Menu
menu      Strona Główna
menu      Marta Kromka
menu      Mariusz Zasada
menu      Market Budowlany Mrówka
menu      Marley Wrocław
menu      Mars 291
menu      Maria Ludwika Orleańska
menu      Margo Dlatego walcz tekst
menu      Masaż ayurweda
menu      Marsz Żuławów
menu      Marie Wagner

Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla zapytania: Marzanna zwyczaje





Temat: Wiara, religia, filozofia
Dobry masz towar...

Uzupełnienie ad. słowa barbaros. Barbaroz znaczy po prostu brodacz (w północnych plemionach zarost był niemalże wizytówką właściciela. Rzymianie bardzo przestrzegali eytkiety i zarost w woju był niedopuszczalny, a cywile mieli bardzo okrojony (brody dłuższe niż około 2 cm w zasadzie się nie zdarzały). Stąd nazwa barbarzyńcy (czyli po prostu brodacze).

Co do greckiej filozofii i jej miliona odmian to się zgadzam.
U Słowian jako takich nie można mówić o filozofii (w jej pierwotnym rozumieniu, użyłem tego słowa z braku laku). Filo- nauka, sofia- miłość, zatem filozofia to umiłowanie nauki. Słowianie nauk jako takich nie posiadali :) (poprzez nauki rozumiem matmę, zalążki chemii, astronomię, medycynę jako początki szpitali, przychodni itd, a nie znachorstwo (Hipokrates i te sprawy).

@Allah
Nie spódnicę, tylko lnianą przepaskę biodrową biedni też taką nosili, tylko, że strasznie złachmanioną (lub w sumie nic, jak powiedziałeś).

@Mumin
Oj tutaj się mylisz bardzo. To prawda, że Słowianie prawdopodobnie przywędrowali do środkowej Europy z (prawdopodobnie) dzisiejszych terenów Iranu i Iraku, ale z Żydami to my mamy najmniej wspólnego.

Judaizm-> monoteizm
Rodzima Wiara-> politeizm (większość odmian)

Judaizm-> przykazania, piekło, sąd boży itd.
Rodzima Wiara-> ludzka moralność; nie ma czegś takiego jak piekło, jest Nawia- kraina umarłych, do której i tak każdy trafi; Bogowie nie "mieszają się" do spraw ludzkich. Czasem odpowiadają na modlitwy i pomagają, czasem grzmią, jeśli toczą bój z demonami, nie sądzą jednak człowieka. Człowiek kieruje się tym, co mu nakazuje wiara i co przekazują jego dziadowie od pokoleń. Żyje w zgodzie z natura, szanuje Przodków i Bogów. Jeśli czyni źle, to czyni źle i to wyłącznie jego problem. Nie zostanie wpuszczony do Nawii i skończy jako ghul (tak, to słowiański stwór ;) ) błąkając się po ziemi. Dlatego mało było "grzeszników" wśród Słowian- chcieli zaznać spokoju.

Wierzenia słowiańskie w chrześcijaństwie? A proszę bardzo.
Jajo-pisanka- symbol życia w setkach kultur. Najstarsza znaleziona pisanka liczy sobie około 2300 lat, więc była na grubo przed obecnym chrześcijaństwem.
Topienie Marzanny- nie ma nic wspólnegoz wiarą, ale to prastary słowiański zwyczaj. Topi się marzannę-zimę by mogła zawitać wiosna (początkowo się paliło i płonącą wrzucało do rzeki).
Choinka na święta- po prawdzie nie słowiański, ale też pogański symbol. Przywędrował z Germanii. Co konkretnie choinka oznacza, nie wiem. Prawdopodobnie jest to brama z zaświatów, by przodkowie mogli wspólnie z żyjącymi potomkami świętować (pamiętajmy że przesilenie zimowe 21-22 grudnia, jest świętem w wielu kulturach. U nas- Szczodry Wieczór (choć każdy nazywa to inaczej :P). Kościół usadził Boże Narodzenie w tym właśnie okresie, coby lud zapomniał o pogańskich zwyczajach, ale nie bardzo mu się to udało. Dziwne, że świętujemy Boże Narodzenie w grudniu, skoro Jozue <Jezus> wg wielu źródeł narodził się w lipcu no ale to nie mój problem).
Mikołajki- Nadchodzi sroga Zima a z nią Dziad Mróz (komercyjny czerwony typek w śmiesznej czapce, tudzież propagandowy biskup )
Święto Matki Boskiej Gromnicznej (jak myślicie, skąd nazwa?)- Gromnica- zima spotyka się z wiosną, wyjście po raz pierwszy na miejsce obrzędowe, przyzywanie Bogów, czczenie ich
Kościelne "wieczne lampki"- święty ogień w chramie Peruna- brama do zaświatów (w ogień wrzucano ofiary dla Peruna). Jeśli zgasł- wróżyło to nieszczęście (legendy mówią, że ogień zgasł na kilka lat przed chrztem Mieszka Ziemomyślica), a "kapłankę", która do tego dopuściła skazywano na wygnanie, lub śmierć.

