Menu
menu      Strona Główna
menu      Mario broos pl Zagraj
menu      Mariusz prv pl
menu      MARGO pl
menu      Mario PL
menu      mariqita pl
menu      marmur pl
menu      martawiśniewska.pl
menu      masarnie ubojnie kurczaki
menu      masarnie Wrocław
menu      Mariusz Smolarek

Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla zapytania: Masarnia pl





Temat: Błędne i mylące nazwy przystanków MPK
A ja trochę w innej sprawie.Otóż przypadkiem byłam u znajomych,którzy mieszkają
przy ul.Malowniczej i miałam przyjemność oglądania,jak pasażerowie wysiadają w
rowie.Dosłownie w rowie,bo przystanek znajdujący się przy ul.Malowniczej,koło
dawnej masarni jest usytuowany niecałe pół metra od rowu wypełnionego wodą oraz
porośniętego chwastami i wysokimi krzakami. Pół biedy,gdy wysiada jedna
osoba,bo jakoś jeszcze uda jej się nie wpaść do tego rowu,ale byłam
świadkiem,gdy wysiadało 4 pasażerów, w tym matka z małym dzieckiem na ręku.Nie
wiem czemu nikt z kierowców nie zgłosił problemu do swojej dyrekcji.Może nikt z
nich nie wysiada na tym przystanku?Czy również nikt z pracowników MPK ,którzy
całkiem niedawno przyklejali nowy rozkład jazdy nie zwróciłna to uwagi? A może
warto zorganizować dla dyrekcji MPK wycieczkę krajoznawczą?Nie trzeba zamawiać
autokaru,bo jadący tam autobu nr 69 jest zazwyczaj turystyczny.Czyżby
rekompensata za felerny przystanek? Mała mi pociecha z takiej
rekompensaty.Ciekawa jestem,gdzie zatrzyma się kierowca,żeby wysadzić
pasażerów,kiedy rów całkiem zarośnie chwastami?





Temat: Polowaneczko
..."mordowanie zwierzat przez impotentow "...
No tak to jest argument!!! jasne wszyscy mysliwi to impotenci! A czy zabijanie
swini w masarni to tez domena impotentow? A czy lowienie ryb i i ch zabijanie
to tez domene impotentow?
Jesli tak to polowa doroslych facetow w tym kraju to impotenci






Temat: rakiety komus ?
rakiety komus ?
komu sa potrzebne rakiety osle ?

kiedy biednych coraz wiecej a panstwo buduje "swiatynie" a biedni spia na
chodnikach

dales sie nabic w butelke przez biblijne legendy

czy wiesz ze przed jesusem byl mithra ktory tez byl "zbawicielem" ?

rabini napisali swoje ksiegi w babilonie gdzie np wszechswiat jest stworzony
w ciagu 6 dni i gdzie prorok eliyah "wlatuje" do nieba na pokladzie konia z
wozem !

nic dziwnego ze te bzdury zostaly spalone w 2000 lat temu gdy rzymianie
zburzyli "masarnie" w jerozolimie

wybierz malo grupe ludzi i daj im wyksztalcenie i oni tez beda "zydami"
dbajacymi TYLKO o siebie i olewajacy wszystkich innych

po jakims czasie inni tez dolacza no i tak to bedzie kontynuowane az slonce
wygasnie za jakies 80 milirdow lat

i bedzie nicosc sprawiedliwa i nie gnebiajaca nikogo, nareszczie sprawiedliwy
system gdzie nie ma wyzysku i wojen
amen.



Temat: opakowania,naczynia,wieszki,rolki do kas
opakowania,naczynia,wieszki,rolki do kas
Dystrybutor wszelkiego rodzaju opakowań (foliowych i papierowych),rolek do
kas i metkownic,wieszaków odzieżowych,naczyń i sztućców jednorazowych oraz
worków na odpady zaprasza do współpracy,sklepy,masarnie,piekarnie oraz lokale
gastronomiczne z woj.mazowieckiego.Zapewniamy fachową obsługe,wysoką
jakość,dobre ceny,dostawy,promocje,rabaty.
tel. 864-82-24



Temat: SS-Eurosnajperfuehrera wkopał Nowak-Jeziorański:
Miło mi, że w końcu zaczynamy rzetelnie rozmawiać. Zacznę od końca: nie jest argumentem, iż "istnieją panśtwa rozwijające się szybciej niż UE poza UE", gdyż odbijając piłeczkę można powiedzieć, że "istnieją państwa rozwijające się wolniej od UE poza UE" i tu też mogę odesłać do danych GUS... Zresztą to też zależy jak rozumiemy rozwój... Podsumuje to tak: Moim zdaniem szybszy rozwój Polski w UE jest możliwy niż poza UE, ale nie jest to bynajmniej pewne (czyli w sumie nic nie mówię, ale żeby coś powiedzieć musiałbym przytoczyć argumenty za jednąlub drugą tezą). Co do bananów - tu polemizować nie będę - wiem o podwyżkach, nie wiedziałem tylko z czego to wynika. Co do masarni, mleka itp. Tutaj z własnej pozycji trudno mi się wypowiadać, gdyż zwyczajnie w świecie się na tym nie znam i eksperta od norm udawać nie mam zamiaru. Odpowiadając, po co walczyliśmy w 1939 roku: ponieważ nasze państwo zostało zbrojnie zaatakowane bez wypowiedzenia wojny...
Przepraszam, ale chwilowo nie mogę kontynuować. Odnieś się proszę, do tego, co właśnie napisałem...




Temat: Piłka nożna: grała okręgówka
do sędziego
Człowieku zastanowiłeś się co w ogóle powiedziałeś? Bo mnie się wydaje, że nie. Jesteście jedną skorumpowaną bandą nie znającą się na piłce nożnej. Jak jest biedniejszy klub to waszym (celowo napisane z małej litery) zdaniem trzeba być przeciwko nim, bo w takiej Babienicy prezesem jest szef masarni i dostajecie od niego reklamówkę kiełbasy (czyt. łapówkę !!!). Znam wielu kibiców z różnych miejscowości naszego okręgu i wszyscy jednogłośnie mówią, to samo o sędziach co ja!
A twoje stwierdzenie o lidze amatorów jest jak najbardziej ciekawe, bo chciałem zauważyć, że właśnie nasze ligi są w pełni amatorskie, a wy je drukujecie (dla ciebie sędziujecie).
Pozdrawiam wszystkich kibiców ligi okręgowej, a w szczególności kibiców z Boronowa, Kłobucka i Koniecpola!!!




Temat: Meble - renowacja - przeróbki
Witaj!
Dam Ci pewna rade ktora uzywamy w meblach antycznych. Po prostu zamroz skrzynie
na ok 1 tydzien (umiesc w zamrarzarce). Tani i gwarantowany sposob. Wiem ze
moze byc problem z rozmiarem ale podzwon do masarni, sklepow miesnych i ,moze
za mala odplata pozwola Ci ja wstawic.
Jesli postawisz skrzynie ze szkodnikami w mieszkaniu, to moga przeniesc sie
inne meble.
Pozdr.




Temat: kebab bar
A więc w skład tej sumy weszło kupno małej budki, jesli wynajem gotowego
lokalu, to jeszcze taniej, poza tym lodówa, mikrofala no i oczywiście sprzęt do
kebaba. Zaopatrzenie: ugadać sie z piekarnią, mięso - z masarnią, warzywa z
giełdy, lub supermarketu. Zasilanie - nad tym nie myslałem, ale chyba gaz
lepiej by było bo taniej.
Własnie co do miejsca były by problemy, ale mam coś na oku, daleko od sklepów,
restauracji a mnóstwo ludzi się tam przewija. Ochrona, to wiesz... tez mam
kolegów. Ktoś mi coś mówił że żeby otworzyć kebaba w wawie to trzeba się z
turkami dogadać bo oni tym rządzą, nie wiem ile w tym prawdy.
Oczywiście narazie mam to wszytstko w głowie, nie robiłem żadnego biznes planu,
wiec może o czyms nie wiem, dlatego zadałem tu pytanie.
Czytałem te wypowiedzi, dzięki za linki. Komuś się udało, dlaczego nie mnie.
Oczywiście zanim sie na poważnie zdecyduję, to wszystko przemyslę po 10 razy.



Temat: Poprawianie unijnego prawa
Poprawianie unijnego prawa
jestem całkowicie za.
w mojej okolicy jest ubojnia z masarnią, która truje srodowisko
spalaniem we własnych piecach ubocznych art. uboju , oraz
ściekami odprowadzanymi bezposrednio do gleby. Od lat robi to
bezkarnie i nie ma na nich mocnych. Cwaniactwo i korupcja we
władzach gminnych doprowadzają do sytuacji patowej. Z jednej
strony produkcja idzie pełną parą, trucie środowiska
też,pieniążki przelewają sie z łapkidołapki aby nie płacić kar
za zatruwanie środowiska. Ufam że tegorodzaju nowe pozwolenia
wpłyną na poprawę obecnej sytuacji. Aby tylko ktoś uczciwie
sprawował nad tym dozór.



Temat: A co z naszą maturzystką?
kwiat_paproci napisała:

> Cóż za skrupulatność ;D

Cecha rasowego historyka. ;-)

> Jocelyne ostatecznie zdecydowała się kandydować tylko na
> mish UW (dostała się, ja też :D), ale wybrała jednak psychologię UMCS, a ja
> ostaję na cooloo :D

No to chwała Bogu - w imieniu Żony zapraszam do Jej grup ćwiczeniowych z greki!
Serio! Poziom studentów przekłada się na nastroje domowe. ;-)

> Wynajęliśmy już nawet przytulne gniazdko na dolnym Czechowie

"Dolny" to który? Bliżej centrum czy dalej? Jako rodowity lublinianin nie
wiem. :-(

W każdym razie polecam sklep firmowy masarni w Tarle przy ul. Paganiniego 2.
Kiedyś po wyroby tej firmy jeździłem do Lubartowa - a "zaagitował" mnie
mój śp. Teść, wieloletni hodowca świń i producent wiejskich kiełbas.
Schabowy z ichniego schabu smakuje inaczej (in plus), niż np. ze "Stokrotki".

> razem z nią i przyszłym panem jocelynowym ;D

Biedny przyszły pan "kfiatkoski". ;-)

> Czyli - byle do października :D

Mnie się tam nie spieszy - chyba że do wyższej pensji (od 1.X.2006 mam być
awansowany na adiunkta). Zawsze lubiłem wakacje... :-)



Temat: Raków bez Tomasza Czoka?
Raków bez Tomasza Czoka?
Piłkarze to w Rakowie byli kiedyś! Skrzypek, Skwara, Magiera,
Bański, Spychalski, Wróblewski itd., itd. A Czok? Kto to jest.
Gdyby w Rakowie było normalnie, to Czok od dawna grałby co
najwyżej w Pogoni Kamyk, albo innym Kiedrzynie. Taka jest
brutalna prawda. Natomiast że odchodzi to bardzo dobrze. Zwolni
miejsce Malinowskiemu - człowiekowi, który ma zadatki na
piłkarza. Czoku! Życzę ci żebyś w tych Kielcach dorobił się
sztucznej szczęki ze złotymi zębami!!! I zarabiał całe 200
złotych miesięcznie. Pamiętaj przy tym, że jak padnie jedyna
masarnia we wsi do której jedziesz, to wrócisz do Częstochowy i
co wtedy?




Temat: Ile kosztuje położenie kafli?
cena m2 istotna jest jak kafelkujesz duza masarnie.. w nieduzych i srednich
lazienkach najwiecej kasy pojdzie na duperele jak obudowanie wanny, polki
jakies, obrobienie jakis naroznikow (szlifowanie kafli) itp... pytanie nie
powinno brzmiec tylko ile za m2 kafli ale ile za m2 kafli i co w to wchodzi
Przemek



Temat: WYCIECZKA po Bródne
Było nas troje o 12.10 spod kina poszliśmy na zwiedzanie części Bródna w stronę Trasy Toruńskiej. Jest tam trochę starych budynków. Wspominaliśmy sklep z rybkami w budynku który jakiś czas temu zniknął. Monopolowy, w którym zaopatrywali się pracownicy FSO, fabryki pomp i pobliskich zakładów. Oglądaliśmy ulice i budynki, ale nie znaliśmy ich, tej najdawniejszej historii. Pamiętaliśmy gdzie była masarnia i sklep mięsny, nadal tam jest. Oglądaliśmy przystanek tramwajów, pomnik ku czci tych którzy walczyli w wojnie pol-bolsz (sam pomnik stał tam i dawniej, ale tablicy nie miał), i kawałek wybrukowanej ulicy z szynami tramwaju (ale to nie jest orginalne, niestety).
W trzy osoby, to raczej słaby spacer.




