Menu
menu      Strona Główna
menu      Martin Cruz Smith
menu      Martin Sieć spiskowców
menu      Martin St Louis
menu      Martins News Agents
menu      Martin Brand
menu      Martin Consulting
menu      Martin Duisburg
menu      Martin Gardner
menu      Martin Gore
menu      Martin Jol

Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla zapytania: Martin Luther King





Temat: To był udany rok "1968"(wątek)
To był udany rok "1968"(wątek)
Patrząc z perspektywy to jest w tym prawda? Matki rodziły nas z nadzieją
patrząc na zbuntowany Świat jakim My będziemy społeczeństwem.Ja np. urodziłem
się w dniu kiedy został zamordowany Martin Luther King, przywódca Murzynów w
walce o równouprawnienie.Urodziłem się biały ale nie robię nikomu
wyrzutów.Stoczniowcy walczyli o lepszą Polskę ,Czesi też i myśmy im pojechali
z pomocą, a że nie mieliśmy bardzo samochodów pojechaliśmy czołgami.Co
myślały nasze matki wydając nas na swiat?
Zapytałem mamę.
Zasłoniła się sklerozą , a może to ... nieważne
Ja pamiętam bo moje dzieciństwo ... było fajne
Co roku nabierałem świeżego powietrza w płuca wdychając powietrze z różnych
części Polski .Raz nawdychałem się węgierskiego ,byłem wtedy w podstawówce -
to były wczasy .Trzy tygodnie w Budapeszcie (inni jeżdzili do Hajduszoboszlo
nad Balaton- wegierskie morze)było fajnie,koledzy mieli co zazdrościć.Ale
wczesniej?Oranżada w proszku była najlepszym smakołykiem(i pomarańczowy palec
pomarsczony od zlizywania jej) chińskie trampki,pierwsze dżinsy,moda na
koszule flanelowe.welury na nogach i koniecznie rozwiazane,kaseta
magnetofonowa , płyta winylowa ,CD , magnetowid - szlismy z postepem
Czy Białe Jezioro jest jeszcze takie czyste? nie byłem tam 30 lat(wiem
wstyd). Na Mazurach pewno nie ubyło jezior i komary tną jak dawniej.Czy w
Dźwirzynie jest jeszcze sektor C na polu namiotowym i ktoś dostaje jeszcze nr
40? .Był tam posterunek Milicji (wtedy) i 3 milicjantów .Wszystko co było
złego wtedy w Dźwirzynie to my namiot nr 40 sektor C (84 rok).Przychodzili do
nas w ciemno -rzadko sie mylili.Urządziłem tam kiedyś scenę ze sie
powiesiłem - taki szczeniacki wybryk.Wistula wymiatała naród(po 13-ej)albo
RYE wodka- pamiętacie? piwo smakowało jak....brak mi skojarzeń... i jakoś
zyjemy.
Lata 80 - te miały swoja MOC
...prawda?
Co wam zostało z tych lat





Temat: właściciele IIIRP użyją sądów byzniszczyć Leppera
Gość portalu: syndyk3RzP napisał(a):

> 1. "podburzanie ludzi przeciwko państwu"
> Czasem nie ma innego wyjścia - jest to nieuniknione.
> Tak postępował Gandhi, tak postąpił kiedyś Wałęsa, tak postąpił
> kiedyś Martin Luther King - nazywa się to OBYWATELSKIE
> nieposłuszeństwo.
> Chwała Lepperowi za to, że miał odwagę to zrobić - np.
> rzucił wyzwanie funkcjonariuszowi państwowej przemocy w złej
> sprawie (mówię o tym komorniku, którego pogonili z gospodarstwa
> pogrążonego w ramach tzw. planu Balcerowicza).
> Chwała Lepperowi, że się na to zdobył.
> Kiedy państwo pozoruje praworządność, a służy tylko rządzącej
> nim mafii (tu: Mafii Okrągłego Stołu) - trzeba sprawy brać
> we własne ręce. Konformizm nie wystarczy.
> Wszyscy jesteśmy wtedy w Samoobronie. Wszyscy oprócz tych z MOS.
> Oczzywiście, że sympatyzuję z Andrzejem Lepperem.
> Podobnie jak ok. 25% wyborców w Polsce.
>
> 2. nie chodzi o to "co lepsze" (sprawa z urzędu, czy z prywatnego
> pozwu). Chodzi o to, że tych kilku pajaców z PO wyobraża sobie,
> że prokuratura jest do załatwiania ich prywatnych porachunków
> i że MAJĄ PRAWO załatwiać sobie urzędowe pozwy dla swoich
> prywatnych roszczeń. To jest nadużycie, zwykły skandal i świadectwo
> jak nisko upadła praworządność w IIIRP.
>
> 3. piszesz "imię tych oskarżonych zostało zszargane" (tzn. przez
> Leppera). Czyżby rzeczywiście zostali już oskarżeni?
> Nie wiedziałem tego, choć w przypadku Piskorskiego, ujawnione ostanio
> fakty o jego machlojkach jako prezydenta W-wy z 3-ema mieszkaniami
> chyba już do oskarżenia go w sądzie wystarczają? Czy jeszcze nie?
>
> 4. piszesz "powiedział tak ciężkie słowa i tak nakłamał" -
> Cóż to za ciężkie słowa? Co takiego nakłamał?
> Zdaje się, że powtarzasz jak papuga, ale konkretnie nie wiesz?

czyli można mówić co sie chce i robic co sie chce (komornik) i nie ponosić za
to żadnych konsekwencji? taka lepperowska filozofia życia publicznego?






Temat: Dlaczego ateiści boją się prawa do wykonywania KS?
W Australii nie zginiesz na podstawie fałszywki
J: Kagan zakłada też, że ludzie pracujący w instytucjach powołanych do ścigania
i karania przestępców są idiotami podobnego pokroju, którzy albo nie będą
potrafili zdemaskować fałszywych zeznań, bądź też braknie im dobrej woli, aby
oddzielić prawdę od fałszu. Kagan wychował się na ‘dobrych ateistycznych
wzorcach’ z okresu PRLu, kiedy to na podstawie fałszywek sędziowie wydawali
wyroki skazujące na tych, którzy nie byli ‘po linii i na bazie.’
K: A co powiesz na sady w bogobojnym, luteranskim (Martin Luther King etc.)
USA, stan Illinois, ktore skazaly na SMIERC wiecej NIEwinnych niz winnych?
I odkad to do policji ida najzdolniejsi?
Jerzy: Zgadzam się z tobą, że można kogoś fałszywie oskarżyć i osądzić. Ale czy
z tego powodu prawdziwi zbrodniarze maja się czuć bezpieczni? Zgadzam się z
twoim negatywnym nastawieniem do ludzi egzaltujących się swoją religijnością,
a z drugiej strony żyją tak, jak gdyby nigdy nie mieli zdać rachunku ze swego
życia przed Bogiem. Są to religijni bezbożnicy, (ty ich może nazywasz
religiantami) ale popełniasz sofizmat generalizacji, kiedy wszystkich ludzi
religijnych chcesz traktować jako religaintów. Podobnie bym zrobił, gdybym
wszystkich ateistów uważał za np. komunistów.
K: Sam tak niedawno postepowales, Jerzyku...:(
J: Teraz w dalekiej Australii trzęsie portkami na myśl, że sam mógłby być
fałszywie oskarżony i skazany, bo skład sędziowski byłby złożony z ludzi
podobnego mu pokroju, którzy chętnie przejęliby kłamstwo za prawdę, aby
pozbyć się niewygodnego Kagana.
K: W Australii NIE ma kary smierci, Jerzyku! To NIE jest USA!
Jerzy: Wiem, dlatego tam czujesz się bezpieczniej. Gdyby cię ktoś fałszywie
oskarżył, to tam nie zginiesz.
K: Ale moge isc za kratki. Niedawno byl taki przypadek, kiedy to Australijki
zamordowaly kilkuletnie dziecko (ok. 100km od Melbourne), a policja zwalila
wine na kochanka jednej z nich, niejakiego Domasiewicza (bo byl "wogiem",
czyli nieangielskojezycznym imigrantem, wiec liczyli na to, ze latwiej go
wrobia). Teraz prawda wyszla na jaw, ale facet swoje odsiedzial. W USA pewnie
by juz nie zyl... Sady w Australii sa tez przekupne, tyle ze sedziowie cenia
sie wyzej niz w Polsce, i sa pod przemoznym wplywem politykow, ktorzy decyduja
o ich awansach, uposazeniu, emeryturach itp. Dobrze, ze nie ma tu przynajmniej
KS...




Temat: właściciele IIIRP użyją sądów byzniszczyć Leppera
1. "podburzanie ludzi przeciwko państwu"
Czasem nie ma innego wyjścia - jest to nieuniknione.
Tak postępował Gandhi, tak postąpił kiedyś Wałęsa, tak postąpił
kiedyś Martin Luther King - nazywa się to OBYWATELSKIE
nieposłuszeństwo.
Chwała Lepperowi za to, że miał odwagę to zrobić - np.
rzucił wyzwanie funkcjonariuszowi państwowej przemocy w złej
sprawie (mówię o tym komorniku, którego pogonili z gospodarstwa
pogrążonego w ramach tzw. planu Balcerowicza).
Chwała Lepperowi, że się na to zdobył.
Kiedy państwo pozoruje praworządność, a służy tylko rządzącej
nim mafii (tu: Mafii Okrągłego Stołu) - trzeba sprawy brać
we własne ręce. Konformizm nie wystarczy.
Wszyscy jesteśmy wtedy w Samoobronie. Wszyscy oprócz tych z MOS.
Oczzywiście, że sympatyzuję z Andrzejem Lepperem.
Podobnie jak ok. 25% wyborców w Polsce.

2. nie chodzi o to "co lepsze" (sprawa z urzędu, czy z prywatnego
pozwu). Chodzi o to, że tych kilku pajaców z PO wyobraża sobie,
że prokuratura jest do załatwiania ich prywatnych porachunków
i że MAJĄ PRAWO załatwiać sobie urzędowe pozwy dla swoich
prywatnych roszczeń. To jest nadużycie, zwykły skandal i świadectwo
jak nisko upadła praworządność w IIIRP.

3. piszesz "imię tych oskarżonych zostało zszargane" (tzn. przez
Leppera). Czyżby rzeczywiście zostali już oskarżeni?
Nie wiedziałem tego, choć w przypadku Piskorskiego, ujawnione ostanio
fakty o jego machlojkach jako prezydenta W-wy z 3-ema mieszkaniami
chyba już do oskarżenia go w sądzie wystarczają? Czy jeszcze nie?