Jest wiele, na prawdę wiele przeinaczeń przez Kościół katolicki. Trochę mam im to za złe, ale co zrobić. Świata nie zmienię

Inną sprawą jest to, że Rodzimowiercy, w przeciwieństwie do Kościoła chrześcijańskiego, nikogo nie nawracają. Nasza religia, jest religią, do której trzeba dojść samemu (u mnie to trwało lata, u kogoś innego może jeszcze dłużej, a u kogoś w ogóle, bo mu życia nie starczy). Chcesz, dołącz do nas, pokażemy Ci co i jak. Nie chcesz, nie dołączaj, też Cię będziemy lubić. :)





Temat: web zine SODOMA i GOMORA: artykuły
WIELKANOC - ŚWIĘTO WIOSNY

Wielkanoc ( najważniejsze z chrześcijańskich świąt, utożsamiane ze zmartchwystaniem Chrystusa ) wywodzi się ze znacznie wcześniejszych świąt wiosennych, obchodzonych w czasie zrównania dnia z nocą. Równonoc wiosenną świętowano jako :
a ) przebudzenie się przyrody po zimowym uśpieniu
b ) zwycięstwo życia nad śmiercią
c ) triumf dobra nad złem
Z tym świętem łączyło się wiele rytuałów mających zapewnić urodzaj zbiorów. Część z nich przetrwała do naszych czasów, a niektóre w postaci szczątkowej zostały włączone do wielkanocnych zwyczajów ( święcenie pokarmów, rozpalanie ognisk, odwiedzanie grobów, śmigus - dyngus). Inne, związane z uśmiercaniem zimy, jak topienie Marzanny ( bogini starości i zapomnienia ) czy palenie Smertnicy ( bogini śmierci ) zostały przy dacie 21 marca. W celu wykorzenienia pierwotnych pogańskich kultów związanych z wiosenną równonocą w 325 r. n.e. sobór nicejski ustanowił obchodzenie Wielkanocy na pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca ( obecnie przypadającej pomiędzy 22 marca, a 25 kwietnia ). W prastary pogański cykl księżycowy chrześcijańską Wielkanoc wpisuje przede wszystkim uzależnienie daty od równonocy wiosennej. Większość wielkanocnych symboli i tradycji ma związek z odrodzeniem ( zmartchwystaniem ) przyrody i płodnością. Stara tradycja święta wiosny zdołała przetrwać nawet w nazwach chrześcijańskiej Wielkiej Nocy - Easter w języku angielskim i Ostem w niemieckim. Eastre ( Eostre ) i Ostara - to w mitologii celtyckiej i starogermańskiej imiona bogini wiosny, świtu i płodności władającej jednocześnie światem zmarłych. Idea śmierci i zmartchwystania łączyła się z przesileniem wiosennym w wierzeniach Egipcjan, Greków czy Żydów. Na czas równonocny przypadały słynne starożytne Adonie świętowane w Fenicji i Grecji na cześć bóstwa wegetacji - pięknego młodzieńca Adonisa. Według mitologii greckiej po śmierci Adonisa , który zginął rozszarpany przez dzika, jego kochance Afrodycie udało się wyprosić u Zeusa, by co roku na wiosnę i lato Adonis mógł ponownie powracać na ziemię. Kilkudniowe Adonie, podczas których najpierw opłakiwano śmierć Adonisa, a następnie cieszono się z jego zmartchwystania i powrotu na ziemię, to niewątpliwie pierwowzór chrześcijańskiej Wielkanocy i poprzedzającego ją Wielkiego Tygodnia. Zielony owies, czy rzeżucha na wielkanocnym stole to nic innego, tylko przypomnienie tzw. ogródków Adonisa. Były to szybko rosnące rośliny wysiewane w naczyniach, którymi starożytni dekorowali domy oraz złożoną w symbolicznym grobie figurę Adonisa. Chrześcijaństwo zwalczało relikty pierwotnych kultów wiosny, ponieważ chcieli nadać tradycjom wielkanocnym wyłącznie wymiaru duchowego, eliminując charakterystyczny dla pogańskich świąt wymiar erotyczny. Poganie wiosenne święta kojarzyli z nowym życiem, płodnością oraz ekspansją i radością życia doczesnego. Jajko jest pogańskim symbolem początku nowego życia, wiosny, słonka, płodności. Kościół na początku zwalczał symbol jajka, a potem wprowadził zwyczaj ich święcenia i uznał za symbol zmartchwystania Chrystusa. Inny wielkanocny symbol zajączek jest zwierzęciem pierwotnie przypisanym bogini Eastre, będącym uosobieniem nadzwyczajnej płodności.