Temat: Fantazyjne nazwy firm
Mieszkałam kiedyś w Łodzi niedaleko Masarni "Bumerang", ale nie odważyłam się
tam niczego kupić, bo bałam się, że wróci. Poza tym nazwy masarni są moimi
ulubionymi: Masarnia Orzechów, Masarnia Jeżów...



Temat: www.masarnia.net - super odchudzanie we Wrocławiu
www.masarnia.net - super odchudzanie we Wrocławiu
To nowoczesna mestoda na utrzymanie zgrabnej sylwetki. Więcej na stronie
salonu MA SAR NIA www.masarnia.net



Temat: Wczoraj ogladalam ziemie.
są dobre i złe strony sąsiedztwa masarni..
dobra to , ze po wędliny bedziecie mieli blisko:))
a zła to ,ze szczury z owej masarni do waszej posesji tez bedą miały blisko..
bo w masarni jest wiecej szczurów niz much..(nie licząc smrodu)



Temat: Dobra Masarnia/Rzeznik/Miesny
Dobra Masarnia/Rzeznik/Miesny
Szukam dobrego rzeznika, masarni miesnego, gdzie mozna kupic dobrej jakosci
mieso. Nie to co ze sklepow typu carrefour. Podpowiedzcie cos Kochani! dziex



Temat: Jak postepuje NARRATOR
"Gazeta Pomorska" pisala niegdys, jak to w chelminskiej masarni ubija sie
knury(sic!), a takze historie, jak to jeden z knurów, przebił mur dzielący
masarnie od cmentarza i hasał po mogiłach. Tak oto lubi "opisywac
rzeczywistosc" Bzdeta Pomorska.
Gero




Temat: MIĘSNY MONOPOL ZETKI???????
janku popuść
zetka diluje wyrobami roznych masarni
czesto z daleka
czesto sa to male masarnie
i male partie towaru,
ktorego gganty nie sprzedają
lama



Temat: Bytomiowi
Masarnio - 1910

Masarnio łotwarli teraz
Była łod Leschzinera.




Temat: Bytomiowi
Masarnio

Przi kamiynicy teroz masarnio
Chcioł wyrychtować tu tyż wyndzarnio
Dyć cosik jednak ze tym niy wyszło
Możno skiż tego sprzedać to prziszło.




Temat: Brawo NIE ! Niech żyje Jerzy Urban !!!
niezlomny.prawicowiec napisał:

> Bo popadniecie w masarnie !!!

W masonerię a nie w masarnie, Przyjacielu !!!



Temat: Zagadki, odcinek drugi
mesmeredia napisała:

> ktoś ją postrzelił? NIE
> Wlazła na coś? NIE
> Czy pracowała w policji albo w firmie detektywistycznej? NIE
> W masarni sie na hak nadziała? Może w masarni pracowała i ktoś ją czyms
rąbnął? NIE :)




Temat: Zagadki, odcinek drugi
No to
ktoś ją postrzelił?
Wlazła na coś?
Czy pracowała w policji albo w firmie detektywistycznej?
W masarni sie na hak nadziała? Może w masarni pracowała i ktoś ją czyms rąbnął?
I.




Temat: Fantazyjne nazwy firm
"Zacisze" - masarnia w Strykowie. Ale najlepsze jest to, ze gdzies w poblizu
jest dom spokojnej starosci o tej samej nazwie...




Temat: Prośba o radę-mięśnie brzucha i nog
www.masarnia.net - na tej stronie może będzie!



Temat: pregiez
Jakieś dziwne miasto to Choszczno. Wszystko im przeszkadza: śmieci, wyziewy z
masarni, dziury w jezdni. Niepełnosprawnych chowają w kurnikach zamiast kur, a
kury chyba w mieszkaniu.




Temat: Fantazyjne nazwy firm
Jan Siczek - wyroby własne (masarnia w Radomiu)
dom pogrzebowy MARKET (Olsztyn)



Temat: o kuźwa
to jest dział "masarnia"




Temat: Fantazyjne nazwy firm
1) Spółdzielnia Rzemieślnicza Przyszłość - wyrób trumien (lata 80- Bieszczady)
2) Spółka cywilna Ryjek - masarnia



Temat: Na solarium łóżko stojące z winda....to niby co to
To zjazd do masarni :)))))))



Temat: Wczoraj ogladalam ziemie.
Nie przejmuj sie.
Masarnia zbankrutuje, gdy tylko wejdziemy do unii.
Lub ja zamkna z powodu nieodpowiednich
standardow higienicznych.




Temat: Wczoraj ogladalam ziemie.
A ja myślę, że ta masarnia to naprawdę spory problem. Przy odpowiednich
wiatrach bedziesz miała odór w domu i na działce może przez kilka dni non
stop. Może znajdziesz jeszcze lepszy kawałek ziemi? Nie podejmuj decyzji w
pośpiechu.



Temat: Dzien Nauczyciela dzisiaj
rose2 napisała:

> Lubie drazyc tematy do bolu, no coz taki mam charakter. Moze z tytulu mego
> wyksztalcenia i zawodu, poniewaz musze rozbierac wszystko na czesci
> pierwsze :o))
>

Pracujesz w masarni? ;P




Temat: gruba jestem
Re IDŹ DO MASARNI




Temat: baker's and butcher's - what about plural?
Ale w związku z tym jak będą "piekarnie" i "sklepy mięsne"
> lub "masarnie"?

Bakeries, butcheries.



Temat: Brawo NIE ! Niech żyje Jerzy Urban !!!
Ludzie!!! Rodacy!!! Nie czytajcie tego świństwa !
Bo popadniecie w masarnie !!!



Temat: szukam pomysłu na własny biznes
ale dowcipne, górnolotne i ogólnie na poziomie.
masażu-od masaż, a nie masarzu-od masarni



Temat: ile kosztuja podstawowe produkty zywnosciowe
Zalezy:
1. w jakiej prowincji,
2. w jakim sklepie - najtanszy super-cos tam, drozszy, maly sklepik, czy sklepik
danej piekarni, masarni,
3. jakiej jakosci - organic, czy inne
itp.
Rozbieznosci moga byc dosc duze.



Temat: Wymyślamy choroby zawodowe.
Choroba melioranta – odwodnienie.
Choroba pracownika masarni – skręt kiszek.
Choroba dyskobola – wypadnięcie dysku.
Choroba pracownika firmy antykorozyjnej – wrzody.
Choroba nastolatka – pryszczyca.




Temat: Fantazyjne nazwy firm
Gość portalu: Snowie napisał(a):

> Niewiem czy już było..
> masarnia w Krakowie - "Wędlinki z Kasinki"
> blee... ;[

Dlaczego blee? Kasinka to taka wieś w powiecie limanowskim, gdzie się te
wędlinki produkuje.



Temat: Być może będzie dodatkowy czas dla zakładów mię...
doskonłe?
nie wiesz co mowisz
dobre jest ok 30 % i te sie dostosuje
reszta to truciciele
bylem w takiej nieunijnej masarni
koszmar: stada much , odor, ludzie bez fartuchow , a kielbasa
chyba wodą nadziewana....




Temat: Idzie kataster
A kto broni właścicielowi masarni podania w katastrze,jako wartości
nieruchomości, 10-krotnej wartości odtworzeniowej?




Temat: parówki
fajnie ze masz znajomych w piekarni , masarni i paru innych miejscach..ogolnie
zarcie to syf wiec lepiej przezucic sie na parowy!!! a bedziemy dlugowieczni i
mieli extr wyniki . smacznego i dziekuje



Temat: Fantazyjne nazwy firm
Niewiem czy już było..
masarnia w Krakowie - "Wędlinki z Kasinki"
blee... ;[



Temat: 1.500 kózek dla uczestników szczytu i antyglobalis
ostatnio nie zdążyłem Ci Eliot odpowiedzieć- więc pozdrówka
dzisiaj...poprzednio koza zamiaST stac na skrzyżźowaniu to latał , koło
masarni w Nakle Sl. Ledwo go odratowałem , bo chcieli go na kiełbasy przerobić

eliot napisał:

>




Temat: Lipcowe obiadki 2004
Fasolka szparagowa i kalafior z maslem i bulka tarta, mlode ziemniaki z
koperkiem, jaja sadzone, kefir )) Ale za to na kolacje... Smazona kaszanka z
miejscowej masarni! z mloda cebulka. Niebo w gebie )



Temat: Wędliny bez pszenicy,soi,glutaminianu sodu-KRUFFA
Taka nawet i mrozona jest lepsza niz to swinstwo z palstiku z supermarketow.
Zawsze kupujemy w masarniach gdzies w malych maisteczkach i wlasnie mrozimy
wedline. Nie jest zla.

aga i michalek



Temat: Taglit - Izrael wzywa was
Pewnie, że nie.

Ja nawet tutaj trudno się aklimatyzuję, a co dopiero tam u was,
zaraz bym wylądował na jakiejś masarnia.org - czy jakoś tak



Temat: Blok TBS na Otwockiej?
Otwocka/Łomżyńska? To jakaś pomyłka. Gdzie? W którym miejscu? Chyba nie przy
masarni? i raczej nie na terenie parkingu vis a vis 15/25. Więc gdzie? Nie
myślę by chcieli zlikwidować pekin.
Pozdrawiam.



Temat: co tak śmierdzi?
Według mnie to od masarni tak zajeżdża. Podobnie jest w Jastrzębiu,
okropnie.



Temat: nowa firma w Żychlinie
gdzie jest ta masarnia czy ubojnia?
Tu duńska firma, tu jakis Niemiec... czyżby inwestorzy zauważyli żychlin? i jaki
w tym udział naszej władzuchny?




Temat: baker's and butcher's - what about plural?
Ok. Dzięki. Ale w związku z tym jak będą "piekarnie" i "sklepy mięsne"
lub "masarnie"?



Temat: Do Elżbiety
masoni pracuja w masarniach. masuja wieprzowe gicze i zakrecaja swinka ogonki.

pzdr



Temat: Do Elżbiety
To muszę pójść do masarni i porozmawiać sobie z takim .



Temat: zaczynam dzien od kawy część III :)
Jak bym była mężczyzną to bym powiedziała, że przedałby się okład zimnych
piersi, a tak co... w masarni piersi mam kupić i się obłożyć :)



Temat: zapraszam na WERANDE z hustawkami
to wyszlo smiesznie )))))))))))))
ze masaz mozna bylo zrobic w masarni )))))))))))))))))))))))))))))))
ale mi wyszlo.

wlasnie ogladam film az glowa boli z Harisonem )
tytul juz zapomnialam ))))))PA;..



Temat: Dobry kebab
Aż dziękuję bardzo ;)
Przejdź się do jakiejś masarni, piekarni albo kuchni restauracji - zaczniesz
żywisz się własnoręcznie zerwaną trawą :D



Temat: Zakłady Miesne MAT w Świeciu.
Myślę że MAT to nie jedyny producent który stosuje takie chwyty, znam wiele
innych masarni, marketów a nawet cukierni które dalekie są od zasad BHP ,
sanepidarnych i nie tylko.



Temat: Bytomiowi
1909

Franz i Hedwig Nawrathowie
Majom dom tyn po połowie
Jest masarnio i wyndzarnio
A ze zadku tyż świniarnio
Do kompletyu miynsny sklep
Masorz Nawrath niy jest kiep
Bytom znoł jego wyroby
Wetnońć sie tu ło to szłoby.




Temat: Kto zamieni drobniaki?
w masarni......



Temat: a co robi burmistrz??
jak zarobisz troche funtow w tej masarni lub na tasmie, to zacznij sie leczyc,
bo tylko to ci pozostalo...