4. piszesz "powiedział tak ciężkie słowa i tak nakłamał" -
Cóż to za ciężkie słowa? Co takiego nakłamał?
Zdaje się, że powtarzasz jak papuga, ale konkretnie nie wiesz?



Temat: w Polsce za dużo świąt jest
WC poprawka
v.c napisał:

> >
> > > Swieta w USA:
> > >
> > > 1. New Years Day
> > > 2. Martin Luther King Day
> > > 3. President Day
> > > 4. Memorial Day
> > > 5. Independence Day
> > > 6. Labor Day
> > > 7. Election Day
> > > 8. Thanks Giving Day
> > > 9. Christmas Day
> > >
> > > 9 dni
> > >

Tak naprawde, to swiat federalnych jest w USA znacznie mniej:

New Year's Day
Memorial Day
Independence Day
Labor Day
Thanksgiving
Christmas

Wyszlo wiec, ze tylko 6. Dodatkowe "swieta" wymienione przez Ciebie nie sa
dniami wolnymi od pracy, a przeciez o takich toczy sie ta dyskusja. Owszem,
np. szkoly maja wiecej dni wolnych od "normalnych" ludzi, takze czasami urzedy
stanowe obchodza jakies swieta lokalne, ale swiat, ktore sa ustawowo dniami
wolnymi jest jedynie 6.
Wiele firm daje dodatkowy wolny dzien po Thanksgiving, ktore zawsze wypada w
czwartek, ale jest to jedynie ich dobra wola (badz jej brak).

Dlugie weekendy sa przy Memorial i Labor Day, ale tylko dlatego, ze wypadaja
one zawsze w poniedzialek.

> > > a w Polsce?
> > >
> >
> > 1. Nowy Rok
> > 2. Wielkanoc
> > 3. 1 Maja
> > 4. 2 Maja
> > 5. 3 Maja
> > 6. 4 Maja
> > 7. 5 Maja (opcja)
>
>
> hehe! a co to z a Majowe swieta????
>
>
> > 8. Boże Ciało
> > 9. Wniebowzięcie Maryji Królowej Polski
> > 10. 11 listopada
> > 11. Boże Narodzenie (dzień pierwszy)
> > 12. Boże Narodzenie (dzień drugi)
>
> Tego drugiego dnia Bozego Narodzenia mi brakuje i z tego wzgledu za zwyczaj
> biore sobie ten caly tydzien urlopu
>
> pzdr
>
>
> >
> > tyle pamietam, a chyba więcej jest.
> >
> > Perła
> >
> >
> >
> >




Temat: Oj biedna Ameryko!
Gość portalu: f napisał(a):

> Ktoś tu łze albo redakor znanej gazety albo tY!
> Nie ma w eksluzenych supremarketach podswswietlonych siedmioramiennych
> świeczników?Proszę o dowód czyli dzjęcie -fotomontamz rozpoznam!
> Zyczliwy!

Ja na pewno nie Lze i zapewniam cie ze w wiekszosci sklepow znajdziesz symbole
wielu religii w imie politycznej poprawnosci. Nie wierz we wszystko co czytasz.
Czy myslisz ze wlasciciele sklepow ryzykowaliby obrazeniem katolikow czy
wyznawcow innych religii? W USA tylko 3% populacji jest zydowskiego wyznania i
jestem pewny ze nawet zydowski wlasciciel sklepu nie jest az tak bezmyslny zeby
nie wstawic na Boze Narodzenie choinki na wystawie swojego sklepu. Zydzi sa
madrzejsi niz ci sie wydaje.

A tu o legalnych federalnych swietach w USA. Zauwaz ze jest tylko jedno
religijne swieto, 25 grudnia, Boze Narodzenie.

In the United States, there are 10 federal holidays set by law: Legal holidays:
USC Title 5 Section 6103

Under current definitions, four are set by date:
New Year's Day January 1
Independence Day July 4
Veterans Day November 11
Christmas Day December 25

If any of the above fall on a Saturday, then Friday may be observed as a
holiday by various institutions. Similarly, if one falls on a Sunday, then
Monday may be observed as a holiday.
The other six are set by a day of the week and month:
Martin Luther King's Birthday Third Monday in January
Washington's Birthday Third Monday in February
Memorial Day Last Monday in May
Labor Day First Monday in September
Columbus Day Second Monday in October
Thanksgiving Fourth Thursday in November

aa.usno.navy.mil/faq/docs/holidays.html




Temat: milion protestowac bedzie w NY
milion protestowac bedzie w NY
Confirmed speakers and performers include:

*Nobel Laureate Archbishop Desmond Tutu
* Martin Luther King, III
* Julian Bond
* Mos Def
* Patti Smith
* Holly Near
* Tony Kushner
*Welfare Poets

On Saturday, February 8, we are sponsoring an Art Workshop to create
large puppets and signs to deliver to deliver our message at the February
15 Rally. We are lucky to have so many talented and committed
professional artists among our community who will be coordinating this
workshop.
All are invited to participate. NO ARTISTIC EXPERIENCE OR TALENT IS
REQUIRED!! Children (at least 4 years old, please) are welcome with
parents’ supervision. It will be fun! We have invited the press, because
the opportunities for nice photos will abound. We hope that this press
coverage will increase the turnout on Feb. 15.

How can you participate? First, you can join us for a scheduled
two-hour shift: 11 am, 1 pm, or 3 pm) where you will create art. Second, you
can donate materials (or lend them to us) such as glue guns, glue,
staple guns, poster board, paint brushes, markers, acrylic paints, etc.
Third, you can volunteer to help organize the workshop, supervise the
children's area for a period of time, set up and/or clean up.

The Art Workshop will take place at the Brooklyn Society for Ethical
Culture, 53 Prospect Park West at 2nd Street, in Park Slope.
RESERVATIONS ARE REQUIRED, since the space is limited. Make your reservation
by
e-mail or call 718-624-5921, indicated which 2 hour workshop you want to
join, the ages of any children coming with you. Tell your friends,
bring them along. You don’t have to be a parent to be a Brooklyn Parent for
Peace. We are united by our concern for future generations.

If you can volunteer an hour or more of time to help in leafleting and
telephoning to spread the word about February 15, please contact us by
e-mail or telephone at 718-624-5921. We will be doing phone-banking on
Tuesday, Wednesday, and Thursday, Feb. 4,5,6 and 11,12,13, from 6 pm to
9 pm, and we particularly need volunteers for this.

Most important, commit to join us and to bring at least 2 friends on
February 15 at noon, to send the message that we oppose war against Iraq!

Henry Florsheim and Jaki Williams Florsheim
Brooklyn Heights Peace Action

Rusti Eisenberg and Charlotte Phillips
Brooklyn Parents



Temat: "Sezon na Kleszcza" cz druga
The doctor the family consulted, an expert at Mt. Sinai Medical Center in New
York City, treated the child with weeks of laxatives, resolving the problem and
concurring with Dr. Jones -the cause of the distress was not, in fact, Lyme
disease.

Another parent arrived when her 13 year-old seemed to have a relapse of his Lyme
disease symptoms. Local pediatricians tested him and,
finding the serology negative, refused to treat the child and sent him on his way.

The mother expected Jones to ignore those test results and prescribe antibiotics
nonetheless. That was not the case. Jones sent out for more extensive tests,
including DNA analysis by polymerase chain reaction (PCR.)

This time the child did not have Lyme disease but, rather, bartonella, one of
the co-infections.

Based on the latest peer-reviewed literature showing the antibiotic, zithromax,
to be of use, Jones prescribed a short, low-dose course of that medication. In
two weeks the boy was well.

While costs for visits to Jones seem high, it's hard to believe the accusation
that he is driven by greed.

In a world of cookie cutter medicine defined by insurance company formularies
and rigid standards of care, Jones not only spends hours with individual
patients, he also treats many at discount, and some for free.

In a sense, says Jones, the fees of those who can afford it subsidize the
treatment for those who cannot. "How can I send them away," the doctor says,
"when I understand the consequences to a child of that act?"

Medical Ministry

If Charles Ray Jones seems the quintessential humanist to parents, it is because
he has been training for years.

A first year student at Boston University's Divinity School in 1954, Jones was
drawn to the institution's commitment to activism and openness.

Along with Martin Luther King, Jr., his classmate and friend, he attended weekly
meetings with Jewish students from Hillel and learned the value of a world
community and civil rights.




Temat: Miałem sen!!!
Miałem sen!!!
Miałem sen, jak jaki Martin Luther King... Obym nie skończył jak on...
Śnił mi się Radom... Piękny był!!!
Przyleciałem na "Lotnisko im. Mądrego Wyborcy". Wygodny bus zawiózł mnie od
razu na prześliczną odrestaurowaną starówkę, jakiej nie mają inne miasta -
niską, fantazyjną, a przez to oryginalną i niepowtarzalną... Tłumy
uśmiechniętych i bezpiecznych ludzi przechadzały się do późnej nocy,
tańczyli, oglądali uliczne wystawy, przysiadali w kafejkach, czynnych do rana
(Kraków się nie umywa!). Ach - westchnąłem - jak tu pięknie! Przewieźli mnie
do nowiutkiego muzeum, gdzie za odźwiernego robił jakiś Wajda (dałem mu 2
złote, bo uprzejmy był), gdzie oglądałem dzieła wielkich współczesnych
mistrzów... Tak się zgrzałem z tych wrażeń, że zapragnąłem ochłody. Nic
trudnego - powiedzieli mi na ulicy szczęśliwi ludzie i skierowali do
fantastycznego aquaparku. Ale sie schłodziłem! A jak poszalałem w rurze i
bąblach! Jak dziecko! "Tylko w Radomiu tak można" - pomyśłałem smutno.
Wybrałem się do teatru, a tam na widowni byli ludzie!!! Nawet więcej niż
trzech! Bo ostatnio podobno jakiś konkurs tu był i mają fajnego dyrektora, co
dba o widzów, nie o siebie - znów zazdrościłem. W czarownym City przy
ulicy... nie pamiętam, ale jakiegoś starego króla, blisko teatru, było
centrum biznesowo - rozrywkowe. Poza nieczynnymi (bo późno), acz okazałymi
biurowcami, knajpy, multikina, pipszoły itd. - no żyć, nie umierać! Do lokalu
nocnego z panienkami przy rurkach wpuszczali mnie bramkarze, trochę jak Flip
i Flap. Byli to jacyś: Marcinkowski i Banasiewicz, których wyborcy skazali za
4 zmarnowane lata na naukę od podstaw. Na bramkarzy sie nadawali -
Marcinkowski zawodowo udawał fachowca, a Banasiewicz zawodowo drenował
kieszenie. Wlazłem i oniemiałem! Na rurze zasuwały Angelina Jolie i Sandra
Bullock, w drugiej sali, dla nastawionych patriotycznie, oplatały Anna Mucha
i Joanna Brodzik. Total!!!
Gdyby nie ten denny budzik bez wyobraźni, to właśnie miałem odbyć z Angeliną
cokolwiek... ech...
Prosze o łagodny wymiar kary.
Na swoje usprawiedliwienie podaję, że dziś wypiłem jedno piwo więcej niż
zwykle, ale nic nie wąchałem. Amen.