www.faktyimity.pl






Temat: Band Of Brothers


I nagle, z chwilą chrztu na ziemiach niezamieszkanych uprzednio pojawili
się ludzie ?


Na tyle mało pozostało z ich zwyczajów, że można to pominąć. Wszystkie
środowiska kulturotwórcze zaczęły funkcjonować wg sposobu zaczerpniętego z
zachodu.


| Moze powiesz jakie prasłowiańskie
| elementy są obecne w naszej kulturze?

Znajdzie się sporo.
"Dziadów" zapewnie nie czytałeś...


Tak - rzeczywiście. Wszyscy Polacy zbierają się w celu wywoływania duchów.


Wiesz, co to Marzanna ?
Takie ustrojstwo do topienia.
I jeszcze trochę innych.


Jeszcze lepienie Bałwana. Wyobraź sobie, że takie (lub podobne) zwyczaje
funkcjonują we wszystkich krajach zachodniej Europy. i zostały podobnie jak
u nas zepchnięte do roli zabaw dzieci. Tak jak to zawsze jest ze zwyczajami
wypartymi ze świata dorosłych.


Przeanalizuj kolejno święta i ich elementy.
A potem zastanów się czy pochodzą one z judeochrześcijaństwa,
 które to zasymilowało wiele miejscowych tradycji.


Rozumiem, że Boże Narodzenie, Wielkanoc, Zesłanie Ducha Swiętego, to takie
nasze polskie ewenementy całkowicie niezwiązane z kulturą łacińską.


| Przed chrztem niestety nie było
| Polski.

Polski jako państwa z centralną władzą nie, ale tereny były zamieszkane,
miały swoją kulturę.
Historia ziem polskich od chrztu się nie zaczyna.
| Każde państwo przed XIX było mieszanką grup etnicznych.

A każda grupa etniczna ma swoją kulturę.


Co nie zmienia faktu, że wszystkie te grupy etniczne zostały spojone
kulturą łacińską (oczywiście w zachodniej europie). Nawet dzisiejsza Litwa,
Łotwa i Estonia są krajami kręgu łacińskiego.


| Sarmatyzm to jest fascynacja kręgami kultury tureckiej, (fakt
| wschodniej),

Naprawdę ?
Proszę, zawsze myślałem że Turcja to północny zachód.
:-PPP


:-). Ale jednak nie bizantyjskiej. A to jest główna kultura europejska nie
łacińska.


| ale stosunkowo ograniczona.

Taa, szlachta u nas była wyjątkowo nieliczna.


Niecałe 8% ogółu ludności. Oczywiście najbardziej znaczące pod względem
kulturowym


| Nie sądzę aby fakt adatowania części strojów
| oraz uzbrojenia czynił nas kulturą mieszaną. Miało to pewne znaczenie w
| XVII wieku, ale skutecznie wymarło potem.

Przekonanie o wyjątkowości odbiło się czkawką w postaci mesjanizmu.
Oczywiście między innymi, bo nie będę tutaj Ci całej historii Polski
wykładał.


Nie bardzo widzę związek. Ja nie twierdziłem, że jesteśmy wyjątkowi. Wręcz
przeciwnie - jesteśmy jednym z wielu krajów kultury łacińskiej.


| Zauważ też na ile była ta fascynacja krótkotrwałą. Przed XVII wiekiem
| mieliśmy więcej wpływów zachodnich, a po XVII wieku też jakby coraz
więcej.
| Zasady rozumowania, zachowania, normy obyczajowe, są i były w naszym
| kraju jak najbardziej zachodnie.

Przez "nasz kraj" rozumiesz zapewne tylko Koronę ?