Temat: MASARNIA OBOK DOMU
MASARNIA OBOK DOMU
Malownicza wioska obok Jaktorowa. I tuż obok domów olbrzymia masarnia.
Powstała niezgodnie z planem zagospodarowania. Teraz ma być rozbudowana. Aby
umożliwić jej funkcjonowanie, Rada Gminy zmieniła plany.

Masarnia wyrosła przed oknami mieszkańców domu przy ul. Skokowskiego 66. Wbrew
ich woli i zapisom planu zagospodarowania. Decyzję zezwalającą na rozbudowę
istniejącego wcześniej budynku gospodarczego i powstanie masarni wydano pod
koniec 2002 roku. Według miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego
działki, na których wyrosła sporna inwestycja, miały przeznaczenie rolnicze.
Mogły więc na nich powstać jedynie obiekty związane z produkcją rolną lub
wchodzące w skład gospodarstwa. Masarnia takim obiektem nie była - specjaliści
nie mają co do tego wątpliwości.

Decyzję o warunkach zabudowy wydaną przez Urząd Gminy w Jaktorowie uchyliło
więc Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Uznało, że jest ona sprzeczna z
miejscowym planem i powinna być unieważniona. Tyle, że masarnia już działała,
a właściciel przygotowywał się do jej rozbudowy. Mimo protestów mieszkańców
gmina i na to pozwoliła. Decyzję SKO poważnie potraktował jednak starosta
grodziski. Pozwolenie na rozbudowę zakładu uchylił.

Władze gminy w Jaktorowie, jeszcze przed decyzją starosty, znalazły sposób na
legalizację inwestycji. Postanowiły przyjąć nowy plan miejscowy z zapisem
zezwalającym na masarnię. Plan został już przegłosowany przez Radę Gminy. Wójt
Jaktorowa Maciej Śliwerski broni inwestycji.

- Moją rolą jako wójta jest doprowadzenie do tego, by obiekt mógł się rozwijać
- mówi. - Firma BB Butcher jest jednym z największych pracodawców na terenie
gminy.

Przyznaje jednak, że lepiej byłoby, gdyby zakład znajdował się w innym
miejscu. Tymczasem właściciele masarni zapewniają, że nie będzie ona miała
negatywnego wpływu na środowisko. - Wprowadziliśmy system kontroli jakości
HACCP oraz system ISO9001 - 2001 - podkreśla właściciel masarni Bogusław
Kołodziejczyk.

Na pytanie o zgodność inwestycji z planem miejscowym odpowiada enigmatycznie:

- Miejscowe plany zagospodarowania mają to do siebie, że nie przewidują
wszystkich rodzajów obiektów budowlanych, które mogą znaleźć się na danym terenie.

Na kłopotliwe sąsiedztwo skarżą się mieszkańcy pobliskich posesji.

- Mamy dość. Smród i hałas przez 24 godziny - załamuje ręce Czesława
Skoneczna, mieszkanka sąsiedniej posesji. - Masarnia zatruwa nam życie. Po
naszym podwórku biegają szczury, dom stracił na wartości. Nawet gdybyśmy
chcieli go sprzedać, nie sądzę, aby ktokolwiek zechciał go kupić - podkreśla.




Temat: O jedzeniu czyli o "polproduktach"
O jedzeniu czyli o "polproduktach"
W jakich miejscach robicie zakupy - supermarketach, malych sklepikach, na
rynkach/bazarach?

W PL mialam kilka sklepow, w ktorych robilam zakupy - maly spozyczwczy, gdzie
kupowalam praktycznie wszystko "jedzeniowe"; maly "supermarket" - jak nie
chcialo mi sie isc do sklepiku i zieleniak-bazarek.

Tutaj ciagle nie moge sie "okreslic" ze sklepami. Na poczatku robilam zakupy
w supermarketach, ale to nie bylo to... Zielenina z takich sklepow nadaje sie
do wyrzucenia juz na drugi, trzeci dzien... Cala zielen w takich sklepach
jest polewana co kilkanascie minut woda zeby nie zwiedla... Dlatego zapewne
(+chemia w srodku) na drugi dzien nadaje sie to do kubelka, poniewaz zamienia
sie to w zielona pac'ke. Czasami dluzej mozna utrzymac zielenine zakupiona w
drogim sklepie.
Od jakiegos m-ca kupuje warzywa i owoce w pl sklepie (wczesniej jedynie
jablka), poniewaz sa to produkty od menonitow. Maja one normalny smak np.
marchwewka jest soczysta, a nie "drewniana" jak w supermarkecie. Ceny sa
nawet nizsze od supermarketowych... Tutaj kupujemy tez jajka.
Miesko M. kupuje rowniez w pl sklepie, poniewaz jest to robione na miejscu w
malej masarni i ponoc ma nawet smak
Chleb kupujemy z niemieckiej piekarni - ma normalna, nie "waciana"
konsystencje (tak w ogole, to jemy go bardzo malo).
W supermarkecie kupuje fasole, groszek, cieciorke, soje - oczywiscie w
puszkach, ale gdyby w sklad wchodzilo cos wiecej niz ziarenka, sol i woda
napewno nie kupowalabym... Co jeszcze mamy z supermarketu? wode, jogurty
(czasami jezdzimy po nie do mleczarni i wtedy tez kupujemy bialy serek,
ktorego nie mozna dostac w sklepach), twarog (jest z ukr. mleczarni) i
sporadycznie jakas zielenine.

W sumie zakupy robimy w 3 sklepach - 2 sa obok siebie a trzeci "po drodze".

Jak to wyglada u Was?
Kupujecie jakas specjalna zywnosc? Organic?

P.S.1 Moze jestem przewrazliwiona, ale nie wiem jak beda sie czuli za kilka
lat ludzie, ktorzy kupuja w najtanszych supermarketach. I to nie dlatego, ze
nie maja pieniedzy, tylko dlatego ze jest tanio... Przeciez to sama chemia...
P.S.2 Moj M. ostatnio stwierdzil, ze jestesmy za biedni zeby kupowac tanie
rzeczy...

Pozdrawiam!




Temat: Kilogram kości kosztuje tyle co kilogram świni
Gość portalu: piotrq napisał(a):

> Jeżeli ktoś blokuje drogę, którą jadą inni, i ci co jadą na dodatek płacą
> chłopom za leczenie, renty i emerytury oraz dopłacają do cen skupu, to słusznie
>
> blokujących polewa się wodą. Jeszcze pałą powinni dostać. Za zakłócanie
> porządku i niemyślenie.
>
> A z niemyśleniem jest tak: za pawlaka-tępaka pojechałem do sklepu w Koszycach
> koło Krakowa (mój brat mieszka na wsi, byłem wtedy u niego). Do sklepu weszła
> kobiecina i zapytała "po czemu" ta kiełbasa. A, tyle a tyle. O Jezu Jezu -
> powiedziała kobiecina - ledwo nam Pawlocek podniósł cene skupu żywca, a tu już
> kiełbasa drożeje. Może da Bóg znowu podniesie, bo wytrzymać trudno.
>
> Recepta na ceny żywca jest prosta i nie różni się od recepty na wyższe ceny
> miedzi: lepiej zrobić drut i sprzedać niż sprzedawać miedź w gąskach. A owóż
> załóżcie se chłopy wspólnoty producenckie, wybudujcie maleńką masarnio-rzeźnię
> (SAPARD wam dopłaci, a sami możecie sobie sporo wybudować to i taniej wyjdzie)
> i sprzedajcie dobrą kiełbasę po niższej cenie niż wielcy producenci, szyneczkę
> domową albo na zimno wędzoną (kosztuje ci ona w supermarkecie powyżej 35 zł
> kilo), kaszankę domową pyszną, a z resztek róbcie dla psów mielonki. We własnej
>
> okolicy to sprzedacie. Sklepy w miastach, a nawet supermarkety wezmą tani towar
>
> i w rękę pocałują. Tylko zamiast blokować drogi - pomyśleć trzeba, troszkę
> pieniędzy zainwestować i popracować.
>
> A jak się wam wieprzowina nie opłaca, to czemu, chłopy, te świnie hodujecie? To
>
> zagadka dla mnie jest. Jak mi się coś nie opłaca, to tego nie robię. Howgh.
>
> A na tych, co wylegną blokować drogi, to proponuję wyprowadzić czołgi.
>
> pzdr

Por.

www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=4475863
Kłania się czteroletni cykl w produkcji żywca.

C.



Temat: kebab bar
zapomnailes dolozyc paru rzeczy do wyposazenia na wjazd. mianowicie kibelek i
dostep do wody. malo kto o tym wie ale takei sa wymogi sanitarne i nie sugeruj
sie faktem ze malo ktura buda z kebabami w miescie ma lazieneczke. musisz
uzyskac zgode inspektoratu sanitarnego na prowadzenie dzialalnosci zwiazanej z
produkcja lub obrotem srodkami spozywczymi. bez wody i kibla nei dostaniesz
takowego zezwolenia, no chyba ze w lapke dasz. oczywiscie mozesz sprubowac bez
zezwolenia jednak podczas wizyty jakiegokolwiek uprawnionego do kontroli organu
znuw bedziesz musial lapke smarowac. a wiec wydatek jest - albo kibel albo
lapuwa. druga rzecz to koniecznosc wdrorzenia GMP GHP i HACCP. na razie brzmi
to troche smiesznie ale jak sie komisja europejska do spraw zywnosci wqrwi to
sie sanepidzik wkoncu wezmie za robote i zacznie sprawdzac. znowu wydatek
bedzie bo za friko nei wprowadzisz tych systemikuw. oczywiscie w takiej budce
to nei jest duzy wydatek, wlasniwie to niewielki jezeli masz wiedze, ale nie
masz pojecia o czym tera pisze to spedzisz na tym troche czasu albo komus
zaplacisz. przepisy mamy puki co takie ze nie wyznaczono terminu w kturym trza
zakonczyc wprowadzanie, jeno jest ze trza wprowadzac. ale to sie zmieni i
zacznie sie placz. ale puki co spoko.
tera kwestia zaopatrywania sie w produktu. z zadna masarnia sie nei dogaduj bo
to sesu nei ma. kebab to syfiasty kawalek miesa z przyprawami i wlasnie te
przyprawy stanowia o jego smaku. masarnia Ci przypraw nei da, a samemu to
trudno bedzie to w kule zbijac i przyprawiac. idz do makro (makro cash and
carry taki sklepik), w loduwkach z mrozonkami znajdziesz 5, 25, moze nawet inne
wagowo kulki z miesem. nabijasz na rozen i jazda.

jakby cos jeszcze to pytaj.



Temat: SS-Eurosnajperfuehrera wkopał Nowak-Jeziorański:
tak_zwany napisał:
> Pierwsze zdanie "sprzedaliśmy duszę diabłu" jest w zasadzie podsumowanieem: >nie mówi o żadnym "fakcie", gdyż nie jest w żaden sposób urzeczowiony.

Przyjęliśy zasady gry wolnorynkowej, za friko czyli obiecanki pracy itp., stawiajac w tej grze dostęp do naszej ziemi, rynku itp. oddając do arbitrażu Brukseli nadzur tej walki, tylko to jest walka bokserska w której my jesteśmy z wagi 10kg a walczymy z przeciwnikiem z wagi superciężkiej pnad 95kg, oraz ma sedzów w kiszeni...
W którym roku zaliczymy nokaut... otóż już zaliczyliśmy ale jeszcze i tym nie wiemy podtrzymują nas liny.