Temat: Telewizja ABC oddaje hołd poległym w Iraku
Moze jeszcze faszystami nie sa, ale sa na dobrej drodze to judeochrzescjanskiej
odmiany faszyzmu. Nielegalny (bo tak naprawde to przegral wybory)
prezydent "Mr. Jesus", jak go nazywa Howard Stern i inni, to przyglupawa
marionetka sterowana przez fundamentalistow, opetanych bezsensowna biblijna
idea. W gruncie rzeczy mysla niewiele inaczej niz skrajni islamisci. Na
szczescie jest wielu sensownych jankesow, ktorzy wiedza dobrze co jest grane,
ale oni moga przegrac. To jest czas wielkiej proby dla Ameryki.

Rasizm dalej istnieje, i jest wszechobecny, jakkolwiek nie w takim stopniu jak
przed pokoleniem, kiedy w niektorych stanach czarnym nie wolno bylo sie
edukowac w takim stopniu jak bialym. Gdyby nie wieloletnie rzady demokratow w
przeszlosci i civil rights movement (Martin Luther King) mozliwy tylko dzieki
demokratom, rasizm bylby o wiele bardziej otwarty. Przynajmniej teraz rasizm
jest ograniczony do prywatnej formy, jak dowcipy w towarzystwie, i tak dalej
(sam bylem swiadkiem takich "exchanges" wiele razy, bedac wsrod bialych i
wyksztalconych Amerykanow). Blue collar America jest o wiele bardziej
rasistowska - tzw "white trash". Przed kilkoma laty wyszla ksiazka "Bell
Curve", ktorej autor otwarcie okreslil czarnych jako podrzednych
intelektualnie, co jest bezsensowne w swietle antropologii ewolucyjnej. Rowniez
niedawno w Luizjanie polityczna furore robil Klansmen "Duke", a moji
amerykanscy kumple (inzynierowie w poludniowej CA) kiwali glowami ze
zrozumieniem i aprobata. A CA jest chyba najbardziej liberalnym stanem.

Ironiczne jest, ze najbardziej otwarty rasizm istnieje w najbardziej
chrzescjanskich stanach, gdzie bigoteria przybiera obrzydliwe formy. Well,
czego mozna spodziewac sie po ludziach, ktorzy wiedze o swiecie czerpia z
biblii, i praktycznie niczego po za nia.

Ameryce jest daleko do cywilizacji, ale miejmy nadzeje, ze w koncu kiedys
dolaczy do liberalnej, sekularnej i pragmatycznej Europy.

Najmniej rasizmu jest w Hollywood, and that's good.



Temat: "Polskie obozy śmierci": New York Times przyzna...
No to podyskutujmy o nacjach.
Obozy koncentracyjne wynależli "cywilizowani" Brytyjczycy w czasie wojny
burskiej. Do "perfekcji" doprowadzili je "cywilizowani" Niemcy. A Żydzi to
dvpki, bo jakoś nie protestują masowo przeciwko kłamstwu o "polskich obozach
śmierci" (szacunek dle jedynego, który odezwał się na tym forum). Widać
bardziej zależy im na swoim cierpieniu niż na daniu świadectwa prawdzie.
A co do głosów o "gnębionych i wypędzonych Niemcach" to jestem zdania, że po II
wojnie światowej społeczność międzynarodowa miała pełne prawo zetrzeć naród
niemiecki z powierzchni naszej planety. Naród, który zorganizował przemysł
unicestwiania innych narodów (zaczęto od Żydów i Cyganów, ale następni
do "taśmy produkcyjnej" byli Słowianie i chwała Rosjanom!, że uratowali nas
Polaków od biologicznego wyniszczenia) zasługiwał na zbiorową karę śmierci. Bo
antyfaszystów to było w tym narodzie najwyżej dwóch: jeden z demencją starczą a
drugiego wydelegowano administracyjnie, bo ten pierwszy czuł się samotny.
Jestem daleki od gloryfikowania Polski i Polaków, ale to w Polsce w okresie
międzywojennym żyła ponad połowa europejskich Żydów, która nawet przed endecją
i sanacją nie musiała uciekać za granicę.
Hańbą dla mojego narodu jest Jedwabne, ale przyznanie się do tej hańby daje
niemal pewność, że to się więcej nie powtórzy. Wierzę, że w moim kraju nikt nie
będzie bezkarnie poniżany (nie mówiąc już o krzywdzie fizycznej) z powodu
narodowości i wyznania.
Chciałbym żeby takie poglądy przyjęli także Żydzi w Izraelu. Bo Palestyńczycy
urodzili się na tamtej ziemi i tam jest ich ojczyzna.
A swoją drogą, czy terroryzm islamski nie narodził się z rozpaczy
Palestyńczyków (bo to chyba oni zaczęli samobójcze zamachy) i dopiero później
rozlazł się po świecie jako metoda "walki religijnej"? A może to Izraelowi
świat "zawdzięcza" modę na islamskie fajerwerki? Nie twierdzę. Pytam.
A USA też mają się czego wstydzić, bo segregację rasową to zniesiono tam
całkiem niedawno. Jeszcze niejaki Martin Luther King miał z nią poważne
problemy i zdaje się, że nawet któryś z "cywilizowanych" był uprzejmy
zastrzelić go na śmierć? A jeszcze długo po jego śmierci w tamtejszych
pekaesach były oddzielne miejsca dla pewnej kategorii obywateli USA.
No cóż, i tak dostanie mi się po łbie za oddanie czci Rosjanom, ale zdania nie
zmienię. Mimo wszystko.
Niech Rzeczpospolita przestanie protestować, a zacznie się procesować. Przez
portfel najszybciej uczy się rozumu.



Temat: MTV Eminem : Bush to potwor i tchorz
MTV Eminem : Bush to potwor i tchorz
Za Eminem akurat nie przepadam, ale liczy sie cel ...

Eminem song puts Bush in the dock

Dan Glaister in Los Angeles
Friday October 29, 2004
The Guardian

Eminem has become the latest music star to weigh in on this year's
presidential election. In a video for his new single, Mosh, the singer takes
George Bush to task for raising taxes and waging the war in Iraq.
"Strap him with AK-47, let him go/Fight his own war, let him impress daddy
that way," a cartoon version of the rapper sings of the president, as he
mobilises a mob of young voters.

The video is Eminem's most directly political work. It comes as other stars,
from Bruce Springsteen to Leonardo DiCaprio, take to the stump - almost
exclusively for Mr Kerry.

The video was first aired on MTV on Wednesday and immediately went to the top
of the channel's "hot video" charts.

In it, the rapper leads a crowd of hooded people, including a mother with an
eviction notice and a soldier given orders to return to Iraq, in a march to
storm a government building. Once inside, the mob remove their hoods and
stand in an orderly queue to vote.

Eminem, now wearing a smart suit and red tie, declaims in a style reminiscent
of Martin Luther King:
"In these closing statements, if they should argue, let us beg to differ, as
we set aside our differences, and assemble our own army, to disarm this
weapon of mass destruction that we call our president, for the present."
"We're responsible for this monster, this coward, that we have empowered,"
Eminem sings over a monotonous, stirring beat. "How could we allow something
like this, without pumping our fist?/Now this is our final hour."

The climax to the video comes as the crowd faces riot police. As images of Mr
Bush and Osama bin Laden flicker on a giant screen, the rapper sings: "No
more blood for oil, we got our own battles to fight on our soil/No more
psychological warfare to trick us to think that we ain't loyal/If we don't
serve our own country we're patronising a hero/Look in his eyes, it's all
lies, the stars and stripes/They've been swiped, washed out and wiped, And
replaced with his own face."

The video ends with a black screen and the words "Vote November 2




Temat: Gdzie jest Muzulmanski Ghandi????
i koniec
When do Muslim leaders and congregations insist that a particular imam leave
his mosque because of the poison that he disseminates every Friday? When did a
British Muslim last go after a Muslim who advocates or practises violence with
anything like the zeal with which so many went after Salman Rushdie?

Why is not more stigma attached to the Muslims who are murdering other Muslims
every day in Iraq and the Middle East?

What communal protection is offered to those Muslims who really are brave and
confront Islamist violence, or the poor treatment of women, or call for
democracy in the Middle East? How much do mainstream political parties with
Muslim councillors and candidates really insist on their religious moderation
and co-opt them to extrude the bad people lurking within their communities?

I understand and accept that there are many moderates among British Muslims,
but I want to know why Britain gets so pitifully little to show for their
moderation.

When a nation, a race, a political movement, a group of workers, the followers
of a religion have legitimate grievances, there generally arises amongst them a
champion who can command respect for his advocacy of peace, his willingness to
fight without weapons and to win by moral authority. There may be many such
grievances for Muslims in Britain, and in the West, but we are still waiting
for the Gandhi or the Martin Luther King to give them the right voice.

We all love it when the British people shrug their shoulders and move stoically
on in the face of attack. It is a powerful national myth, and a true one. But
it contains within it a great danger - a self-fulfilling belief that there is
nothing to be done to avert future disaster. That's not the Blitz spirit - what
made London's suffering in 1941 worthwhile was that, in the end, we won.

Next story: Remain at your post to maintain the day-to-day life of this country




Temat: czy zauwazamy..
ponieważ na Rzeczpospolitej po tygodniu znikają texty (trzeba płacić)
zamieszczam:

Czarodziej harfy

Owacje na stojąco i podwójny bis zakończyły piątkowy koncert szwajcarskiego
wirtuoza harfy Andreasa Vollenweidera w Sali Kongresowej. Na jego występ
przyszła niezbyt liczna publiczność, ale z pewnością wierna, bo entuzjastycznie
reagowała na starsze tematy.

- Czuję się, jakbym wrócił do domu - przywitał się Vollenweider wspominając
ostatni koncert na tej scenie ze "wspaniałymi polskimi muzykami orkiestry
symfonicznej". Zapowiadając nowy program z albumu "Vox" uprzedził, że będzie
się różnił od tego na płycie. - Nie będziemy grać tak samo, byłoby to zbyt
nudne. Wolelibyście posłuchać jej w domu popijając piwo - dodał. Taki wstęp od
razu rozluźnił atmosferę i z pewnością przyczynił się do akceptacji nowego
oblicza zespołu, w którym ważną rolę zaczęły pełnić solowe partie Vollenweidera.