Także Litwę jak najbardziej. Polonizacja szlachty litewskiej i przyjmowanie
wzorów zachodnich było niesłychanie szybkie. Z ziem tworzących RON
największe wpływy bizantyjskie były oczywiście w Ukrainie. Gdyby ukraina
pozostała w RP mielibyśmy zapewne znacznie większe prawo do nazywania się
kulturą mieszaną. Ale niestety nie została. I pozostały tylko kraje kultury
tylko łacińskiej (choć oczywiście w części litwy wpływy bizantyjskie były
też znaczne).

Pozdrawiam
Krzysiek





Temat: Obrzędowy eklektyzm
Ta sprawa mnie trochę nurtuje.

Niby odwołujemy się do tradycji przedchrześcijańskich, wieć też podczas obrzedów po pierwsze patrzymy na stare zapiski kronikarskie, które dotyczą właśnie tych czasów, a po drugie korzystamy z tradycji, które żywe były jeszcze do początku XX wieku, wykluczając z nich elementy o pochodzeniu chrześcijańskim.
Mało tego, często weźniemy sobie fragment z dawnych czasów łącząc go z fragmentem z czasów późniejszych, dołożymy do tego ciekawy element, który widać na świętach rosyjskich, do tego dołożymy motywy z terenów bałkańskich, jakoże są niezwykle ciekawe i zdecydowanie pogańskie, a jakże!

I tak budujemy małego obrzędowego Frankensteina.

Obszar Słowiańszczyzny jest ogromny i pewne różnice kulturowe musiały występować zawsze, nawet za czasów przedchrześcijańskich. To, że jesteśmy jedną grupą etniczną nie znaczy, że mitologia była identyczna u wszystkich ludów, nie mówiąc już o obrzedach, które wynikają z interpretacji tej mitologii.
Pytanie, które mi się nasówa brzmi: czy możemy dowolnie dobierać sobie elementy będące częścią naszych obrzędów? Czy nie jest to, po pierwsze, tworzeniem - sztucznym na dodatek! - nowych tradycji (sic!), a po drugie ujednolicaniem różnorodności kultury (coś a'la pogańska globalizacja w skali słowiańskiej)? Czy nie godzi to w nasze poczucie przynależności do danej grupy lokalnej, czy szerzej, państwowej (kulturowo, nie politycznie)?

Może właśnie lepiej by było, gdybyśmy spojrzeli głownie na nasze tradycje lokalne i z nich głównie czerpali przy obrzędowaniu, potem na tradycje polskie. Dlaczego tak trudno nam czasem zadbać o nasze polskie wartości? Czy nie chodzi tu przypadkiem tylko i wyłącznie o formę wizualną obrzędu? Dodamy coś obcego, ciekawego, bo to nam obrzed urozmaici, uatrakcyjni, niekoniecznie zdając sobie sprawę z treści, jakie kryją się za tym elementem? (A nie jest prostym takie treści może nie tyle co zrozumieć ile odszukać! To tak samo gdybyśmy powiedzieli, że topienie Marzanny jest wygnaniem zimy, co w żadnym wypadku nie wyjaśnia nam wszystkich terści, jakie ten zwyczaj z sobą niesie.)

Inną rzeczą jest, że wiele wiadomości o dawnej religii nam zaginęło, dlatego staramy się szukać gdzieś obok, by załatać dziury. Przyrównujemy to co wiemy o naszych obszarach to obszarów sąsiednich i robimy próby unifikacji. Komparatystyka jest dobrą i ciekawą nauką, jednak za jej pomocą trudno określić cokolwiek na pewno, jej wyniki opierają się raczej na większym czy mniejszym prawdopodobieństwie. Jednak zawsze jest to jakiś krok do przodu, który często może nam jakieś rzeczy objaśnić.

Dlatego sprawa jest dość skomplikowana. Myślę, że jako Polacy powinniśmy się troszczyć przede wszystkim o nasze, polskie tradycje (i co za tym idzie, Ślązacy o śląskie, Mazowszanie o mazowieckie, Wielkopolanie o wielkopolskie, itp, itd), potem dopiero o te szersze, słowiańskie, które tak naprawdę bardzo ciężko zebrać do jednego worka i opisać. Nie wspominając już o konstruowaniu z nich obrzedu.



Temat: newsy, newsy
Cytat: Oj byliśmy na Krymie. My tak samo chcieliśmy mieć tam "swojego" władcę na Krymie jak i Turcy. Tak z ciekawości, wyślij mi proszę na priva (by wątku nie ciągnąć wśród paleontologów), kto i kiedy? W każdym razie asymetria wizyt jest olbrzymia, zdecydowanie Tatarzy byli u nas częściej.