> Zamykanie masarni, mleczarń: Można podejść do tego problemu jako do >dostosowywa nia do norm sanitarnych. Parę miesięcy temu pokazywali, jak w >niektórych naszych masarniach traktuje się świnie... Przecież nie chcemy się >truć, tym co jemu i pijemy...
Europa Hitlera byłaby znacznie czystsza po cholere walczylismy w 1939roku,oni też bez przerwy pieprzyli o czystości naturze itd, a nie tylko o czystosci ras, włanie wprowadzenie euronorm powoduje, że tej zażelowanej gumy nie da się jeść, świnie w każdej rzeźni traktowane są tak samo, i to Twój argument jest emocjonalny, ja kupuje sobie połówkę świniaka u chłopa i pieczeń i wyroby są do takie, że nigdy nie mam ochoty jeść tej masówk z euronory, ale pewnie niedługo będą mnie ścigali europalańci bo to wbrew przepisom z tarktatu...
> O sprowadzaniu bananów z byłych kolonii francuskich nic nie wiem... Proszę o >wy jaśnienie...
Pisano o tym parę razy, wynika to z umów stowarzyszeniowych UE z byłymi koloniami, niedługo zobaczysz dwa razy wyższe ceny na banany to się wtedy spytasz sprzedawcy dlaczego...
> Co do sugerowania o katastrofie w przypadku "nie" to się zgadzam. Czy mogę >usłyszeć jednak argumenty, iż katastrofy by nie było? (To nie powinno być >trudne).
Jest sporo państw poza UE które rozwijają się znacznie szybciej niż UE... nie znasz żadnych to sprawdź dane GUSu.




Temat: When the shit hit the fan.
Wiadomosci prosto z Elku!
No wiec Janek po latach ciezkiej pracy w masarni na Brooklynie skorzystal z
okazji jaka zdarza raz w zyciu albo jeszcze rzadziej.
Do Krzyska masarni kupowal mieso w hurtowni,a przy okazji dostarczal tez mieso
do restauracji na Greenpoincie,bo sie z wlascicielka tak umowil,a ona wczesniej
zaopatrywala sie w detalu,bo na stare lata nie miala checi juz jezdzic po
hurtowniach.
Slowo stalo sie cialem,gdy wiekowa juz restauratorka postanowila sprzedac
restauracje i isc na zasluzona emeryture.
Janek jako insider mial nie tylko dostep do najswiezszej wiadomosci,ale i
pospiesznie zlozyl pierwsza oferte,ktora bez specjalnych targow zostala
zaakceptowana,bo emerytka swoje juz zarobila i 10 tau w ta czy w ta nie robilo
jej roznicy.
Janek wiec rzucil robote u Krzyska,gdzie te poltusze musial targac po schodach
zanim je porozbieral i przerobil na wedliny i zaczal biznes z wielkim hukiem od
powieszenia na scianie plasmy,by podebrac troche obiadowiczow konkurencji.
Kilka innych ruchow tez mial niezle wyrywnych,ale baby w kuchni mu sie klocily
wiec zatrudnil jeszcze jedna,co na Greenpoincie jest rzecza niebywala,bo
stwarza nowy standard do ktorego polskie kucharki nie sa jeszcze przyzwyczajone.
Na kasie tez posadzil babe,bo tak sie sklada,ze nie ma na podoredziu nikogo z
rodziny.Domniemania byle,ze Janek klepie ta co na kasie siedzi,bo stara w
Polsce a dzieci juz odchowane,to przynajmniej dla zabicia czasu trzeba zajac
sie czyms relaksujacym.Okazuje sie,ze Janek biznesem przejety jest od rana do
nocy i to 7 dni w tygodniu a rozrywkowy to juz zupelnie nie jest.Zona w
Elku,mlodsza corka studiuje na SGH,a starsza corka wlasnie skonczyla Hunter
College.Syn nie za bardzo wyteza sie umyslowo i ciagnie kontraktorke.
Problem zaczal sie z ta co wlasnie Hunter skonczyla,bo dziewczyna niby
wyksztalcona i z dobrego domu a zadala sie z facetem nie dosc ze zonatym,to
jeszcze z trojka dzieci w Polsce.
Sprawa zyje nie tylko Elk,Greenpoint ale i pol Brooklyna,bo przeciez jeden
telefon do Elku by wyjasnial sprawe,ze facet ma zone i dzieci w Polsce a tu
dorabia tylko dla podtrzymania dobrego standardu rodziny w Polsce.
Wszyscy pewno wiedzieli jaka jest sytuacja,a facet musi byc niezle jurny bo
zrobil Janka dziadkiem.Najpierw nic o sprawie nie mowila,a jak brzuch sasiedzi
i znajomi zauwazyli,to wyjscia nie bylo i Janek zwiazek zaakcetowac musial.
Z knajpy wyciaga 6 tau miesiecznie i z tego musi zone z corkami i narzeczonego
zasilic,a nie takie zycie se Janek wyobrazal gdy wskakiwal jak jakis skowronek
do nowego biznesu.
I sie po raz kolejny okazuje,ze zycie jest duzo trudniejsze od biznesu i dzieci
niekoniecznie musza we wszystkim rodzicow przeskoczyc.



Temat: Książki o Ełku
Bardzo dużo jest zdjęć z 2004 r. a ponadto kilka starych w tym np.: narożnik
Wojska Polskiego i Kościuszki, Hotel Kronprinz czyli budynek na Armii Krajowej
56 w którym przez długie lata odbywały się kursy na prawo jazdy LOK, budynek
Reichsbanku z ogrodzeniem - czyli d.Bank Rolny a dziś BGŻ,na tej samej ulicy.
Narożnik Słowackiego i Armii Krajowej tam gdzie teraz Bank BPH w stanie sprzed
I wojny,zburzony w jej czsie, w okresie międzywojennym oraz obecnie. Grobla
filozofów (z barem Zacisze)czyli dziś chodnik nad poziomem WP naprzeciw ZUS i
PZU,który mam przez swoje okno,oraz dom poniżej jezdni po przebudowie WP czyli
w miejscu gdzie dziś wjeżdza się do Dos Patos.Fragment domów na WP od apteki w
kierunku do Mickiewicza, tam gdzie dziś jest masarnia (komercyjny), sklep
sportowy,delikatesy Rydzewskiego,Bar i księgarnia Domu Książki.Za czasów mojej
wczesnej młodości (początek lat 60-tych)w tych starych domach były tam sklepy:
obywniczy,chemiczny,sportowy,warzywniczy i Dom Książki i masarnia Gibla.
Jednak jest chociaż w części nawiązanie do tradycji. A wręcz kuriozalnym jest
zdjęcie domu na WP tam gdzie jest sklep motoryzacyjny gdzie dzisiejszy parter
jest całkowice inny (oczywiście nie na korzyść). Jest też zdjęcie portalu
ratusza na którym widoczy jest herb Ełku,który teraz jest przy wieży
ciśnień "pielęgnowany" przez Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej.Jest też
zdjęcie z wewnątrz ratusza (klatka schodowa)."Nowe" zdjęcie narożnika WP i
Roosevelta i dopiero teraz widać jaką maszkarę postawił Gleba (siedziba
Rozmaitości Ełckich). A czy wiesz Ralstonie,że w tym samym miejscu była
redakcja Lycker Zeitung? Czyli warto kupić albym i delektować się
zamieszczonymi tam zdjęciami i zastanawiać się: gdzie to jest?
Pozdrawiam,




Temat: Wyprawa do Rogowa (part 5) :)
SZÓSTA INWAZJA ROGOWSKA -23 maja
Jak ten czas szybko leci. Wczoraj z Ventlanem po raz 6 nawiedziliśmy rogowską
szopę.

Jako że sobotę szalelismy Ikarem po okolicach Łodzi, ominęło nas koszenie trawy
na otwartym po rocznej przerwie odcinku do Głuchowa. Miłe zaskoczenie. Nie
trzeba było wysiadać wprost w roślinność, która sięgała do pasa. :)

W niedzielę przejazdu drezynowego i prac torowych nie było, bo
głównodowodzącemu "motoriczką" wypadło coś ważnego. I tak wszystko co było
pilne do zrobienia na szlaku, zostało wykonane już w sobotę.

Pomomo, że to niedziela, wzięliśmy się do roboty (kto pamięta, że to dzień
niepracujący, kiedy taki fajny wagon motorowy jest w zasięgu ręki ;).
Prace wykonane 23 maja:

- ciąg dalszy remontu wagonu motorowego MBd1 - szlifowaliśmy ostro. Szło nam to
bardzo sprawnie. Na tyle sprawnie, że zdążyliśmy załapać się w środku dnia na
pierwszy w tym roku planowy pociąg do Głuchowa. Wreszcie jakaś dłuższa i
ciekawsza trasa. W planie zwiedzanie kościoła w samym Głuchowie + ognisko w
Jeżowie w drodze powrotnej. Ogołociliśmy półki pobliskiej masarni, zwiększając
przy tym jej obroty. ;) Przy zachowaniu dotychczasowego tempa prac MBd1 może
zostanie uruchomiony jeszcze w tym roku, jesienią. A i jeśli ktoś potrzebuje
instruktażu jak powinna wyglądac prawidłowo zużyta tarcza szlifierska, to służę
pomocą... Wtajemniczeni wiedzą co się stało. Z tarczy została sama
siateczka. :)))

- zaplatanie siatek bagazowych w wagonie 1Aw - tego akurat moja ręka nie
tknęła, bo nie miałbym tyle cierpliwości.

- ogólne prace konserwacyjne przy wagonach.

A więc podsumowanie wczorajszej wyprawy jest stanowczo na plus.

Z ciekawostek dotyczących kolejki informuję fotografujących, że - o ile dobrze
pamiętam - w piątek lub w sobotę będzie można sfocić pociąg w... Rawie
Mazowieckiej. Powoli idziemy do przodu. Potem pozostanie jeszcze odcinek do
Białej, ale to w swoim czasie. :)




Temat: Oszust Truszczyński
Gość portalu: Ryszard napisał(a):

> Przestan histeryzowac gowniarzu kato-torunski.

A czy moge pana zapytac na poczatek po co ta agresja i ten wulgaryzm?

Nie zapominaj ze to RP chce do
> Unii a nie odwrotnie. Nie zapominaj takze, ze we wspolczesnym swiecie by
> rolnictwo moglo wyzyc musi miec mozliwosci eksportu. Kto dzis kupi wyroby
> miesne z malych , nie trzymajacych norm zakladow?

Z tego co pamietam to na poczatku bardzozachwalano otwieranie malych
rzemieslniczych masarni i piekarni itd...
Bylo nawet okreslenie,"ze male jest piekne "

Co do jakosci zachodnich wyrobow wedliniarskich mam panie Ryszardzie bardzo
duzo zastrzezen.Najchetniej zaopatruje sie w polskie wedliny ,ktore bardzo
smakuja wielu Belgom.

Liczysz na bialorus, na
> ZBiRa? Tez sie mozesz przejechac bowiem i Rosja wymaga certyfikatow
sanitarnych
>
> europejskich. Nie ma odwrotu od modernizacji. po prostu nie ma. To ze KK jest
> wyspa sredniowiecza w XXI wieku i w centrum Europy geograficznym nie oznacza,
> ze gospodarka tez musi nia byc. kapiacy od zlota ornat twojego proboszcza
g...
>
> kogo obchodza (w sumie ludzie dali..) ale kraju nie da sie poprowadzic jak za
> krola Cwieczka. Tym bardziej, ze apetyty spoleczne sa duze: nowe technologie,
> smochody a nawet internet dla takich debili jak ty.... sam rozumiesz. Nie da
> sie inaczej. R.

Ostatnio w Belgijskiej telewizji pokazano biskupa,ktory swiecil
zwierzeta ,psy,koty itd...

Troche to smieszne ale czy trzeba zabronic tego ludziom i wyzywac ich od debili?

A dlaczego pan tak nienawidzi wszystkich katolikow panie Ryszardzie?Taka
nienawisc to to samo co antysemityzm.Tyle,ze nie istnieje jeszcze
pojecie "antykatolicyzmu" wiec tacy jak pan moga bezkarnie lzyc innych.

Troche kultury ,chyba,ze wpada pan na forum tylko po to by rozladowac swe
frustracje a z tym to raczej trzeba sie udac do psychologa.



Temat: Dlaczego krzywią się płyty w Pasażu Wiecha
Wie Pan.... tylko, że ja nie zabieram głosu w sprawie projektu....

Napisałem tylko, ze współczuję kierownikowi budowy, który przecież za projekt
nie odpowiada - jak sądzę. Chyba, że Pan uważa za powszechne takie oto
zjawisko, że autor projektu kieruje osobiście robotami..... jest to możliwe ale
raczej przy budowie szopy i raczej poza dużymi miastami.

Jeśli roboty zostały odebrane przez właściwych inspektorów nadzoru - a nie wiem
czy zostały czy nie zostały, ale zrozumiałem jakby zostały skoro pasaż
został "oddany" - to zakładam, że roboty wykonano zgodnie z projektem.