Koncert rozpoczął się podobnie jak album "Vox", przebojowym tematem "Hey You,
YesÉ You", choć bez otwierającej go wzniosłej wokalizy lidera. Miło było
stwierdzić, że Vollenweider jest znowu w świetnej formie i potrafi stworzyć
temat tak chwytliwy, że od razu chce się go nucić. Drugi utwór "Wake Up And
Dance!" był zachętą, której trudno się oprzeć.

Biorąc do ręki chiński instrument przypominający gitarę hawajską, ale brzmiący
jak harfa, zwierzył się, że kiedyś zaczął na nim improwizować, bo tak powstają
wszystkie jego kompozycje, i poczuł, że z jego głowy odlatują wszystkie
problemy. - Teraz chciałbym przeprowadzić podobny muzyczny eksperyment -
zwrócił się do publiczności i zaczął budować harmoniczną piramidę szukając
odpowiedniej melodii. Chyba nie znalazł jednak odpowiedniej, bo przeszedł do
kluczowej, balladowej kompozycji nowego albumu "These Hearts of Gold"
dedykowanej takim postaciom jak Gandhi, Nelson Mandela i Martin Luther King.
Jego harfa zabrzmiała w tym utworze wyjątkowo ujmująco, a nastrój podkreślił
stonowany klarnet basowy Daniela Kueffera. Dwaj perkusiści - Walter Keiser i
Andi Pupato również mieli swój popis, który wywołał owacje.

Nie mogło się obejść bez bisów, publiczność gromkimi brawami powitała jeden z
hitów "Angoh!". Fani Vollenweidera otrzymali to, na co liczyli - atrakcyjne
melodie wzbogacone improwizacjami, a nadto zapoznali się z jego wokalnym
wcieleniem.

Marek Dusza




Temat: KALYNDORZ
Dzień: 15 stycznia

Do konca roku pozostalo 350 dnii.

Wschód słońca: 07:58:00
Zachód słońca: 15:51:00

Wschod ksiezyca : 16:42
Zachod: 8:46

Imieniny: Arnold, Dabrowka, Domosław, Dobrawa, Dora, Ita, Izydor, Makary,
Paweł,

Urodzili sie w tym dniu.

1847 - Marceli Nencki, lekarz, chemik i fizjolog. Zmarl 1901.
1865 - Marceli Godlewski, ksiadz, dzialacz spoleczny, tworca zwiazkow
zawodowych. Zmarl 1945.
1869 - Stanislaw Mateusz Ignacy Wyspianski, dramatopisarz, poeta, malarz,
reformator teatru. Zmarl 1907
1871 - Roza Luksemburg, ideolog i teoretyk socjalizmu. Zamordowana 1919.
1906 - Aristotle Onassis
1907 - Janusz Kusocinski, lekkoatleta, biagacz. Mistrz olimpijski. Rozstrzelany
przez hitlerowcow 1940.
1929 - Stefan Amsterdamski, filozof.
Martin Luther King, duchowny protestancki i polityk amerykanski.
Nobel 1964. zginal zastrzelony.
1936 - Przemyslaw Gwozdzikowski, muzyk.

cechy osoby urodzonej w dniu 15 STYCZNIA:

"... Jest pomysłowy i wytrwały: jego wysiłki mogą przynieść żniwo obfite ..."

Jest to człowiek stały, zdolny; życie jego jest uporządkowane i pożyteczne,
namiętności opanowane, a umysł wysoko rozwinięty. Ostrożny, zamknięty w sobie -
może na obcych robić wrażenie nieprzystępnego, a nawet pedanta. Lubuje się w
tym, co jest proste i szczere w naturze ludzkiej, a wszystko niejasne budzi w
nim nieufność. Bardzo się troszczy o to, aby inni go szanowali, cenili i
okazywali mu swe zaufanie. Lecz sam - całkiem odwrotnie - jest nieufny i z
trudem tylko obdarza kogoś swym zaufaniem. Zwraca on wielką uwagę na stosunki
towarzyskie, a na przyjaciół wybiera sobie najchętniej osoby wybitne i
majętne. Pamięta wszelkie daty i rocznice życia towarzyskiego i przy każdej
okazji lubi brać udział w zebraniach i przyjęciach. Potrafi bawić całe
towarzystwo i jest mile widzianym gościem i sympatycznym gospodarzem

Przislowia:

Kto się w styczniu rodzi, temu gadzina nie szkodzi.

Miesiąc styczeń, czas do życzeń, więc życzymy pomyślności, Boga, chleba,
dobrych gości.

Jak styczeń rozchlapany, to lipiec zapłakany




Temat: fotelik w samochodzie
koral761 napisał:

> podyanty napisała:
> > Przednie siedzenie to miejsce dla trupa.
> Sprecyzuj to, prosze...
> Albo moze nie. Lepiej idz do jaskini z ktorej wypelzles/las.

Sprecyzować? Już lecę:

Według autorytywnego opracowania amerykańskiego, przewożenie pasażera na tylnym siedzeniu
zamiast na przednim może zapobiec 4 na 10 zejść śmiertelnych pasażera w wyniku wypadku
samochodowego. Badanie na całości danych z wypadkow samochodowych w USA 1993-2000. Abstrakt
poniżej, o ile naturalnie w twojej jaskinii uczą angielskiego.

www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=PubMed&list_uids=14642880&dopt=Abstract

Passenger seating position and the risk of passenger death or injury in traffic crashes.

Smith KM, Cummings P.

Department of Emergency Medicine, Mary Bridge Children's Hospital, 315 Martin Luther King Jr. Way,
Tacoma, WA 98405-0987, USA. kaths@u.washington.edu

OBJECTIVE: To estimate the association of passenger seat position with the risk of death and serious
injury for passengers in traffic crashes. METHODS: Using 1993-2000 data from the National Highway
Traffic Safety Administration's Crashworthiness Data System (CDS), the risk ratio for death and serious
injury was estimated for rear seat passengers compared with front seat passengers in motor vehicle
crashes. RESULTS: The adjusted risk ratio for death of passengers in the rear seat in a crash was 0.61
(95% confidence interval (CI) 0.46-0.81). Rear seat passenger position was also associated with a
decrease in the risk of death and serious injury compared with the front seat passenger position: risk
ratio=0.67 (95% CI 0.57-0.78). CONCLUSION: We estimated that the rear seat passenger position may
reduce the risk of death in a motor vehicle crash by about 39% and reduce the risk of death or serious
injury in a crash by 33%, compared with the front seat passenger position. If the associations that we
report are causal, sitting in the rear seat, compared with the front seat, may prevent about 4 in 10
passenger deaths, or 3 in 10 passenger deaths and injuries, that might otherwise occur.

PMID: 14642880 [PubMed - indexed for MEDLINE]



Temat: KALYNDORZ
betelka napisała:

> Dzień: 15 stycznia
>
> Do konca roku pozostalo 350 dnii.
>
> Wschód słońca: 07:58:00
> Zachód słońca: 15:51:00
>
> Wschod ksiezyca : 16:42
> Zachod: 8:46
>
>
> Imieniny: Arnold, Dabrowka, Domosław, Dobrawa, Dora, Ita, Izydor, Makary,
> Paweł,
>
> Urodzili sie w tym dniu.
>
> 1847 - Marceli Nencki, lekarz, chemik i fizjolog. Zmarl 1901.
> 1865 - Marceli Godlewski, ksiadz, dzialacz spoleczny, tworca zwiazkow
> zawodowych. Zmarl 1945.
> 1869 - Stanislaw Mateusz Ignacy Wyspianski, dramatopisarz, poeta, malarz,
> reformator teatru. Zmarl 1907
> 1871 - Roza Luksemburg, ideolog i teoretyk socjalizmu. Zamordowana 1919.
> 1906 - Aristotle Onassis
> 1907 - Janusz Kusocinski, lekkoatleta, biagacz. Mistrz olimpijski. Rozstrzelany
>
> przez hitlerowcow 1940.
> 1929 - Stefan Amsterdamski, filozof.
> Martin Luther King, duchowny protestancki i polityk amerykanski.
>
> Nobel 1964. zginal zastrzelony.
> 1936 - Przemyslaw Gwozdzikowski, muzyk.

w roku 1913 urodził się Lloyd Bridges ,

prawdziwe nazwisko: Lloyd Vernet Bridges Jr.
zawód: aktor
data urodzenia: 15 stycznia 1913
data śmierci: 10 marca 1998
miejsce urodzenia: San Leandro, Kalifornia, USA
znak zodiaku: Koziorożec
bliscy: synowie: Jeff, Beau (aktorzy)

Lloyd Bridges urodził się w San Leandro w Kalifornii, zmarł 10 marca 1998
wkrótce po ukończeniu zdjęć do "Mafii!". Początkowo myślał o karierze
prawniczej, potem jednak zainteresował się sportem, a wreszcie aktorstwem.
Wystąpił w przeszło 140 filmach kinowych i telewizyjnych, wśród których były
należące do klasyki amerykańskiego kina "W samo południe", "Home of the Brave",
"A Walk in the Sun" (TVP: "Spracer w słońcu"), "The Sound of Fury", "The
Rainmaker" i "The Goddess" oraz popularne komedie Jima Abrahamsa "Czy leci z
nami pilot?" i dwa filmy z cyklu "Hot Shots", a także m.in.: "Kuzyni", "Joe
Versus the Volcano" (video, TVP: "Joe walczy z wulkanem"), "Winter People"
(video, TVP: "Zimowi ludzie"), "Kochanie powiększyłem dzieciaka" i "Meeting
Daddy". Dwukrotnie partnerował swemu synowi Jeffowi Bridgesowi, w filmach:
"Tucker: The Man and His Dream" i "Blown Away - Eksplozja". W telewizji wystąpił
w dwóch filmach wyprodukowanych przez swego syna Beau Bridgesa, "The
Thanksgiving Promise" i "The Secret Sins of the Father" oraz m.in. w serialach
"Na wschód od Edenu", "Korzenie", "Moviola", "Kroniki Seinfelda" i "The Lloyd
Bridges Show". Na scenie wystąpił m.in. w "Otellu", "Kwiecie kaktusa" i
"Człowieku z La Manchy".




Temat: Polonia na wysokich obcasach
Kanie, wybacz, ale to co piszesz to jest zupelnie oderwane od rzeczywistosci
bujanie w oblokach....