Cytat: Różnica jest delikatna jak między Słowianami, a Słowakami.,,
Tu niestety nie masz racji, różnica jest kolosalna, bo choć my Słowianami są toż język mamy różny, kulturę i mentalność też. A TAKI Turek czy osmański, czy seldżucki, czy ... jedną wiarę wyznaje i język używa wspólny dla wszystkich Turków, kulturowo pewne różnice można wyodrębnić, ale wagi takiej jak wśród Polaków z Krakowskiego a Warszawskiego np. inne kukły jako marzannę topią, (choć i tu się już zlało, bo jakoś na postacie polityczne miły zwyczaj zszedł, ale to dopiero tegoroczna nowa moda integracyjna).
Oj, zdecydowanie olbrzymie były różnice między Turkami Wielkiego Stepu, a tymi późniejszymi budującymi imperium seldżuckie czy potem osmańskie , znacznie większe niż między Polakiem z Krakowa a z Warszawy. Ani wiary wspólnej nie mieli , co za tym idzie i kulturę zupełnie inną (w tamtych czasach wiara miała wielki wpływ na kulturę), dalej Turcy ze stepów mongolskich byli nomadami, a osmańscy szybko stali się mieszczańsko-chłopscy, a to daje wielką różnicę kulturową, osmańczycy pełnymi garściami czerpali od kultury arabskiej, starogreckiej, bizantyjskiej, czego dawni Turcy nie mogli robić, język też oczywiście potężnie się zmienił (to w końcu tysiąc lat różnicy), zapewne także wygląd. Osmańscy częściowo mieszali się z ludami podbitymi: Bizantyjczykami, Arabami, Bułgarami etc.
Karol napisał:
Cytat: Od tego są testamenty. Albo państwowe muzeum, gdyby pieniądze z budżetu szły na takie cele ..., mogłoby odkupić zbiory od kolekcjonera.
Na szczęście te okazy są raczej lokalnego znaczenia. Jako n+1 obiekt w magazynie wielkiego muzeum byłyby mniej atrakcyjne niż w swoim naturalnym otoczeniu. Zgadzam się, że gdyby właściciele muzeów prywatnych zostawiali testamenty, to by było wspaniale (co prawda i tak ktoś by musiał zapłacić spadkobiercom część wartości, testamet ojca czy matki nie może całkiem pozbawić dzieci majątku). Niestety nie zawsze się tak dzieje. Natomiast w pełni się zgadzam, że prywatni kolekcjonerzy często bardziej się angażują w aranżację i udostępnienie zbiorów niż państwowe muzea (choć Muzeum Ewolucji i PIG-u są chlubnym wyjątkiem) i przede wszystkim ożywiają turystycznie i popularyzatorsko "prowincję". Wyjazdy do Warszawy są coraz bardziej kosztowne i mało kogo na to stać. Co do wartości zbiorów prywatnych. W Polsce to dobiero raczkuje, ale np. w Niemczech są prywatne kolekcje niezwykle wartościowe naukowo. Choćby muzeum triasu Hansa Hagdorna w Ingelfingen. I dlatego warto wymyślić sposób, by takie kolekcje po śmierci twórcy nie rozpadały się, ale trwały dalej, nawet jeśli właściciel nie zostawił testamentu. Przy okazji, jakby ktoś jechał w kierunku Monachium to szczerze polecam wizytę u Hagdorna.



Temat: Słoneczko


Nie, że to istnieje w ogóle, tylko, że to istnieje dla niego.


Byłoby niepoważnym kierować się wizjami schizofrenika, interesują mnie fakty a nie kto sobie coś poprzez swoją niewiedzę nazywa.



A w islamie widzisz kontynuację judaizmu zapewne...


Islam mnie mało interesuje, ale z tego co wiem jest to religia mojrzeszowa i ma wspólne korzenie z judaizmem i chrześcijaństwem. Jednak jak wspomniałem zupełnie mnie ten temat nie interesuje.



No widzisz, mi zarzucasz, że nie zgadzam się z wizją ludowego "chrześcijanina", a sam jednoczesnie twierdzisz, że czegoś nie ma, bo tego nie dostrzegasz.
Dowcipny argument :) Naprawdę uważasz, że ludzie po wsiach ukrywają się z własną wiarą?