A Pan pisze, że latarnie się Panu nie podobają. To o czym właściwie jest mowa?

Mi też sie nie podobają. Ale montował je inżynier a nie jakiś artysta-
architekt. Rozumie Pan?

Inżynier - kierownik robót - odpowiada za to, żeby były zamocowane tak jak
przewiduje to projekt i w czasie jaki przewidują harmonogramy dysponując
określonym budżetem. Tyle.

Nie wiem dalej jak udało sie Panu określić jakość robót - chyba, że jest Pan
rzeczoznawcą.
Jakby Pan zobaczył np. będąc w masarni i oglądając proces produkcji -
powiedzmy - kiełbasy, to też jest Pan w stanie ocenić czy proces przebiega
prawidłowo? Bo nie piszę, że zaglądając przez ramię chirurgowi, bo wtedy
odpowie Pan, że porównanie nie na miejscu. Dlatego prosty przykład podaję i
produkt prosty. Potrafiłby Pan?

Co do płyt to pisałem to tylko jako ciekawostkę. Oczywiście, że da się je równo
ułożyć niezależnie od tego ile ważą. Chodziło mi tylko o pewien zwiększony
poziom trudności - szybciej wyjmie i włoży pan silnik do swojego auta przy
użyciu jakiejś wyciągarki, czy może ręcznie razem z kuzynem, bratem, sąsiadem i
kogo ma Pan tam jeszcze pod ręką? A niech Pan sobie wyobrazi, że podczas tego
zabiegu ciągle przyłazi Pan a zmultiplikowana żona /kupców mam na myśli/ i
ględzi kiedy wreszcie koniec bo od zapachu smaru szarlotka jej przesiąkła i
sąsiadki się krzywią jak częstuje...

A to, że ktos zawinił jest jasne. Jak Pan sądzi kto? Z artykułu jasno to wynika.



Temat: W Białej powstaje Carrefour.
W Białymstoku już powstała jakiś czas temu,a nawet stosunkowo niedawno, teraz w
dużych miastach powstają drugie a w byłych wojewódzkich pierwsze Makra. Z tego
co wiem, problem leży w tym, że muszą oddelegować ,,starych" pracowników, aby
zapoczątkowali funkcjonowanie tych hal, ale nikt się nie kwapi, bo mają
pozakładane rodziny a dodatkowo ze względy na odległość, wiem bo sama byłam
świadkiem takiej rozmowy. Dodatkowo od Białej i Suwałk odstrasza ich słabe
rozwinięcie gospodarcze, natomiast co do atmosfery, krajobrazów i powietrza jest
super. Prawda jest też taka, że dużo ludzi nie zna tych okolic, wie tylko ze
słyszenia i potwornie się boi, aby nie popaść do jakiejś przysłowiowej dziury.
Dodatkowo, będą tam mogli też korzystać pracownicy biurowi, urzędy itp., nie
tylko same prywatne firmy lub osoby z innych miast lub państw. Wiem, bo sama to
widzę ilu jest cudzoziemców i osób z odległych nawet 80-100 km. miejscowości.
Małe sklepiki również będą mogły korzystać, mniejsze hurtownie, stowarzyszenia,
kościoły, zakłady kosmetyczne, fryzjerskie, restauracje, handel obwożny itp.
Co do małych sklepików sama mieszkam, na osiedlu wielkości Kopernika i są tam
trzy salony fryzjerskie, 3 kwiaciarnie, 2 masarnie, 7 mniejszych sklepików
spożywczych a na osiedlu jest Netto, gdzie mąkę można kupić za 1.20 zł., chleb
1.10, masło 1.60 i wszyscy tyle lat funkcjonują.Też na początku się obawiali bo
ceny niższe niż w Biedronce a zaopatrzenie nawet lepsze, ale jak tak będziemy
myśleć, to zawsze będziemy stać w miejscu. Dodatkowo, mali sklepikarze mają na
ogół towar inny niż w Hipermarketch, wiec raczej nic nie ma do stracenia. Czym
wcześniej zaczniemy się rozwijać, tym więcej będzie inwestycji w dane miasto.
Pozdrawiam.



Temat: Dlaczego jem mieso nie spelniajacych norm UE
Wina nie jest po stronie UE
O ile mi wiadomo to nie ma nakazu stosowania konserwantów i
innych substancji dodatkowych takich jak wzmacniacze smaku
i zapachu.W polskich przepisach , które są dostosowawczymi
do norm unijnych są podane maksymalne ilości tych substancji
jakie mogą się znaleźć w produkcie.Problem stosowania konserwantów
nie wynika z istnienia samej UE.Jest to problem produkcji żywnosci
na wielką skalę i sprzedaży tej żywności w sieciach wielkich sklepów.
Zresztą w małych sklepach też ona jest dostępna.
Taka produkcja i sprzedaż wymagają długiego okresu przechowywania
wynikającego z samego cyklu produkcji , magazynowania u producenta,
późniejszej dystrybucji towaru i sprzedaży w sklepie.
To nie jest mała masarnia , gdzie rzeźnik co dzień wystawiał swój towar
na sprzedaż i gwarantował swoją głową jego świeżość.To nie jest wina UE
tylko samych klientów ,że wolą kupować towary ładne wizualnie ,
nie psujące się i przede wszystkim tańsze.Jest oczywistym ,że produkcja
na wielką skalę jest tańsza i tej konkurencji cenowej nie wytrzymują małe
zakłady.
To nie w tym miejscu grozi naszym wytwórcom UE.Największą groźbą
likwidacji zakładu , oprócz kosztów wytwarzania , są wymagania lokalowe
wynikające z obostrzeń sanitarnych , których te małe zakłady nie
przeskoczą.Nie dość ,że mają małą zdolność kredytową to jeszcze
ich lokale mieszczą się w starych budynkach nie nadających się do
moderizacji ,która by spełniła wszystkie wymogi przepisów UE.

Czyli polski klient i warunki lokalowe.
Klient jakby chciał to mógłby juz od dziś ratować polski przemysł,
na poprawę warunków lokalowych trzeba funduszy i czasu.

Andrzej



Temat: Watek zon / mezow i dziewczyn / chlopakow Eurokrat
;) Tak do konca nie bylem pewien, czy to HA HA HA, czy tez tylko ha ha ha...
Ale profilaktycznie wolalem pomachac biala flaga:) Jednak troche sie poczulem,
jakbym zobaczyl ducha....(tego, ktorego imienia nie smie wymienic...):)
Eee, torche to przesadzone, co piszesz. Kazdy sobie odkrywa w przeprowadzce, co
chce, a odnowa biologiczna jest super. Kazdy sie boi zmian, no ale jest takie
wloskie przyslowie "chciales miec rower, no to pedaluj"...:):)
A z tym zrywianiem zwiazku (ktos tak sugerowal), bo sie nagle zostalo wielkim
Europejczykiem, to juz troche okrutne. Troche wiecej dystansu do siebie...
Moim zdaniem nie ma co dramatyzowac z tym losem drugiej nie-eurokratycznej
polowki. Jezyk to pestka, po roku sie zna.
A wokol Uni powstaje caly "przemysl" lobbingowy, doradczy, tlumacze jezyka
polskiego, sekretarki, mozna otwierac firmy uslugowe,
skelpy z polska zywnoscia, salony (:)) odnowy bilogicznej, piekarnie, masarnie,
zaklady fryzjerskie, no jednym slowem mozliwosci sa tylko ograniczone
wyobraznia i determinacja.
Zawsze mozna sie doksztalcic, przekwalifikowac, zajac rodzina i tym, co tylko
kto lubi. Jezeli para sie naprawde kocha, to wpierajac sie swietnie da sobie
rade ( nie mowimy o pracy w kamieniolomach, tylko o komfortowej, swietnie
platnej i wygodniej posadzie urzedniczej). A pewnie mozna sie i zakochac ,i
odkochac ,i co tylko komu pasuje.
Ja przynajmniej nie robie z tego problemu, bo go nie widze:)
Wystarczy sie popytac, co robia zony/mezowie Hiszpanow, Portugalczykow, czy
Szwedow, bo oni to przechodzili pare lat temu.
Pozy tym Bruksela, to nie Antypody: telefon do Polski za 5 groszy/min., 100
polaczen lotniczych na dzien z Polska, itd, itp...
Ja tam wole zlota klatke:)

Dobrego samopoczucia:)



Temat: Nowości na Parchominie?
O wiarygodności tej informacji świadczy 405 omijające Ekspresową. Jednym słowem
zaskakuje mnie Wasze zaufanie do "Forum Legionowo" ))))))))))

Choć z drugiej strony zmiany są niekorzystne, więc na "poziomie" ZTM...

Dołączę się jeszcze do głosu Pawcia

5. Dolny Mokotów
- Sielce/Sadyba/Stegny/Wilanów: zasilono co prawda E-1, a do 519 nadal ciężko
się zmieścić, podobnie nieciekawie wyglądają 501, 522 i E-1, że o 180 już nie
wspomnę.

- Służew/Stegny/Arbuzowa: Tu jest w ogóle pomylenie z poplątaniem i nie chodzi
mi nawet o tłok na Wałbrzyskiej, bo ten się nieco zmniejszył po zwiększeniu
częstotliwości 141 i 189 ale o sytuację w Alei Wilanowskiej. Ileż czasu i jazdy
w tłoku Wałbrzyską mogliby sobie zaoszczędzić mieszkańcy Stegien, Os. Arbuzowa
i Wilanowa gdyby mieli czym dojechać do Metra Wilanowska. Pomimo PIĘCIU linii w
praktyce mają komunikację peryferyjną, bo częstotliwość 108, 139, 724 i 725
jest na poziomie nocnych, a 710 tylko rano jeździ jako-tako...
(tu też pierwsze skrzypce nonsensu gra 117...)

6. Piaseczno i Zielony Ursynów - Piaseczno ponoć nie chce zapłacić za więcej
stąd jest masarnia ale czemu Grabów i Pyry nie mają w praktyce komunikacji to
już ciężko powiedzieć. Niby częściej jest 319 ale co z tego skoro wczoraj ok.
południa ja oraz ~15 innych osób NIE ZMIEŚCILIŚMY się do 709 na Lotników. 319 w
sobotę jak wiemy nie jeździ...
Zresztą w DP też jeździ rzadko i kursuje krótko. A tłok w międzyszcycie i
wieczorem w 709 i 727 jest taki sam jak w szczycie...

7. Jary i Stokłosy - wiecznie spóźnione 107 i 195, kadłubkowe 136, 179 i 416. A
porządnej linii dojazdowej do metra jak nie było tak nie ma. Bieganie z jednego
na drugi przystanek przy Megasamie czy Pięciolinii jest normą, bo nigdy nie
widaomo, z której strony raczy przyjechać, któraś z rzadkich linii
pseudodowozowych. Wyjazd na Trakt to też burdel, wspomniane spóźnione często i
5 minut już na Nowoursynowskiej 195 oraz zakorkowane na Moście Ś-D. 403...