Odpowiem tylko na pare punktow:
Piszesz, ze czlowiek, ktory nie boi sie, ze bedzie postrzelony, nigdy
postrzelony nie bedzie.
Kanie, uwazasz, ze Jan Pawel II owego pamietnego 13 maja BAL SIE, ze zostanie
postrzelony i dlatego "przyciagnal" do siebie kule wystrzelona przez Ali Agce?
Uwazasz ze Martin Luther King zostal zastrzelony dlatego ze sie bal???
A moze bal sie J.F. Kennedy jadac otwarta limuzyna w Dallas? Moze bal sie John
Lennon wracajacy do domu bez zadnej ochrony?
Uwazasz, ze Jan Pawel II jak i M.L. King (przypominam ze stosowal on non
violent resistence) nie mieli w sobie wystarczajaco duzo bezwarunkowej milosci
do drugiego czlowieka?
Kanie, Ty piszac podobne rzeczy robisz z odwaznego M.L. Kinga... tchorza...

Piszesz o bezwarunkowej milosci do drugiego czlowieka. Taka milosc nie oznacza
jednak slepoty. Bezwarunkowa milosc do drugiego czlowieka oznacza poswiecenie
sie za niego, poswiecenie wlasnego zycia za niego. Tak jak to zrobil M. Kolbe
chociazby. Bezwarunkowa milosc do drugiego czlowieka nie oznacza bycia baranem
rzeznym i mowienie wlasnemu oprawcy "kocham cie", kiedy ten ci gardlo podzyna.
Dlatego, oszczedz sobie, prosze , Kanie, aluzji do tego jak ja, katoliczka
powinnam pojmowac milosc blizniego, bo to co Ty wypisujesz z miloscia blizniego
niewiele ma wspolnego.
Chrzescijanska milosc blizniego nie pozbawia nikogo prawa do samoobrony, jak i
obowiazku obrony innych osob. Kanie, jezeli ktos wyrzadza gwalt innej osobie,
to ja mam obowiazek sie temu przeciwstawic, inaczej staje sie wspolwinna!

Dalej, Kanie, naprawde nie wiem, dlaczego Ty uwazasz, ze Twoja koncepcja
milosci bezwarunkowej jest jedynie sluszna koncepcja. Czy zastanawialas sie jak
dlugo wytrzymalaby Twoja milosc bezwarunkowa w sytuacji, gdybys Ty sama, lub
ktos z Twoich najblizszych byli zagrozeni? Jak dlugo moze wytrzymac
bezwarunkowa milosc kobiety do faceta, ktory ja napadl i zgwalcil? Lub ktory
zgwalcil jej corke?

Dalej- piszesz ze dyktatura jest konsekwencja niskiej swiadomosci mieszkancow
danego kraju. Tu nalezaloby zapytac jakim to swiadomosciometrem mierzy sie
swiadomosc spoleczna..)))
Uwazasz, ze dyktatury faszystowskie, czy dyktatura w Polsce po II WS byla
wynikiem tylko-li niskiej swiadomosci spolecznej?
Kanie, postaraj sie porownac dyktature Saddama w Iraku do dyktatury Hitlera w
III Rzeszy. Obie te dyktatury zostaly obalone. W obu przypadkach po obaleniu
dyktatur narzucono narodom nowy porzadek. W RFN demokracja przyjela sie od
razu, a w Iraku nie.
Masz na to jakies wytlumaczenie?

Co do interwencji zbrojnych w rozwiazywaniu konfliktow, Kanie, mylisz sie
uwazajac, ze Zachod interweniuje tylko tam, gdzie widzi korzysci ekonomiczne.
Jakie korzysci ekonomiczne czerpie Zachod z wyzwolonego Kosowa?
Interwencja zbrojna musi byc usprawiedliwiona czysta kalkulacja strat i zyskow
w ludziach, czyli rachunkiem ilu ludzi mozna uratowac kosztem ilu innych ludzi.

Swiat jest taki, jaki jest, Kanie. Latwo dzierzyc teczowy sztandar z napisem
PEACE kiedy nic nikomu nie zagraza. Gdyby jednak moi , czy Twoi rodzice, czyli
pokolenie Kolumbow z rocznika 1920 taki sztandar dzierzylo, to Ty naprawde
dzisiaj moze mowilabys po niemiecku....

Pokoj jest wspaniala wartoscia, wartoscia za ktora warto sie bic i zginac,
Kanie. Pokoj to nie jest pacyfizm.... Pacyfizm jest dla mnie anty-ideologia. Po
pierwsze dlatego, ze dziala w jednym, zawsze tym samym kierunku, zawsze
przeciw "imperialistom", nigdy przeciw zbrodniom Saddama, nigdy przeciw
zbrodniom rezimu sudanskiego, nigdy przeciw zbrodniom palestynskim czy
czeczenskim. Po drugie dlatego, ze postawa jaka teraz dumnie nazywa
sie "pacyfizmem" , za czasow naszych ojcow-Kolumbow bylaby zwyklym
kolaboracjonizmem.

Jak swiat swiatem istnialo, istnieje, i bedzie istnialo ZLO, bo zlo , jak i
dobro, stanowia immanentna czesc natury ludzkiej. I jak swiat swiatem nalezy ze
zlem walczyc. Idea milosci blizniego jest piekna idea i jak najbardziej powinna
byc szerzona. Ale idea milosci blizniego nie oznacza idei milowania ZLA jakie w
bliznim siedzi. Przed tym zlem mamy prawo sie bronic, dlatego potrzebna jest
nam uzbrojona policja i wojsko i nikt jeszcze nic innego czy lepszego nie
wymyslil....



Temat: Niepokojący list od FZ
olecky napisał:

> po pierwsze, to tzw. non-violent direct action, nieposluszenstwo obywatelskie
> sa nieodlacznymi elementami demokracji. A system, w ktorym kazdy slepo
wypelni
> a
> przepisy, nie zastanawiajac sie nad ich sensem czy skutkami, to totalitaryzm,
> nie demokracja.

Nie o to mi chodziło.
Natomiast totalitaryzm to łamanie praw jednostki. Demokracja idzie (a w każdym
razie powinna iść) w innym kierunku.

> po drugie, system prawny dopuszcza tzw. dzialanie w stanie wyzszej
koniecznosci
> ,
> lamanie prawa w celu zapobiezenia powazniejszemu przestepstwu. Mozesz np.
> naruszyc nietykalnosc cielesna goscia, ktory probuje zgwalcic kobiete - albo
> naruszyc wlasnosc prywatna, by uniemozliwic przeladunek nielegalnego towaru.
W
> bardziej cywilizowanych demokracjach w ogole nie byloby nawet szans na
skazanie
> takiego np. Mariana Zagornego.

Obrona konieczna, działanie w stanie wyższej konieczności - to inna sprawa.

> po trzecie, Zielone Mazowsze nigdy nie ukrywalo, ze jest organizacja
radykalna.
> I dobrze - mnie np. szkoda byloby czasu na dzialalnosc w grzecznych
> organizacjach typu LOP czy RCEE, ktore wprawdzie dysponuja wielokrotnie
wiekszy
> m
> budzetem, ale nic z tego raczej nie wynika.

Zgadzam się z tym.

> po czwarte wreszcie, stwierdzenie "Stowarzyszenie z organizacji, która odgrywa
> ważną rolę w negocjacjach z władzami lokalnymi w sprawach m.in. rowerowych,
> przekształciła się w radykalistów, z którymi nikt z oficjeli nie będzie chciał
> się nawet spotkać" - swiadczy o duzej naiwnosci. Oficjele juz tak maja, ze
duzo chetniej rozmawiaja z osobami gotowymi do dzialan radykalnych niz takimi,
ktore w przypadku olewania ich pism zareaguja... napisaniem kolejnego pisma.

O.K. Bo taki radykalizm jest dopuszczalny. Nikt przecież nie jest przestępcą :-)
Nie ma żadnego kryminału. Są tylko zdecydowani ludzie, w pozytywnym znaczeniu.

> a z ciekawosci - mowia Ci cos nazwiska typu Martin Luther King czy Mahatma
Ghan
> di?
To też byli zdecydowani ludzie. Walczyli pokojowo, ale nie namawiali do
łamania prawa...czego FZ nie zarzucam. Zupełnie się nie zrozumieliśmy. Chodzi
mi bowiem o to, żeby OFICJALNIE nie afiszować się dopuszczaniem do działania
niezgodnego z prawem. Takie jest moje zdanie. Ja te kilka słów w liście
odebrałem z pewnym niepokojem, bo różni ludzie różnie to moga zrozumieć. Jedni
skumają pozytywnie a inni będą chcieli wyważyć bramę.
Reasumując - moim zdaniem ...mówmy o działaniu zgodnym z prawem i
działaniu....obok prawa ("dzika łaczka"). Tak będzie bezpieczniej :-) Bo nie
sądzę, żebyś, Drogi Olku , podpisał się pod takim radykalnym działaniem, jak
rzucanie kamieniami etc.
Sorki za te wywody, ale chyba teraz rozumiesz, o co mi chodziło.
No a demokracja to też to, że możemy dyskutować na forum i nawet różnić się
poglądami. Kiedyś była cenzura państwowa i jeden słuszny kierunek.




Temat: oszustwa z Ohio na video
Ty tez poczytaj , zastanow sie West , czy masz tyle czasu zeby go marnowac .
Pozniej przezuj to , and move on my friend !

Widze ze z braku argumentow zainteresowales sie Condie Rice , no coz ,... Keep
digging , ja spasuje tym razem :)

uklony

=============================== =============================== ================
poczytaj, zastanow sie i sam sobie odpowiedz, czy jest czas zeby czekac..?
=============================== =============================== ================

Get over it, Sen. Kerry; you lost, so let's move on
=============================== =============================== =====

Leonard Pitts Jr. / Syndicated columnist

I don't want to hear anything else about Ohio.

My apologies to the Buckeye State, but I've had it up to here with overheated
Internet postings purporting to prove that massive fraud swung the vote in the
state that decided the election of 2004. If you haven't seen them, well ... I'm
sorry your hard drive crashed and I hope it's fixed real soon. The rest of us
have been unable to escape the nonstop conspiracy theorizing that began about
30 seconds after John Kerry conceded the election.

I thought it had petered out, but this week, the former candidate himself
stoked the fire, making unusually sharp accusations of GOP malfeasance during a
Martin Luther King Day breakfast in Boston.

Voting machines, said Kerry, were "distributed in uneven ways," and voters in
Democratic precincts had to wait up to 11 hours to exercise the franchise while
Republicans breezed on through. What he didn't say — what I have yet to hear
any credible expert say — is that these irregularities made any material
difference to the bottom line.