Przykro sie dość z Toba Pomorzaninie rozmawia, bowiem nie rozumiesz co się do Ciebie mówi i wykpiwasz każde zdanie. Ludzie po wsiach będąc niejednokrotnie przekonanymi o swojej chrześcijańskości praktykują "pogaństwo" pełną gębą. Problem w tym, że to co sie nazywa chrzescijaństwem ludowym z istota chrzescijaństwa ma niewiele wspołnego, nazwa jest tak samo umowna jak nazwanie wielkiego jeziora Morzem Kaspijskim.


]
Jeśli Wojen (ludowy) to człowiek (wiejski) i Napoleon (pogański) to człowiek (wiejski), to znaczy, że Wojen (ludowy) to Napoleon (pogański). Nie pamiętam, jak się to równanie logiczne nazywa, ale prowadzi do absurdów. W każdym razie, to piękny przykład twojej "logiki".


Czemu mojej?? Czy ja cos takiego napisałem? Piszesz jakieś brednie i wkładasz mi w usta, na prawde rozmowa z Toba staje się dalece nieprzyjemna.

[quote]
Doskonale obrazuje to własnie chłop z "Konopielki", który mówi, że on nie Polak, nie Niemiec ani Francuz tylko tutejszy.
Trafiłbyś, gdyby chłopi nie wiedzieli co znaczy "pogaństwo" i co znaczy "chrześcijaństwo", tak jak nie wiedzieli co znaczy "Niemiec" czy "Francuz". Na twoje nieszczęście, chłopi wiedzieli, co to "chrześcijaństwo", i wiedzieli też co to "pogaństwo".[quote]

Dla chłopów "pogaństwo" to coś obcego, obca kultura, obcy ludzie, obce obrzedy. nigdy im do głowy nie przyszło, że te tradycje, które praktykują z dzida pradziada to tez "pogaństwo". Na tym własnie polega cały dowcip. Cały czas oczekujesz, że chłop powie "jestem poganin", co jest niemozliwe, bo to słowo funkcjonowało jako coś bradzo pejoratywnego, jako burzyciel ładu, tak np nazywani byli Tatarzy. Z tego też powodu cały czas używam sowa "pogaństwo" w cudzysłowiu, bo to to religia nie nazwana i szukanie takiego kryterium jest z góry skazane na porażkę. wyznacznikiem może być jedynie mentalnośc ludzi, obrzedowośc, a ta jak najbardziej jest ciągłą kontynuacją religii słowiańskiej. Jest ciąła, bo co rokupowtarzalna. Nawet, jesłi zmieniona, jesłi cos dodano, coś ujęto to w sposób ciagły, wiec mi nie opowiadaj dyrdymałów o jakiejś przerwanej ciągłości. Co roku uprawiany jest jawny kult Marzanny i to jeden z przykładów.



Ja nie napisałem, ze zapomnieli jak się nazywali. Ja napisałem, że zapomnieli kim byli.


Nie zapomnieli, są "tutejsi". I praktykują "tutejsze" zwyczaje ku zgrozie "naukowców" i kleru. Zachowali ciągłość.



Jeśli coś próbuję udowodnić, to jedynie - przyjmując twoją metryczną metaforę - że nie ważą rzeczy w grzywnach, lecz kilogramach. Ale dla ciebie kilogram jest "kontynuacją" grzywny, więc równasz jedno z drugim i po sprawie. Kolejny przykład twojej "logiki": kilogram = grzywna.


Głupi przykład i zupełnie nie przystający do kontekstu w jakim ja uzyłem porównania miar. Próbujesz skatalogować rodzimą religią za pomoca wyznaczników religii misyjnych, monoteistycznych, innymi słowy stwierdzasz, że żadnego światła nie ma, bo widzisz tylko barwy dostrzegalne nieuzbrojonym okiem, ale podczerwieni już nie dostrzegasz.

Religia słowiańska zachowała ciąłośc poprzez praktykowanie obrzędów i zachowanie mentalności aż do dziś dzięki ludziom nazywającym się katolikami i nawet będącymi o tym święcie przekonanymi. To jest to co twierdzę, wieć wszelkie dyskusje czy oni wedzą co robią i jak się nazywają nie ma znaczenia. Zachowali to co mieli zachować czy świadomie czy nie to nie ma znaczenia, ważne że w sposób ciągły. Oczywiscie nastapiło zubożenie, ale nie zanik




Strona 2 z 2 • Zostało znalezionych 70 rezultatów • 1, 2

Design by flankerds.com