Temat: Portret alei Wolności
Nie miotam obelg tylko pisze czysta prawde na trzezwo.
I co do meritum [czyli jakosci "dziela}" i co do faktu zaniku, to przeszukalem
caly spis centralny w dniu wyslania mejla i tam opowiastki o Mirowskiej nie
bylo.
Znalazla sie jako zalacznik do Al Wolnosci.
I taka jest prawda.
Ale jak juz sie odezwaliscie, to wydaje mi sie, ze warto mnie posluchac i
lepiej przylozyc sie do tematu, bo to co zmalowal red. jest dalekie od
doskonalosci, a temat jest wart wlozenia wiekszego wysilku, bo w koncu z
waszych dziel wiekszosc czestochowian dowiaduje sie, ze...sa [a czesto byly]
takie ulice w nieblokowej Czestochowie.
Przeciez nie juz np. ulic Mickiewicza, Slowackiego i paru innych z Sobieskiego
wlacznie.
A ta Mirowska, to przeciez nie tylko sama ta ulica, ale i do niej przylegle.
Mieszkalo tam przeciez sporo ludzi zasluzonych i dla miasta i nie tylko.
Warto bylo pokusic sie o pokazanie rodzin mieszkajacych tam od kilku pokolen..
Szkoda!
Wyjasnie jednak czemu sie czepiam autora.
Jako ze mieszkam w dzielnicy dosyc odleglej od Czestochowy i mam spory kontakt
z tzw Polonia, w tym i czestochowianami z mlodszego pokolenia, to czasem
polecam im adres gazety w Cz-wie jako lekture nieobowiazkowa.
Jeden z takich czytelnikow zapytal mnie kiedys na jakiej podstawie twierdze, ze
nasz miasto bylo przez ubiegle ponad sto lat jednym z wazniejszym miast
polskich? Zagladajac na wasze strony i nie tylko wasze, zdolal przeczytac tylko
placze, jeki i narzekania.
I ze jest klasztor. Nic do zapamietania z historii miasta i jego mieszkancow.
A przeciez chocby i o tej Alei Wolnosci mozna bylo dodac, ze byla widownia I
majowych awantur w czasie manifestacji robotniczych kiedy spotykaly sie dwa
pochody organizowane przez PPS i KPP, czy inna komune.
I zeby o najlepszej w powojennej Cz-wie masarni na przeciw PKA-u nie wspomniec,
to juz trzeba byc chyba zajadlym i drobnoziarnistym wegeterianinem...
Najlepszego!
I nie obiecuje, ze nie bede szkalowal ... jak bedzie trzeba, bo jak kiedys w
jakim mejlu pisalem jednemu z blokow, ze jestem z miasta od paru pokolen i
dalej jestem lokalnym patriota mimo czesciowej zmiany "dzielnicy" :)



Temat: Kierowcy pobili wiejskich terrorystow - brawo!
Gość portalu: cx napisał(a):

> moze by tak panowie z dotowanych firm raczyli wyjśc gdzies na wsi ze swoich
> zablokowanych samochodow i popatrzyli na wiejskie dzieciaki i tych nierobow
> rolnikow co im sie za komuny poprzewracalo w glowach jak oni wygladaja i
> jakimi
> jezdza samochodami. moze wtedy zrozumiecie ze chlop majac 50ha ziemi ipelna
> obore zwierzat chodzi w dziurawych gaciach.

O jakich dotowanych firmach mówisz? Chyba o górnictwie i hutnictwie, które
często protestuje podobnie jak niektórzy rolnicy. Inne firmy w zdecydowanej
większości muszą ciężko walczyć o przetrwanie. Ludzie, zamiast blokować drogi,
pracują i myślą, co mają zrobić, by wyjść na swoje.

> wcale nie chce tu was straszyc
> panowie waleczni kierowcy, ale to ze zarcie na swiecie jest tanie jest
> zasluga
> bogatych ktorz je u siebie dotuja. nasi podlegaja tutaj nieuczciwej
> konkurencji.
> my tez dotujemy, tylko ze nie zawsze te dotacje trafiaja do tych co nalezy i
> o to idzie wojna. wiadomo rzeznik ktory kupi zywiec po 2,4 nie bedzie
> blokowal drog, bo kaszanke sprzeda po 5zl i mu sie zwroci.

Dotacje nie trafiają gdzie trzeba... A na kogo szanowni rolnicy głosowali? Nie
na PSL przypadkiem? Motyw powtarza się od lat, a PSL cały czas dobrze wypada w
wyborach. Tymczasem bonzowie z PSL dorabiają się właśnie na funduszach
przeznaczonych na rolnictwo (w dużym stopniu marnowanych), ponieważ firmy
pośredniczące (jak np. punkty skupu) należą do ludzi związanych z PSLem. A
rolnicy wciąż na nich głosują. Ciekawostka socjologiczna...
To samo zresztą można powiedzieć o Samoobronie. Popatrzcie, Czcigodni Rolnicy,
kto z posłów PSL czy Samoobrony ma jaki biznes. Ten ma punkt skupu, tamten
gorzelnię, inny masarnię... A Czcigodni Rolnicy wciąż na nich głosują i liczą,
że ludzie ci będą działali na własną szkodę a ich korzyść. Tja... Jak ktoś
głupi, to go doją. I tyle. Taka jest brutalna prawda.
Natomiast akcje na drogach nie uderzą w ludzi na których ci rolnicy głosowali.
Uderzą w ludzi nie mających z tym nic wspólnego, i utrudnią im i tak już trudne
życie.
Ciągle nie rozumiem, dlaczego rolnik ma prawo blokować drogę (bo rozumiem z
postów cx'a, że daje im takie prawo i pochwala zachowanie blokujących).

Pzdr
Niknejm



Temat: Kary za nierozwizane problemy i niedobory remedium
lady_hawk napisała:

> > Napisałem bogatszych I bardziej świadomych. Żywność wyprodukowana
> ekologicznie
> > w Polsce cenowo ca 30% droższa "normalnej" - dla 80% (albo i więcej) Polak
> ów
> > długo jeszcze nie będzie dostepną alternatywą. W tym sensie "bogatsi" co
> > jeszcze pracę mają i wydatek większy będą w stanie wycenić na np brak aler
> gii
> u
> >
> > dzieci, lub inne zalety zdrowotne i swą wycenę będą w stanie zrealizować.
> > Jeśli chodzi o produkcję ma to sens przy produkcji warzyw owoców,
> natomiast
> > nie wyobrażam sobie przestawienia gospodarstwa 500 ha dotychczasowy kierun
> ek
> > zboża + ew hodowla na uprawy ekologiczne. Musiały by być zyski z
> dotychczasowej
> >
> > działalności + perspektywa(realna) znacznie wyższych z ekologicznej + tani
>
> > kredyt. Zebrać to razem do kupy to cudotwórcy trzeba ........
> >
> > pozdr anty
>
> No i wlasnie:
> suszarnia ekologicznej pietruszki, ktora caly rok mozna sprzedawac, sortownia
i
>
> konfekcjonowanie- spokojnie 20 osob. I mozna siegnac po regionalne programy
> walki z bezrobociem, do tego fundusz restrukturyzacji wsi. Ja wierze, ze to
nie
>
> jest beznadziejne. Tylko do komisarzy unii trzeba podejsc jak kiedys do
> urzednikow skarbowego. No ale to umieli badylarze i rzemieslnicy, a ich
dzieci
> prysnely dawno na Zachod......

To rozwiązanie dla kilku gospodarzy po 1,5, 10 hektarów. Może gdzieś na
Szkieletczyźnie? 500 hektarowemu to na nic, ma już uzbrojenie na produkcję
zbożową i co, ma w 2004 wszystko w ugór puścić na dziesięć lat? Maszyny
zakonserwować i folią owinąć? A młyny, kaszarnie, masarnie, mleczarstwo?



Temat: Kilogram kości kosztuje tyle co kilogram świni
Kilogram kości kosztuje tyle co kilogram świn
Jeżeli ktoś blokuje drogę, którą jadą inni, i ci co jadą na dodatek płacą
chłopom za leczenie, renty i emerytury oraz dopłacają do cen skupu, to słusznie
blokujących polewa się wodą. Jeszcze pałą powinni dostać. Za zakłócanie
porządku i niemyślenie.

A z niemyśleniem jest tak: za pawlaka-tępaka pojechałem do sklepu w Koszycach
koło Krakowa (mój brat mieszka na wsi, byłem wtedy u niego). Do sklepu weszła
kobiecina i zapytała "po czemu" ta kiełbasa. A, tyle a tyle. O Jezu Jezu -
powiedziała kobiecina - ledwo nam Pawlocek podniósł cene skupu żywca, a tu już
kiełbasa drożeje. Może da Bóg znowu podniesie, bo wytrzymać trudno.

Recepta na ceny żywca jest prosta i nie różni się od recepty na wyższe ceny
miedzi: lepiej zrobić drut i sprzedać niż sprzedawać miedź w gąskach. A owóż
załóżcie se chłopy wspólnoty producenckie, wybudujcie maleńką masarnio-rzeźnię
(SAPARD wam dopłaci, a sami możecie sobie sporo wybudować to i taniej wyjdzie)
i sprzedajcie dobrą kiełbasę po niższej cenie niż wielcy producenci, szyneczkę
domową albo na zimno wędzoną (kosztuje ci ona w supermarkecie powyżej 35 zł
kilo), kaszankę domową pyszną, a z resztek róbcie dla psów mielonki. We własnej
okolicy to sprzedacie. Sklepy w miastach, a nawet supermarkety wezmą tani towar
i w rękę pocałują. Tylko zamiast blokować drogi - pomyśleć trzeba, troszkę
pieniędzy zainwestować i popracować.

A jak się wam wieprzowina nie opłaca, to czemu, chłopy, te świnie hodujecie? To
zagadka dla mnie jest. Jak mi się coś nie opłaca, to tego nie robię. Howgh.

A na tych, co wylegną blokować drogi, to proponuję wyprowadzić czołgi.

pzdr



Temat: Górnictwo w Polsce - zafałszowany obraz?
Gość portalu: A napisał(a):
> > Zamykanie permanentne kopaln, poprzez zasypywanie piaskiem jest BEZ SENSU.
>Mam podobne zdanie co do kopaln, juz to wielokrotnie pisalem. Oczywiscie po
>restrukturyzacji wiekszosc gornictwa weglowego napewno przezyje. Mysle, ze
>nawet przy obecnym poziomie zlej woli, kradziezy i amatorszczyzny tych z dobra
>wola, gornictwo weglowe przetrwa i bedzie sie mialo dobrze jeszcze przez dlugi
>czas.

To, że od 13 lat większość kopalń MOGŁA BYĆ rentowna, jest aż nadto oczywiste
(patrz: KWK Bogdanka k.Lublina ; patrz : pensja niewykwalifikowanego robotnika
z kopalni i niewykwalifikowanego robotnika z budowy pod Inowrocławiem - relacja
3/1 ).
"Restrukturyzacja" to słowo wytrych do uskuteczniania olbrzymiej czerwonej
kradzieży. Całą tą 13-letnią restrukturyzację prywatny właściciel zrobiłby w
miesiąc.

>Inna jest sprawa z przemyslem stoczniowym w Polsce. Jego ogromna czesc to
>produkcja oparta na przetworstwie surowcowym, tj. produkcji zelaza i stali.
(..)
>mowimi o konkurencji Korei, Chin i innych tygrysow o niskich kosztach pracy.

A wiesz, że zarobki w Koreii Płd. są 2 RAZY wyższe niż w Polsce ? Chyba nie
wiesz. A może piszesz o "tygrysie" - Koreii Północnej ?

> Ponadto, za nieco wiecej niz pol roku relacje kosztowe i cenowe w Polsce sie
> zmienia, a jeszcze szybciej gdy euro zastapi zlotowke.
> Gdybanie dzisiaj o tym jakie to moga byc przemysly i zaklady jest wrozeniem z
> fusow bo musza sie wyksztaltowac nowe poziomy cen, popyt i wplyw rynkow
> zagranicznych (tj. poziom ochrony wspolnego rynku).

Jakie tam wróżenie z fusów. Przecież te dane JUŻ SĄ.
Wiadomo, że historie o "planowym tępieniu polskiego przemysłu ciężkiego" są
bredniami.Aktualnie,ten zarządzany przez czerwonych złodziei przemysł to... DNO.
DNO !
Z kolei nie trzeba być fachowcem, aby widzieć, że "planowe zamykanie mleczarni
i masarni nie spełniających ..." to właśnie atak jEUropejskich czerwonych na
ZBYTNIO konkurencyjny dla jEUropy sektor przemysłowy . Ktoś kto kupował z Was
w EU wędlinę 3-krotnie droższą i "mączne" jogurciki 2-krotnie droższe niż w
Polsce wie o czym piszę.
Do takich ocen niepotrzebne są "opracowania" na setki stron, wystarcza
porównanie cenowe.

Pozdrówka




Temat: Szokująca rzeźnia drobiu
Tych materiałów jest tyle ,ze to pracę mozna napisać o panującym burdelu , o
którym mówi sie ,że jest pieknie i zdrowo.
Przpisze tekst z skrótami (bo mi sie niechce i nie potrafie przenieś z
dyskietki na forum)no i troche wytnę z wzgledu na ochronę praw osobowych.