That being the case, why are we having this discussion?

I don't mean by that question to trivialize the issue of election fraud. In a
nation that required a Voting Rights Act to ensure all of its citizens equal
access to the ballot box, few things are more worthy of serious concern.
Election fraud — whenever committed, by whomever and for whatever purpose — is
a threat to our political system. If we the people lose confidence in the
integrity of our elections, we lose pretty much everything.

And if I were convinced that was what moved Kerry to speak out, I'd happily
support him. But it seems obvious to me after two months of conspiracy theories
that what motivates Kerry and many other Democrats isn't concern over election
irregularities in general, but concern over election irregularities that may
have benefited the other party.

He's a politician, so maybe it's naive to expect anything else.

Still, the talk has become tiresome. In listening to party loyalists obsess
over how the election was "stolen," I'm reminded of something a former
colleague, a white guy from the South, once wrote about the Civil War.

"For years after the war," he said, "Southern partisans vainly refought the
Civil War battles, particularly the crucial second day of Gettysburg, as if
trying to get a different answer to a math problem."

There is, it seems to me, some of that going on with regard to the election.
It's as if Democrats are trapped by hindsight, doomed to crunch that math
problem in desperation until the numbers add up to a more palatable sum.

Meanwhile, George W. Bush was inaugurated for his second term Thursday.

It's no secret that some of us regard that as a disaster of Brobdingnagian
proportions. Fine. There is no legal or moral requirement that anyone be happy
about it.

But at this late date we are required to accept it. And to accept this: Unlike
in 2001, when he took the oath of office with an assist from the Supreme Court,
Bush was not inaugurated this time with any taint of illegitimacy. The election
was close, but not that close. George W. is the duly elected, second-term
president of the United States.

That some are still working that math problem at this late date, trying to make
the numbers add up differently even as Bush places his hand on the Bible, feels
petty and small. Feels like sour grapes.

In these next years, we will be tested in ways we can scarcely imagine. Do the
Democrats really have the luxury of time to spin conspiracy theories that won't
change a thing?

If there is a smoking gun, let's see it. But until and unless there is, we have
little to gain from complaints like Kerry's.

It's time to swallow the bitter pill and move on.

Miami Herald columnist Leonard Pitts Jr.'s column appears Sunday on editorial
pages of The Times. His e-mail address is: lpitts@herald.com

Copyright 2005, The Miami Herald




Temat: Polkomtel zmiany w 2008 na..? No właśnie na co ??
Prawda

Niestety, praca w firmie Polkomtel S.A w pionie operacyjnym na stanowisku
młodszego konsultanta/ konsultanta lub czasowego to ciężki kawałek chleba. Na
DOKu jest najgorzej, ale w działach windykacji i prewencji oraz wykrywania
nadużyć również nie jest lepiej. Zarobki z tego co wiem są minimalnie niższe niz
na DOKu. Oprócz tego są różnego rodzaju normy, monity, zadania dodatkowe i
często nadmiar obowiązków. Ze wszystkim dało by się żyć, ale uniemozliwia to
kadra zarządzająca. Ostatnio podwyżkę dostałem 1,5 roku temu w kwocie 200zł
brutto oczywiście. Niektórzy uznają, że to dużo, ale pamietajcie o inflacji i
wzroście PKB przez ostatnie 4 lata kiedy podwyżek nie było! Wykonuje obowiązki
takie same jak specjalista jako mł. konsultant, zawsze jestem w programie
motywacyjnym, a zarabiam ponad połowę mniej!!!. Skończyłem studia - myślicie, że
będzie to miało wpływ na moją karierę zawodową? Napewno, tak za 1,5 roku (jak
dobrze pójdzie dostanę awans) bedę konsultantem! (I have a dream... Niczym
Martin Luther King) Dostanę całe 2500 zł, może 2800 brutto! Ekstra, oprócz tego
muszę znosić humory kierownika, który za produktywność rzędu 120 - 130% wręcza
mi (to dobre określenie) z gratulacjami i podziękowaniami premię w wysokości 250
zł brutto! Robi to w taki sposób jakby ta premia była większa o co najmniej
jedno zero, i jeszcze mi mówi, że docenia moje zasługi - hipokryta. Całość jest
wręcz komiczna. Za premię mogę sobie kupić nowe trampki. Oczywiście, jak sie
zacznie temat podwyżek to się zaczyna:
nirma jest w nienajlepszej kondycji, wszystko zalezy od zarządu, nic mi na ten
temat nie wiadomo, nie odemnie to zalezy, dostałeś podwyżkę 1,5 roku temu
(skonsumowana przez inflację). Narzekać mógłbym tak długo, jak narazie nie mam
innej pracy dlatego robie z siebie afro-amerykanina i zasuwam jak sie da.
Czasami sie łudzę, że może ktoś to doceni, ale wtedy przychodzi kubeł zimnej
wody w postaci wyimagowanego idotyzmu mojego kierownika i spadam na ziemię z
prędkością światła. Nie pomylę sie, jeżeli powiem, że pion operacyny to
"nietykalni", i napewno nie chodzi tu o pracownika, którego nie można zwolnić,
lecz nawiązanie do kast w Indiach. Orientujecie się jak wygladają zarobki w
innych pionach? Gwarantuje wam, że są diametralnie inne, nie muszę dodawać iż są
nieproporcjonalnie wyższe. Premii rocznych w 2009 roku ma nie być - powód
kryzys, pomimo, że jesteśmy nr 1 na rynku i firma osiągneła wysoki dochód.
Ciekawe, czy Prezes obetnie premie dla siebie i zarządu...? Może dałby dobry
przykład jak oszczędzać i zwróciłby odprawę w kwocie ponad 1 mln zł, którą
dostał odchodząc kilka lat temu...? Myślę, że znacie odpowiedzi na te pytania...
Nie wspomnę już o kolesiostwie i układach w tej firmie. Gorszy pod tym względem
jest już tylko PZPN.

Jestem pewien, że do póki Skarb Państwa posiada większość udziałów (nawet jeżeli
odbywa się to za pośrednictwem KGHM, Orlenu) to nic się nie zmieni. Prezesi są
zmieniani wraz z ekipą z Wiejskiej. Interes firmy nie jest najważniejszy,
najważniejsze jest żeby utrzymać się na stołku lub skoczyć wyżej. Dopóki nie
odejdą ludzie "układu" a ich miejsca nie zastąpią młodzi nic się nie zmieni.



Temat: Czlowiek brzmie dumnie???
Cierpliwosci! Chociaz, czy warto? Tylko czy warto ? Do krwi ostatniej kropli
z zyl... bonobo ! A wiec jeszcze raz...

Napisales:
<<przedstawienie wylacznie dwoch skrajnosci - "biernego oporu" majacego polegac
na postepowaniu wg okreslonych zasad etycznych i nic ponadto z interwencja
silowa. >>

Jedno z dwojga: albo "bierny opor" traktujesz w cudzyslowiu i rozumiesz przez
to "wszelkie formy walki bez uzycia sily" albo rozumiesz tpo doslownie i
wowczas po prostu mylisz bierny opór z innymi formami walki o prawa zwierzat
bez uzycia przemocy.

Mowisz mniej wiecej tak: "Oto wykaz tluszczy roslinnych i zwierzecych, ktory
jasno dowodzi, ze L. uwazaja, ze maslo szkodzi, bo wszedzie pisza tylko o
margarynie."
Z kogo probujesz zrobic idiote, kwiatuszku?

Innymi slowy Twoja lista to nie lista form biernego oporu, ktory ujety jest
WYLACZNIE na jej 4-m miejscu.
Na nim natomiast istotnie koncentruje sie rozdzial poswiecony filozofii
Gandhiego i jego zasadom Satyagrahi ("siła duszy, siła prawdy").
"Uczucie empatii odgrywa bardzo ważną rolę w tej technice. To ono powoduje,
iż mamy wyrzuty sumienia widząc brata cierpiącego z naszej winy."

Poza tym rozdzialem szerzej mowi sie w tej pozycji (i niestety hurtem
dyskredytuje) inne formy "walki" bez uzycia przemocy (inne poza biernym oporem):
"Przeciętny miłośnik praw zwierząt jest białym przedstawicielem klasy średniej,
świadomym swojej pozycji, własności i dobrobytu. Powinniśmy zdawać sobie sprawę
z faktu, iż żadna z osób głoszących hasła walki o obronę praw zwierząt
nie postępuje zgodnie z zasadami Satyagrahi."

"Wiele osób podejmuje obecnie walkę bez użycia siły, mając nadzieję, iż pomogą
w ten sposób cierpiącym i zabijanym zwierzętom. Ich wzorami do naśladowania są
M.K. Gandhi i Dr. Martin Luther King, Jr. "

L. maja tu na mysli ewidentnie wszelkie mozliwe formy "walki bez uzycia sily".
Podane 2 nazwiska to sztandarowe przyklady obok Lecha Walesy i Nelsona Mandeli,
o ktorych istotnie L. nie wspominaja ;)

Przed Ghandim byl Thoreau, o ktorym L. wspominaja, a << ktory w swojej
rozprawie "On The Duty Of Civil Disobedience", pracy, która wywarła duży wpływ
na filozofię Gandhiego powiedział " Nie waham się powiedzieć, iż ci którzy
nazywają siebie buntownikami, powinni raz na zawsze przestać popierać działania
rządu stanu Massachusetts" >>

Thoreau wzywal do buntu nazywajac Sprzeciw Cywilny w slusznej sprawie
obowiazkiem obywatelskim. Jakze daleko odeszlismy od tej idei w naszym
Zachodnim konformizmie: " Ten, kto oddaje tylko cząstkę siebie swojemu bratu
jest samolubem; ten, kto cały poświęca się dla dobra innych jest godny bycia
nazwanym filantropem".

"Liberatorzy postrzegają walkę bez stosowania przemocy jako marnotrawstwo czasu"

Ponownie mowa tu o "walce bez stosowania przemocy", L. nie ograniczaja sie tu
bynajmniej do slow "bierny opor".

"Ekstremiści utrzymują, iż przeciętny obrońca praw zwierząt boi się
przeciwstawienia systemowi, twierdząc, iż ludzie, którzy go stworzyli
zainwestowali całe swoje życie w jego stworzenie. "

Znowu mowa tym razem o "przecietnym obroncy" (niekoniecznie "biernym" ;).

