dziś (teraz) - aby zostało tak jak jest. Jesli juz bedą środki na osłonę problemów tetrahydrokannabinolowych, mozna zacząć myśleć o usunieciu negatywnych skutków działania zakazu czy też samego zakazu.




Strona 2 z 2 • Zostało znalezionych 80 rezultatów • 1, 2

Design by flankerds.com