" Rewelacje o zabijaniu na lewo sa spóźnione o drobne 15 lat od tamtej pory na
rynku uboju drobiu dominowali "siekierkowcy " Tak ich nazywano.Byli zawsze
konkurencja dla ubojni Karnin , Świebodzin , Bolemin.
O tych nocnych ubojach wiedzieli wszyscy Weterynaria ,Policja ,PIS I PAR.
Osobiście kilka z nich obejrzałem....
Dziwne ,że na naszym terenie nie wyskoczyła jakaś zaraza w tych ostatnich
latach.Przez tyle lat nie było mozliwości przeprowadzenia kontroli mimo próśb z
tych ubojni.
Znana była ubojnia w Białobłociach z przerobem w tysiacach ubitego drobiu i
ubojnie prawie w każdym kurniku.
No i proszę bardzo nastąpiło zagrożenie nie tyle ptasiej grypy, a wymiany na
stanowiskach. Nadzorujacy nabrali chęci do pracy?
Ta jedna ubojnia nie jest żadna rewelacją . Niejednokrotnie w kontrolach
wykazaywałem , że tzw. nadzór źle pracuje.
W 1999 wykazałem w kontroli ,że z ubojni(Tu nazwa-open)znaczna ilosc konfiskat
kurczaków po ich podziale na elementy kulinarne trafiła do detalu.
Ubój nadzorowany przez weterynarie !
W jednej z masarń wykazałem ,ze do obrotu i produkcji trafia mieso nie
badane mimo , że nadzorujacy lekarz wet."badał " mięso ....
Na krótko przed upadkiem Zakładów mięsnych w lutym 1999r okazało się ,ze do
uboju trafiło 150 szt świń ,które wykazano w dokumentach magazynu. swinie
musiały zostać przebadane , zgodnie z przepisami przez lek. wet.( o tych
fikcyjnych dostawach świń do ZM juz kiedyś pisałem- open).
Chciałem dokonać analizy dokumentów badania lek wet ale wyszła decyzja z
siedziby na Żwirowej (Powiatowej Weterynarii czyli przypuszczalnie dr,Jagódka -
open),że mi nie wolno okazywać zadnych dokumentów weterynaryjnych (ładne
jaja !!-open)
Do jednego z marketów dostarczono mieso wołowe z UNii pomijając lek wet na
granicy ,lek wet nadzorującego Market-został ukarany za branie łapówek.
(dr. Kosmala -zaliczył wyrok open)
To lekarz wet Jagódka zamykał ubojnie na terenie swojego działania ( z
nadgorliwości ), a po groźbie przywozu przez rolników świń do Urzędu
Wojewódzkiego jechał z wypisana Decyzją o ich uruchomieniu. Oczywiście Decyzja
wypisana była przed odbiorem Ubojni (to są jaja !! a szło od drobny problem
właściciele odmówili finansowania wyjazdu (łapówki!)lek wet na wczasy do
Słoweni ,kiedys opisywałe te fakty-open)
Osobiście przygladałem sie tej groteskowej sytuacji. Powiadomiłem o tych
faktach prokurature , bezskutecznie .
Nawet red. Borkowi ( to taki dziennikarz z gazety lubuskiej-open)opowiedziałem
kilka zdarzeń z udziałem weterynarzy i to juz w 1999r. Dzisiaj nie duzo
zmieniło sie w tym zakresie .
W kazdej masarni jest weterynaryjny nadzór (...) co nie przeszkadza na
posiadanie bałaganu ,na stosowanie przypraw zabrudzonymi odchodami (...)
barwników do wędlin...
Pisała o tych faktach gazeta lubuska juz w sierpniu . Nie zauważyłem żadnej
reakcji weterynarii..
Nawet nie ogłoszono ,ze komisja lekarzy nie stwierdziła odchodów mysich które
zabezpieczyłem .
"Utrata wzroku "przez lekarzy wet spowodowała ,ze odchodów mysich nie zauważyła
ale co z dorodnym gniazdem, które umieściłem w tym samym pojemniku??
Co sie stało z farbami dodawanymi do wędlin??
Chciałbym ochłodzić sukces wykrycia nielegalne ubojni drobiu (...) jest to
normalne zjawisko (nielegalny ubój -open), o którym wiedzą lekarze weterynarii.
Masarnie nie posiadaja umów na na odbiór odpadów do utylizacji, nie posiadaja
miejsc składowania , ukrywaja faktyczne ilości ubitych sztuk. Prowadza uboje w
nieczynnych masarniach, prowadza działalnośc tylko w nocy kiedy kontrole nie
pracują itd ( to są jaja!!)
(...) wykazałem ,że nadzór weterynaryjny to fikacja. Stać ich na działania
spektakularne dla podniesienia wiarygodności.
(...) Cały nadzór kontrolny, wydajacy pieniadze podatników , nalezy uzdrowić.
Od lat jest chory i nieskuteczny.
(...) Ostatnio zauważył to przyszły premier Marcinkiewicz .( pisane było przed
nominowaniem-open_)
(Tu nastepuja pozdrowienia i podpis z danymi inspektora do wiadomośco redakcji -
open )

Z tego wszystkiego wynika że to nie tylko lekarze wet sa winni ale dziennikarze
też . Po latach szukają sensacji i może jest to ratowanie ciepłych posad bo ich
ZCHN-y zaraz wypier....
Borek wiedział niepowiedział a to były ... zdechłe kurczaki . hihihi
teraz zjem marchewke ....



Temat: ELBLĄG - OLSZTYN - Gdzie ma pojechać turysta?
ELBLĄG - OLSZTYN - Gdzie ma pojechać turysta?
Otóż jak wynika z opisu na stronie www.wm.pl (Warmińsko-mazurski portal
regionalny) lepiej Olsztyna nie odwiedzać ponieważ jesteśmy narażeni na wiele
niebezpieczeństw.

OLSZTYN:

"Olsztyn to urocze miasto, mające jak żadne inne lasy i jeziora. Warto je
odwiedzić, ale bez przygotowania ani rusz. Niezbędna jest duża doza hartu
ducha i sprytu. Turysta w Olsztynie może przeżyć prawdziwe przygody.

Olsztyn to urocze miasto, mające jak żadne inne lasy i jeziora. Warto je
odwiedzić, ale bez przygotowania ani rusz. Niezbędna jest duża doza hartu
ducha i sprytu. Turysta w Olsztynie może przeżyć prawdziwe przygody.

Wybierając się do Olsztyna warto wcześniej załatwić sobie nocleg, w którymś z
podolsztyńskich gospodarstw agroturystycznych. Będzie taniej i przyjemniej.
Olsztyn jest wyjątkowo nieprzyjazny dla zmotoryzowanych. W żadnym wypadku nie
należy zbliżać się samochodem do centrum. Znajduje się tutaj Strefa
Ograniczonego Postoju, której granice radni powiększają, a kontrolerzy nader
sprawnie wyłapują świeżo zaparkowane samochody. Mamy tylko około trzech minut
na wykupienie specjalnego biletu! Kupujcie je tylko w oznaczonych punktach, a
nie od ulicznych sprzedawców! Jak wszędzie, także i tu giną samochody, a
bliskość granicy z obwodem kaliningradzkim zmniejsza naszą szansę na ujrzenie
ukochanego auta. Odradzamy także zostawianie czegokolwiek w środku pojazdu.
Giną nawet paczki papierosów, a rozbita szyba także nas potem kosztuje.

Rowerzysta powinien wybrać się do Olsztyna tylko większą grupą, żeby zostawić
kogoć do pilnowania bicykli. Praktycznie nie ma miejsc na zaparkowanie
roweru. Jedna ścieżka prowadzi lasem w stronę Dywit, druga łączy wielkie
olsztyńskie osiedla ze Śródmieściem, lecz poprowadzono ją po wyboistym
chodniku. W pobliżu dużego supermarketu jest kilkunastometrowy odcinek
ścieżki rowerowej odpowiadający normom europejskim.

Jeśli jedziecie przez miasto w stronę Mazur, najlepiej jechać obwodnicą z
prędkoćcią około 50 km/h, wtedy jest szansa na załapanie się na zieloną falę.

Większoćć ogólnopolskich banków ma swoje oddziały w centrum miasta. Tam też
są bankomaty. Poczta i oddział telekomunikacji z rozmównicą znajdują się przy
ulicy Pieniężnego. Na poczcie są kolejki. Przy ulicy Dąbrowszczaków znajdują
się kantory. Z dworców PKP i PKS można odjechać we wszystkich kierunkach.
Koleją najłatwiej dojechać do Giżycka. Lepiej skorzystać z autobusów, gdy
jedziemy do Mikołajek lub Rucianego-Nidy, wtedy jednak musimy przesiadać się
w Mrągowie.

Świeże owoce i warzywa najlepiej zakupić w dni targowe na targowisku przy
ulicy Grunwaldzkiej. W mięso i wędliny należy zaopatrywać się w sklepach
firmowych zakładów mięsnych i masarni. Podobnie z pieczywem. Najlepsze wprost
z piekarni.

W Olsztynie jest jeden sklep żeglarski, lecz lepiej zakupy robić w Giżycku,
Mikołajkach lub Rucianem-Nidzie. Częćci rowerowe można kupić w kilku sklepach
firmowych, szczególnie polecany jest ten przy ulicy Lubelskiej (przy trasie
na Mrągowo). W centrum miasta są księgarnie, Empik, gdzie można kupić
pamiątki z Olsztyna. "

ELBLĄG:

"Najciekawszym chyba miejscem w Elblągu jest Starówka. Co chwilę odkrywa
przed mieszkańcami i turystami swoje tajemnice.

Do niedawna Elbląg znany był głównie z dobrego piwa i produkowanych przez
Zamech turbin. Dzisiaj niezwykłą atrakcją dla turystów jest odbudowywana
Starówka. Zainteresowanie naukowców z całego świata wzbudzają prowadzone tu
od 20 lat prace archeologiczne. Elbląg stał się również światową potęgą
sportowego tańca towarzyskiego.

Osoby, które przyjeżdżają do Elbląga po latach nieobecności, twierdzą, że to
już zupełnie inne miasto - piękniejsze, bardziej kolorowe i bardziej żywe.
Turystów zachwycają też zabytki, w tym wyrastające jak grzyby po deszczu
kolejne kamienice na Starym Mieście.

Liczący 130 tys. mieszkańców Elbląg leży nad rzeką o takiej samej nazwie.
Miasto otoczone jest czterema odmiennymi krajobrazowo regionami
geograficznymi. Od strony wschodniej jest to Wysoczyzna Elbląska, od
zachodniej - Żuławy, wschodnio-południowej- Nizina Warmińska, z jeziorem
Druzno i otaczającym je rezerwatem przyrody, zaś od północnej - Zalew i
Mierzeja Wiślana. Swoje malownicze położenie i osobliwą urodę miasto
zawdzięcza właśnie owej krajobrazowej odmienności.

Rzeka Elbląg, która dzieli gród na dwie połowy, łączy go z jeziorem Druzno, a
poprzez Kanał Elbląsko-Ostródzki z całym systemem jezior mazurskich i z
Zalewem Wiślanym. Wielu turystów przyjeżdża do Elbląga m.in. po to, by
wyruszyć stąd w niesamowity rejs kanałem przez pochylnie"



Temat: Za biedni na Unię
Za biedni na Unię
Małe przedsiębiorstwa z branży spożywczej nie są w stanie dostosować się do
standardów unijnych. Po prostu nie stać ich na to. Wszystko wskazuje, że po
integracji z krajami piętnastki, firmy zostaną zamknięte i co najmniej
kilkaset osób zostanie bez pracy. Do tej pory ani Wojewódzki Urząd Pracy w
Białymstoku ani inni podlascy urzędnicy nawet nie zastanawiali się nad tym.
Dla nich problem jeszcze nie istnieje, a w UE będziemy już za kilka miesięcy.