I tak moznaby ad infinito obalac te Twoje "argumenty" kwieto. Ty po prostu
manipulujesz faktami.
Wyrywasz z kontekstu zdania, ktore Ci odpowiadaja i masz gleboko gdzies sprawe,
ktora przy okazji udupiasz. Jestes miniaturka systemu zalegania ludziom kielbi
we lbach, systemu grajacego na zwyczajnym ludzkim strachu. To takimi wlasnie
polprawdami szermowal pan GW prosto z bushu, gdy za wszelka cene dazyl do
polozenia lapy na ropie irackiej. Tacy jak Ty niestety rzadzili tym i wielu
innymi spolecznosciami i to oni poszli za GW jak psi na postronku jego pol-
prawd, nie liczac sie srednio z glosami 3/4 swoich obywateli. Herr Mueller
zjechal w konsekwencji z poparciem do poziomu uzyskanego przez siebie wzrostu
dochodu brutto i za cholere nie mogl "zrozumiec",
ze juz rok wczesniej mial przeciwko sobie ponad 3/4 obywateli.
To sie konczy, kwieto... era globalnego KWIETOSTANU roznej masci bushmenow
odchodzi w mglistosc w tej coraz mniejszej wiosce... dotyczy to takze
nafoczonych rzadow kanadyjskich, ferujacych swoje milionowe wyroki smierci
wbrew opinii ogolu swojego spoleczenstwa.
Zatem jesli pracujesz gdziekolwiek jako doradca d/s propagandy i
sterowania "durnymi tlumami", to szybko poszukaj sobie innego zajecia - wasz
czas minal...




Temat: Polkomtel zmiany w 2008 na..? No właśnie na co ??
Niestety, praca w firmie Polkomtel S.A w pionie operacyjnym na stanowisku
młodszego konsultanta/ konsultanta lub czasowego to ciężki kawałek chleba. Na
DOKu jest najgorzej, ale w działach windykacji i prewencji oraz wykrywania
nadużyć również nie jest lepiej. Zarobki z tego co wiem są minimalnie niższe niz
na DOKu. Oprócz tego są różnego rodzaju normy, monity, zadania dodatkowe i
często nadmiar obowiązków. Ze wszystkim dało by się żyć, ale uniemozliwia to
kadra zarządzająca. Ostatnio podwyżkę dostałem 1,5 roku temu w kwocie 200zł
brutto oczywiście. Niektórzy uznają, że to dużo, ale pamietajcie o inflacji i
wzroście PKB przez ostatnie 4 lata kiedy podwyżek nie było! Wykonuje obowiązki
takie same jak specjalista jako mł. konsultant, zawsze jestem w programie
motywacyjnym, a zarabiam ponad połowę mniej!!!. Skończyłem studia - myślicie, że
będzie to miało wpływ na moją karierę zawodową? Napewno, tak za 1,5 roku (jak
dobrze pójdzie dostanę awans) bedę konsultantem! (I have a dream... Niczym
Martin Luther King) Dostanę całe 2500 zł, może 2800 brutto! Ekstra, oprócz tego
muszę znosić humory kierownika, który za produktywność rzędu 120 - 130% wręcza
mi (to dobre określenie) z gratulacjami i podziękowaniami premię w wysokości 250
zł brutto! Robi to w taki sposób jakby ta premia była większa o co najmniej
jedno zero, i jeszcze mi mówi, że docenia moje zasługi - hipokryta. Całość jest
wręcz komiczna. Za premię mogę sobie kupić nowe trampki. Oczywiście, jak sie
zacznie temat podwyżek to się zaczyna:
nirma jest w nienajlepszej kondycji, wszystko zalezy od zarządu, nic mi na ten
temat nie wiadomo, nie odemnie to zalezy, dostałeś podwyżkę 1,5 roku temu
(skonsumowana przez inflację). Narzekać mógłbym tak długo, jak narazie nie mam
innej pracy dlatego robie z siebie afro-amerykanina i zasuwam jak sie da.
Czasami sie łudzę, że może ktoś to doceni, ale wtedy przychodzi kubeł zimnej
wody w postaci wyimagowanego idotyzmu mojego kierownika i spadam na ziemię z
prędkością światła. Nie pomylę sie, jeżeli powiem, że pion operacyny to
"nietykalni", i napewno nie chodzi tu o pracownika, którego nie można zwolnić,
lecz nawiązanie do kast w Indiach. Orientujecie się jak wygladają zarobki w
innych pionach? Gwarantuje wam, że są diametralnie inne, nie muszę dodawać iż są
nieproporcjonalnie wyższe. Premii rocznych w 2009 roku ma nie być - powód
kryzys, pomimo, że jesteśmy nr 1 na rynku i firma osiągneła wysoki dochód.
Ciekawe, czy Prezes obetnie premie dla siebie i zarządu...? Może dałby dobry
przykład jak oszczędzać i zwróciłby odprawę w kwocie ponad 1 mln zł, którą
dostał odchodząc kilka lat temu...? Myślę, że znacie odpowiedzi na te pytania...
Nie wspomnę już o kolesiostwie i układach w tej firmie. Gorszy pod tym względem
jest już tylko PZPN.

Jestem pewien, że do póki Skarb Państwa posiada większość udziałów (nawet jeżeli
odbywa się to za pośrednictwem KGHM, Orlenu) to nic się nie zmieni. Prezesi są
zmieniani wraz z ekipą z Wiejskiej. Interes firmy nie jest najważniejszy,
najważniejsze jest żeby utrzymać się na stołku lub skoczyć wyżej. Dopóki nie
odejdą ludzie "układu" a ich miejsca nie zastąpią młodzi nic się nie zmieni.



Temat: Mur izraelski...
ostatnia koncoowka
In any case, when the Palestinians finally exploded with rage last fall, Arafat
had few options. Perhaps in theory he could have chosen the course of
nonviolent resistance, following the examples of Mahatma Ghandi, Martin Luther
King Jr., and Nelson Mandela. But even if he had been so inclined personally,
he could not have imposed such a demanding strategy on his own people, whose
sufferings and frustration had only increased since Oslo. Moreover, there is
plenty of reason to doubt that nonviolent resistance would have moved the
Israelis to make the kinds of concessions necessary to produce a genuine peace
with the Palestinians: a return of Israel to the pre-June 4, 1967 lines (with
some minor and equitable territorial trades that would allow the incorporation
of some Israeli settlements into Israel); the complete Israeli military
withdrawal from all the occupied territories; the dismantling of the remaining
settlements, including the Jewish neighborhoods in East Jerusalem; the turning
over of most or all of the West Bank water aquifers to the Palestinians;
Palestinian sovereignty over their mosques on the Temple Mount; a fair and
equitable partition of Jerusalem; and some kind of fair solution to the refugee
problem.

In short, in light of an impasse that was unlikely to be broken for years to
come, if ever, an Arafat willingness to continue to prolong the agreements or
settle for "interim agreements" would have allowed Barak—and now Sharon—to
continue the traditional Israeli policy of "creating facts on the ground,"
making it increasingly unlikely that a fair settlement would ever be reached.

Still, the use of violence—even in a just cause—is bound to be highly
problematic, both for the obvious moral reasons and also on practical grounds.
That is the case for the present Palestinian revolution, not least because it
has produced Ariel Sharon. Yet, it is an issue over which reasonable people can
and do disagree, and there is no gainsaying the dilemma: after all, if it had
not been for the first Palestinian uprising, the Intifada of the late 1980s,
Israel would have refused even to meet with the Palestinians, let alone make
any concessions to them.

Conclusion
There is no basis for the assertion that Palestinian outrage at, or even hatred
of, the Israelis is a manifestation of traditional "anti-Semitism," rather than
the consequence of the Zionist dispossession of the Palestinians and over fifty
years of Israeli injustice and repression. Furthermore, it has not been
Israeli "powerlessness" that has been the problem, but precisely the opposite.
Blinded by their ideology and mythology, the Israelis have not been
significantly constrained in their treatment of the Palestinians by
considerations of justice or morality. In such situations, constraints will
exist only when dictated by self-interest, meaning the presence of
countervailing power: precisely what has been missing in the conflict between
the Palestinian David and the Israeli Goliath.

Even under the questionable assumption that the Palestinian uprising today is
the result of Arafat's strategy rather than simply an uncontrollable explosion
from below, the goal clearly is to restore some kind of balance of power as
well as to convince the Israelis that they cannot simply impose their will on
the Palestinians without paying an unacceptable cost to their own self-
interests.

In any case, whether or not one agrees with Palestinian tactics, the focus on
anti-Semitism distorts our understanding of the worsening conflict. This is not
to minimize the pernicious effects of anti-Semitism, whatever its causes. By
the same token, we cannot ignore the intensifying anti-Arab racism in some
Israeli quarters. In the end, a true Israeli-Palestinian reconciliation will
require the removal of both Palestinian and Jewish racism.




Temat: Manifestacje przeciw wojnie ,protest kardynalow
Oryginalna wersja za http://www.repubblica.it :
Oggi cortei a Washington e San Francisco, Parigi e Tokyo
Manifestazioni anche in Pakistan, Egitto, Siria, Russia
"La guerra non è la risposta"
Scende in piazza il pacifismo
In Italia iniziative a Perugia e, domani, a Napoli
Si mobilita anche la comunità episcopale

ROMA - Oggi tutto il mondo dice no alla guerra. Mentre si moltiplicano i
campanelli d'allarme fra Usa e Bagdad, e a pochi giorni dalla presentazione
all'Onu del rapporto degli ispettori sulle armi irachene, negli Stati Uniti e
in altri ventidue Paesi, migliaia di persone sono scese in piazza per
manifestare contro l'attacco americano.

"War is not the answer", "La guerra non è la risposta" è lo slogan che compare
sulle magliette, stampate per la marcia di Washington. Ma se nella città della
Casa Bianca dovrebbero arrivare oltre centomila persone, altre ottantamila
confluiranno a San Francisco da 200 città di 45 Stati dell'Unione, in una
giornata che fra l'altro coincide con la celebrazione del "Martin Luther King
Day".

In Gran Bretagna si sfila a Birmingham, Manchester e Nottingham, in Francia a
Parigi, a Damasco in Siria. La protesta è al suo secondo giorno al Cairo, si
chiede al governo di non consentire il passaggio, nel Canale di Suez, della
navi da guerra americane e britanniche. Più a oriente, migliaia di giapponesi
in piazza a Tokyo e Hokkaido ma anche a Okinawa, base di 47 mila soldati
americani. In migliaia a Rawalpindi, in Pakistan, hanno formato una catena
umana, a Cipro il movimento pacifista procede con una capillare raccolta di
firme. Fiaccolate a Vienna, manifestazioni a Mosca, mentre in Italia si è già
svolta una marcia a Perugia e un'altra è prevista per domani a Napoli.