Spośród 162 wszystkich przedsiębiorstw branży spożywczej - tylko 11 spełnia
wymogi Unii Europejskiej. Innym pozostaje osiągnąć standardy unijne do 1 maja
lub w tak zwanym okresie przejściowym (do końca 2006 zakłady zajmujące się
przetwórstwem ryb i mleka, do końca 2007 - producenci mięsa). W przeciwnym
razie czeka je decyzja o unieruchomieniu produkcji. Wśród nich są 52 zakłady,
które nie wystąpiły do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi o tak zwany okres
przejściowy. Nie złożyły też deklaracji, że dostosują swe standardy do 1 maja
2004 roku.
- Jest wiele takich firm, ale często jest tak, że one też modernizują miejsca
pracy, wprowadzają nowe technologie i 1 maja mogą być przystosowane do
przepisów unijnych. Jeżeli tego nie zrobią, to produkcja zostanie wstrzymana
i zakłady zostaną zamknięte - mówi Stanisław Tomaszewski, Inspektor do Spraw
Higieny Środków Spożywczych w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii w
Białymstoku.
Dotarliśmy do kilku przedsiębiorców, którzy obawiają się, że nie przeskoczą
wymagań stawianych im przez Unię np. budowy odpowiedniej liczby szatni albo
zamontowania łatwozmywalnego sufitu. To tylko niektóre wymogi.
- Jak przeliczyłem to wszystko, ile będę musiał zainwestować, to doszedłem do
wniosku, że nie stać mnie na to, by wyłożyć 50 tys. zł po to, by wprowadzić
nowe technologie. W firmie zatrudniam 15 osób - mówi jeden z przedsiębiorców,
który ma własną masarnię. Nie chcę, aby ujawniać nazwę firmy bo boi się, że
może stracić klientów.
Właściciele małych masarni mogliby brać kredyty poręczając je majątkiem.
Obawiają się jednak, że po integracji, na polski rynek wpłynie dużo produktów
z zachodu, a oni nie będą mogli sprzedać swoich.
- I za co spłacę te kredyty. Pójdę z torbami - stwierdza jeden z
przedsiębiorców - Zastanawiam się tylko co powiem ludziom, których jeszcze
zatrudniam.
Wojewódzki Urząd Pracy w Białymstoku nie dostrzega jednak tego problemu,
chociaż ostatnio dużo się mówi o tym, że małe i średnie przedsiębiorstwa
upadną, bo nie będą w stanie dostosować się do wymogów unijnych.
- Skąd wiadomo że te zakłady upadną. Do nas nie spływają tego typu
informacje - pyta Janina Mironowicz, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy -
Przyznam, że nie zajmowaliśmy się tym problemem. Dajmy sobie jeszcze trochę
czasu - uspokaja dyrektor.
Problemem tym nie zajmuje się też Urzad Marszałkowski
- Monitoruje to Wojewódzki Inspektorat Weterynarii. Oni to nadzorują. Nie
posiadamy żadnych prognoz, które wskazywałyby, ile takich zakładów w
przyszłości upadnie - mówi Cezary Ołdakowski z Departamentu Polityki
Regionalnej i Funduszy Strukturalnych w Urzędzie Marszałkowskim w Białymstoku.

-ostrzegaliśmy ale nie chcieliście nas słuchać a teraz media podają to o czym
my z LPR i RM mówiliśmy w czasie kampanii przedreferendalnej



Temat: Czemu bogacze lgną do Leppera ? Pytanie do Indrisa
indris napisał:

> Bo mają swoje nadzieje. Jakie nie wiem, bo nie jestem z tego środowiska. Przy
> okazji wyjaśniam, ze nie jestem fanem Leppera. A na Samopobronę głosuję, bo:
> 1. jest przeciw udziałowi Polski w awanturze irackiej.
> 2. inni sa gorsi, albobez szans wyborczych.
> 3. wolę głosować niż nie głosowac.

Blokersi i burżuje w partii Leppera - Marcin Kowalski

Biało-czerwony krawat miał połączyć milionerów i sfrustrowanych rolników. Nie
wyszło: Samoobrona podzieliła się na "burżujów" - bogatych i wpływowych
oraz "blokersów" - tych, co jeszcze stali na blokadach. Jedni drugich nie lubią.

- Ludzie bogaci zmienią niebawem wizerunek Samoobrony - uważa Małgorzata Więch,
bizneswoman z Kielc, w partii Andrzeja Leppera od trzech miesięcy.

Elegancka blondynka w czarnym żakiecie, pod kielecką siedzibę Samoobrony
podjeżdża audi 3. Jest prezesem firmy Sklepy Polka, do której należy 78
sklepów. Roczny obrót sięga stu milionów złotych. Więch mieszka w 400-metrowym
domu, biegle włada kilkoma językami, jeszcze trzy miesiące temu nie należała do
żadnej partii.

Czym zauroczył ją Lepper? - Obiecał, że kiedy dojdzie do władzy, polepszy się
los małych i średnich firm. Uwierzyłam mu - mówi. - Miller nie spełnił żadnej
obietnicy. A Lepper nie tylko dał nam miejsca na listach do europarlamentu, ale
zadeklarował, że będziemy kandydować do Sejmu. Mówił o miejscach w rządzie.

- A może chodzi tylko o pani pieniądze?

- Jak pan może tak powiedzieć?! Wsparłam Samoobronę, ale zgodnie z prawem.
Wpłaciłam 12 tysięcy.

Marian Siemianowski, rolnik z Radzynia Chełmińskiego pod Toruniem i szef
Samoobrony w swojej gminie, ma ponad 10 lat partyjnego stażu. Nie wierzy w
czyste intencje bogatych, którzy kleją się do Leppera.

- Dojdziemy do władzy i będziemy rozliczać wszystkich! Swoich też - grozi.
Pamięta jeszcze, jak zwolennicy przewodniczącego wychłostali zarządcę PGR-u w
Kobylnicy koło Słupska i ogolili mu głowę na zero.

- Wyjeździłem się za Lepperem, kilometrów by pan nie zliczył - wspomina
Siemianowski. - Ile już tego było... Blokady, manifestacje, zebrania w
remizach. Kawał życia. I nie mam z tego majątku, tylko satysfakcję. Jeszcze
kłopoty czasem, bo jak jadę na zebranie, to nie ma kto w polu robić.

"Burżujów" i "blokersów" chcą pogodzić posłowie Samoobrony, którzy z jednej
strony dbają o wizerunek obrońców najuboższych, a z drugiej - wiedzą, jak
potrzebne są partii pieniądze.

- Polityka musi się odmładzać, stary elektorat trzeba wymieniać na nowy -
przekonuje włocławski poseł Samoobrony, Lech Kuropatwiński, który - tak jak
większość przybocznej gwardii Leppera - jest gdzieś pomiędzy "burżujami"
i "blokersami".

Zaczynał karierę organizując protesty na włocławskim bazarze. Prowadził
masarnię, ale interes nie szedł najlepiej, więc zajął się polityką. Dzisiaj w
niczym nie przypomina watażki z targowiska. Zawsze elegancko ubrany, publicznie
pokazuje się w towarzystwie biznesmenów.

- Bogaci powinni mieć miejsce w Samoobronie i ganię powiatowych działaczy,
którzy protestują przeciwko nowej sile - mówi Kuropatwiński.




Temat: Bródno - text z "Expressu Wieczornego"
Bródno - text z "Expressu Wieczornego"
Bródnowska świętość

„Pelcowizna czy Bródno?” – pytanie to zadawali dziennikarze wielu gazet.
Pelcowizna, szczątkowo, ale jednak istniała, ograniczona do ogryzków kilku
uliczek z paroma domkami i gołębnikami na zapleczu hal FSO oraz torów
kolejowych, najliczniej chyba w Warszawie rozgałęzionych. Żył jeszcze w swoim
drewniaku przy ulicy Czahary (dawna Pomorska), doktor Stanisław Welbel. Było
on przedwojennym lekarzem kolejowym, u którego leczył się także Jan Macheda –
proboszcz parafii świętej Jadwigi na Pelcowiźnie. Ksiądz Macheda, mimo iż
schorowany, dożył dziewięćdziesiątki, a starsi bródnowianie wciąż wspominają
go jako człowieka wielkiego serca, oddanego Bogu, kochającego ludzi.

Granica między Pelcowizną a Nowym Bródnem, przebiega po linii wału kolei
nadwiślańskiej. Podział ten jest nie zmieniony od roku 1878, czyli od czasu
budowy tego odcinka drogi żelaznej. Zmieniło się wiele, pachnące żywicą
drewniaki Bródna wyparły z butą - ale bez fasonu - standardowe bloki, małe i
duże, wysokie i niskie, ale na pewno nijakie. Zbudowano FSO, a magistrackie
tabliczki Miejskiego Systemu Informacji wciąż wskazują Pelcowiznę, błyszcząc
w słońcu na gmachu dyrekcji dawnego Daewoo, od strony Wisły.
Przy ulicy Warmińskiej, nie figurującej już nawet w indeksie ulic innych
dzielnic, osiedli i kolonii stolicy, na Pelcowiźnie, miał wielką, luksusową
jak na te rejony kamienicę pan Wojciechowski. W kawiarni „Pod Lipką”
spotykano się przy herbacie i kawie (nigdy wódce – ten „rarytas” dostępny był
w najbliższym szynku Hasego na Bródnie). Zęby leczyła stomatolog dr Anna
Dietrich. Wąską, brukowaną kocimi łbami, oświetloną lampami gazowymi uliczkę,
dumnie nazywano „główną”.
„W centralnej, środkowej części, dymiła piekarnia pana Polańskiego. Nieopodal
usadowiły się dwie masarnie: panów Frinda i Biniędy, którzy za bezcen
pozbywali się okrawków przeróżnych wędlin, czyli rozmaitości. Trudno nie
wspomnieć ciastek pana Pawlaka, gdzie można było nabyć pękatą torbę okruchów
za 30 groszy. W głębi ulicy mieściła się odlewnia ołowianych precjozów pana
Santorskiego, roznosząca wokół mdły zapach farb nitrowych. Modelarzem odlewni
był, mieszkający nieco dalej przy ulicy Pomorskiej, wielce utalentowany
rzeźbiarz, pan Niechciał. Duża stolarnia pana Zybekiera dodawała splendoru
mojej ulicy, zaś dwa małe żydowskie sklepiki i pracownia pana Gurmana,
oddawały jej pełny wizerunek. Nawiasem mówiąc, rodzina Gurmanów miała
niebywałe szczęście: „krawiec, jego żona i brat żony, przeżyli okupację,
przebywając w różnych miejscach” – pisze na łamach książki „Bródno i okolice
w pamiętnikach mieszkańców” Polikarp Kazimierz Dunin – Błaszkowski.
Całkiem niedawno, bo w 1996 roku asfalt zalał ostatnią ważną, w pełni
zachowaną arterię Nowego Bródna – bruk z polnych kamieni, rynsztoki i szyny
tramwajowe na ulicy Wysockiego. Jednakże – dzięki interwencji Tadeusza Szurka
i Zbigniewa Jankowskiego z Tramwajów Warszawskich, ocalał maleńki, może
sześćdziesięciometrowy odcinek bruku, wzdłuż którego ustawiono na nowo cztery
słupy trakcji tramwajowej. Zainstalowano także replikę przystanku sprzed 1939
roku.
Brukowana Wysockiego znajduje się tuż przy „Bródnowskiej Świętości” –
pomniku, wzniesionym przez mieszkańców Bródna w 1925 roku, w podzięce za
zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej 1920 roku. Kwadratowy, betonowy pomnik
wrócił tu kilka lat temu, gdyż po wojnie zdewastowali go komuniści, chcący
zapomnieć o tak „haniebnych” czynach jak opór przed nauką Lenina, niesioną
Europie przez Armię Czerwoną pod komendą Michaiła Tuchaczewskiego.
Na Bródnie mieszka jeden z ostatnich uczestników Bitwy Warszawskiej –
podpułkownik Ryszard Zysek. Był małym dzieckiem, gdy towarzyszył swojemu ojcu
pod Radzyminem. Dziś ma 91 lat i od co najmniej siedemdziesięciu mieszka na
Bródnie. Wszak to ppłk Zysek, wraz z Kołem Miłośników Bródna, odbudował
Pomnik. Wszystko jest powiązane...
Przemysław M. Burkiewicz




Strona 2 z 3 • Zostało znalezionych 185 rezultatów • 1, 2, 3

Design by flankerds.com