- Pubblicità -

Anche i vescovi contro la guerra. Il cardinale Theodor McCarrick, arcivescovo
di New York, ha affermato che, "Allo stato degli atti, non ci sono elementi per
muovere la guerra all'Iraq, e come uomo di speranza prego perché prevalga la
soluzione pacifica". In Italia, l'arcivescovo Renato Martino, alla guida
del "Pontificio consiglio della giustizia e della pace", si augura che i
governanti "tengano conto del sentimento dei loro cittadini", afferma che per
vincere il terrorismo "Bisogna agire sulle cause politiche, economiche e
culturali che lo determinano" invita l'Occidente a "un esame di coscienza" e
sottolinea che "la decisione finale spetta all'Onu e alla comunità
internazionale".

E anche i vescovi cattolici tedeschi si preparano a pubblicare una
dichiarazione comune contro la guerra in Iraq. Il numero del settimanale Der
Spiegel , in edicola domani, scrive che la settimana prossima il presidente
della Conferenza episcopale tedesca, cardinale Karl Lehmann, preparerà una
dichiarazione, con i 26 vescovi suoi colleghi, contraria ad un intervento
armato anglo-americano. Lehmann ha già dichiarato che "una guerra di
aggressione di qualunque tipo è sempre riprovevole", mentre il vescovo di
Limburgo, Franz Kamphaus, afferma che "invece di una guerra preventiva c'è
bisogno della prevenzione della guerra".




Temat: Przysiega
Przysiega
www.notinourname.net
WAR WITHOUT END? . . NOT IN OUR NAME

October 6-7
Resistance Around the Country

Upcoming
Events

Contacts

Organizing Materials

Statement of Conscience

Pledge of
Resistance

Support
Needed

What You
Can Do

History

Reports

In the
News

Incoming
Messages

Updates
Statements Issued for October 6-7 Events
Martin Luther King, III; Meg Bartlett, 9/11 EMT; Rev. James A. Oines;
Japanese Americans
Oct . 2 Update

October 6, 2002
Day of Resistance
National Flyer
Sept. 21 Update ~ PDF

October 6, 2002
New York City,
Central Park Flyer
Sept. 21 Update ~ PDF

Oct. 6 Public Service Announcements
Ossie Davis, Mumia Abu-Jamal, Boots Riley, Yuri Kochiyama
Sept. 27 Update ~ MP3s

Media Release: Saul Williams, "Not in Our Name" Available for Radio Play
www.notinournamemusic.com online
Oct. 2 Update

September 11th Commemoration Statement
Sept. 11, 2002

Support Needed
We need funds immediately for publicity, materials, and outreach for Oct. 6.
This day can make a difference, your help will make it happen.

October 6 - Take the
Pledge to Resist!
New York City, Central Park, 1pm
San Francisco, Union Square, 2pm
LA, Westwood Fed. Bldg., 1pm
Chicago, Tribune Plaza, 1pm
Seattle, Volunteer Park, 1pm
more events nationwide

The Pledge of Resistance
We believe that as people living
in the United States it is our
responsibility to resist the injustices
done by our government,
in our names

Not in our name
will you wage endless war
there can be no more deaths
no more transfusions
of blood for oil

Not in our name
will you invade countries
bomb civilians, kill more children
letting history take its course
over the graves of the nameless

Not in our name
will you erode the very freedoms
you have claimed to fight for

Not by our hands
will we supply weapons and funding
for the annihilation of families
on foreign soil

Not by our mouths
will we let fear silence us

Not by our hearts
will we allow whole peoples
or countries to be deemed evil

Not by our will
and Not in our name

We pledge resistance

We pledge alliance with those
who have come under attack
for voicing opposition to the war
or for their religion or ethnicity

We pledge to make common cause
with the people of the world
to bring about justice,
freedom and peace

Another world is possible
and we pledge to make it real.

....................................

Versions
English/Spanish PDF
Printer Friendly HTML
Translations
Arabic | Spanish | Tagalog
Japanese | Finnish | Italian
French | Creole| Portuguese
German | Dutch | Bangla

Not in Our Name
www.notinourname.net

NO War Without Limits
NO Detentions & Round-ups
NO Police State Restrictions




Temat: "The Economist" i "New Statesman" o liście ośmi...
Panie Piotre - popieram pana...
witajcie,
panie piotrze - racje mam pan pelna,
zaczne od usa: kraj ten sklada sie z potomkow odrzuconych
przez "stare kontynenty, biede i stosunki miejscowe np w naszej
uroczej polszcze", ale o ile sam nauczyl sie tolerowac wolnosc
wyboru ludzi podobnych do tych ktorzy zdobywali kontynent to
wszyscy inni byli podludzmi ktorzy byli wykorzystywani do
najczarniejszych prac lub odstrzeliwani jako nic nie warci
[murzyni, indianie]. polityka usa byla taka: ameryki [obie] to
nasza strefa wplywow i nalezy jej bronic. i tak bylo. w xx wieku
kiedy usa staly sie potega pierwsza wojowaly tylko i wylacznie w
obronie swoich wlasnych interesow i tam gdzie bylo trzeba glosno
i dumne gledzily o demos kratos tolerancji i paru innych
pierdolach ale prawa wyborcze dla murzynow wywalczyl dopiero
martin luther king i jemu podobni to sa lata 60 te obecnego
wieku, a handel uprawiano z kazdym kto placil i to niezaleznie
czy byl z nami czy przeciw nam : money is money, biznes iz
biznes... co do niemiec: tak naprawde pomijam [moralne!] embargo
w stanie wojny usa znalazy sie chyba 12 czy 15 grudnia 1941 roku
kiedy hitler oglosil ze niemcy sa w stanie wojny z ameryka po
ataku japonii na pearl harbour. btw opel to jednak koncern g.m:)
co do "opieki amerykanskiej" opieka byla tylko do czasu gdy
ameryce pasowalo, wroc - gdy miala tam wyrazny interes [np
wietnam, nikaragua]; z jednej strony dla kilku hasel potrafi
ignorowac kube a po cichu wspierac rozne prawicowe ekstrema
tylko dlatego ze wojowaly z czerwonymi. mozna by tak dlugo...
co do polski: tak naprwde wielkie i porzadne i rozsadne rzady
skonczyly sie u nas bardzo dawno temu [xv w.] potem to szlo
mniejsza lub wieksza sila rozpedu czy inercji bez jakiejs mysli
przewodniej. pilsudski atakowal bo chcial objac polakow na
wschodzie co skonczylo sie setnymi klopotami, i ogromna
mniejszoscia ludnosci niepolskiej na wschodzie, "rewelacyjna"
polityka sprawila ze radosnie powitali oni sowieckij sojuz.
[vide zydzi], mysmy radosnie wymusili na czechoslowacji oddanie
zaolzia i kilku drebiezgow w ramach dobijania trupa, zamiast
pomoc owegoz czlowieka bronic. polityka emigracyjnego rzadu na
chodztwie byla do d..y. potem dorobilismy sie dzieki niej
jednego wielkiego brata, obecnie mamy drugiego, a ludzie raczej
maja ameryke w glebokim powazabniu, zwlaszcza ze my w iraku
innych interesow jak gospodarczych nie mamy. a to ze stracilismy
dajmy na to peugeota i kilka duzych inwestycji to jest wina
kretynskiej polityki millera ktora pod plaszyczkiem doskonalych
maszyn wybiera amerykanski zlom i na klasniecie busha and co sie
pyta jak wysoko mam skakac. a przeczy sam sobie w ciagu 2 mcy.
my aktualnie jestesmy wasalem usa!. a przy okazji jesli
jednoczymy sie z europa i wiadomo ze bedziemy jej czlonkami to
moze lepiej dbac o nasz dom i nasze interesy [niedlugo
europejskie] niz kretynskie wysokoki busha? moze lepiej skonczyc
z historycznymi dziekczynnymi modlami za wyimaginowana pomoc
waszyngtonu i zaczac popierac nasze wlasne interesy w europie,
na czym znacznie lepiej wyjdziemy!
pozdr
piotrek



Temat: Tarcza rakietowa / Analiza Marcina Kaczmarskiego
(2) Some companies helped the NSA, but which?
Like today's eavesdropping system authorized by Bush, Project Shamrock had a
"watch list" of people in the U.S. whose conversations would be identified and
plucked out of the ether by NSA computers. It was intended to be used for
foreign intelligence purposes.

Then-President Richard Nixon, plagued by anti-Vietnam protests and worried about
foreign influence, ordered that Project Shamrock's electronic ear be turned
inward to eavesdrop on American citizens. In 1969, Nixon met with the heads of
the NSA, CIA and FBI and authorized a program to intercept "the communications
of U.S. citizens using international facilities," meaning international calls,
according to James Bamford's 2001 book titled "Body of Secrets."

Nixon later withdrew the formal authorization, but informally, police and
intelligence agencies kept adding names to the watch list. At its peak, 600
American citizens appeared on the list, including singer Joan Baez, pediatrician
Benjamin Spock, actress Jane Fonda and the Rev. Martin Luther King Jr.

Details about Project Shamrock became public as part of a Senate investigation
of the NSA. Telegraph companies participating in the program initially balked
when questioned by Senate investigators. But documents turned over by the NSA
"cast doubt on the veracity of the companies' claims that they could find no
documentation pertaining to Shamrock," wrote Snider. "After all, this had
concerned the highest levels of their corporate management for at least four years."

Another apparent example of NSA and industry cooperation became public in 1995.
The Baltimore Sun reported that for decades NSA had rigged the encryption
products of Crypto AG, a Swiss firm, so U.S. eavesdroppers could easily break
their codes.

The six-part story, based on interviews with former employees and company
documents, said Crypto AG sold its compromised security products to some 120
countries, including prime U.S. intelligence targets such as Iran, Iraq, Libya
and Yugoslavia. (Crypto AG disputed the allegations.)

"Only a very few top executives"
The extent of the NSA's surveillance project in operation today remains unclear.
Attorney General Gonzales has stressed that the program intercepts e-mail and
phone conversations only when "one party to the communication is outside the
United States."

In his book titled "State of War," New York Times reporter James Risen wrote:
"The NSA has extremely close relationships with both the telecommunications and
computer industries, according to several government officials. Only a very few
top executives in each corporation are aware of such relationships."

Tapping into undersea copper and fiber-optic cables where they make landfall
would be one way to create a virtual web of surveillance that can snare Internet
packets or voice communications when they traverse U.S. borders. One benefit for
the government is that one participant in the conversation is likely to be
overseas




Strona 2 z 3 • Zostało znalezionych 147 rezultatów • 1, 2, 3

Design by flankerds.com